Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 78% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Giełdy bronią wsparć, ale to na razie tyle na co stać byki

Na giełdach podczas wczorajszej sesji widzimy analogię do początku poprzedniego tygodnia. Gracze z Wall Street zignorowali w piątek dane o inflacji, a rynek akcji odrabiał straty po kilku sesjach spadkowych.

Taki scenariusz obowiązuje już od kilku tygodni. Wall Street broni wsparć, w końcówce tygodnia odnotowując spore zyski i gdy już się wydaje, że jest szansa na większe odbicie, to następny tydzień sprowadza indeksy na niższe poziomy. Czy tak będzie i w tym tygodniu?

Coraz więcej zagrożeń pojawia się na horyzoncie. To już nie tylko inflacja, ale powoli rozważa się możliwy kryzys energetyczny, kiedy Putin straszy Europę zakręceniem kurka z gazem. Do tego od paru dni rynek przesunął się w kierunku oczekiwań, że na lipcowym posiedzeniu FOMC Fed zdecyduje się na podwyżkę stóp o 100 pb.  Widać to w wycenie rentowności obligacji, gdzie nastąpiło odwrócenie krzywej dochodowości. Dwulatki dają wyższą stopę zwrotu niż obligacje 10-cio letnie. Jednak tak wysoką podwyżkę raczej trzeba przyjąć jako mniej prawdopodobny scenariusz.

Sezon kwartalnych wyników spółek rozkręca się. Poza Citigroup, który ma nieco inny profil działalności, pozostałe sześć największych amerykańskich banków zgodnie z oczekiwaniami pochwaliło się spadkiem zysków głównie z bankowości inwestycyjnej. Wczoraj po sesji, IBM pierwsza ze spółek technologicznych, pokazała lepsze od oczekiwań zyski. Akcje IBM jak dotąd zyskały w tym roku, podczas gdy główne indeksy i inne akcje spółek technologicznych poszły traciły. Lepsze wyniki i tak nie pomogły akcjom. W handlu po sesji IBM stracił 4%.

Poniedziałkowa sesja na głównych parkietach Starego Kontynentu była kontynuacją piątkowego odbicia, jednak od południa byki zostały powstrzymane na oporze i od tego czasu kierowały się na południe. Najlepiej wypadł FTSE MIB, który zyskał 1,13%. FTSE 100, CAC40 i Stoxx 600 zyskały 0,9%.  W zupełnie innych nastrojach przebiegał handel za oceanem. Po wysokim otwarciu indeksy od razu skierowały się na południe, by w ostatniej fazie handlu znaleźć się pod kreską. Dow Jones stracił 215 pkt., czyli 0,69%. S&P500 spadł o 0,84%. Będące pod presją spółki technologiczne również finiszowały w czerwieni, a Nasdaq Composite stracił 1,79%. Russell 2000 spadł o 0,34%. Niemniej od czterech tygodni jankeskie benchmarki utknęły w trendzie bocznym w poszukiwaniu kierunku i w takim ruchu mogą pozostać do decyzji lipcowego posiedzenia Fed, które zakończy się 27 lipca.

Dość spokojnie jest w handlu długiem. Niemniej rentowności obligacji rządu USA pozostają na wysokich poziomach. Dziś rano trzydziestolatki osiągnęły rentowność 3,149%, najpopularniejsze wśród inwestorów T-Note dają stopę zwrotu na poziomie 2,974%. Najbardziej wrażliwe na stopy procentowe dwuletnie obligacje mają oprocentowanie 3,158%. Należy zwrócić uwagę na odwrócenie krzywej dochodowości. Dwuletnie papiery dają wyższy zwrot niż T-Note i obligacje trzydziestoletnie.

Na rynkach w rejonie Azji i Pacyfiku panują mieszane nastroje, po tym jak Wall Street zaliczyła spadki. Niemniej handel wciąż pozostaje niestabilny, głównie ze względu na obawy o spowolnienie gospodarcze. Inwestorzy próbują ocenić wpływ decyzji banków centralnych na wycenę ryzykownych aktywów, na ile agresywnie będą podnosić stopy procentowe w celu zahamowania inflacji i na ile spowoduje to spowolnienie globalnej gospodarki. Indeks giełdy w Tokio wzrósł o 0,60%. Australijski S&P/ASX 200 potaniał o 0,64%, a południowokoreański KOSPI  spada o 0,22%. Na pozostałych rynkach: Hong Kong (-0,87%), Szanghaj (-0,38%), Singapur (-0,12%), Nowa Zelandia (-0,01%), Indonezja (0,75%). Indeks Azja Dow traci 0,11%.

Na GPW, po serii spadków kończąca tydzień sesja przyniosła nieco ulgi posiadaczom akcji, a wszystkie benchmarki zakończyły handel na zielonym terytorium. Wczoraj, z opóźnionym zapłonem, po tym jak w piątek silnie rosły europejskie indeksy, a WIG20 zaliczył skromny wzrost, byki przystąpiły do zakupów, w efekcie czego wzrosty na GPW pobiły na głowę swoje odpowiedniki na głównych parkietach Starego Kontynentu, skala wzrostu była znacząca. Z technicznego punktu widzenia jak na razie nic się nie zmieniło. Obecnie na WIG20 walka popytu z podażą toczy się w okolicach ważnego wsparcia. W minionym tygodniu byki je obroniły, czy zatem dla graczy znad Wisły nie pozostaje nic innego, jak szukać nowego, niższego pułapu do potencjalnego odbicia po fali wyprzedaży?

Jeśli obawy o spowolnienie w globalnej gospodarce odejdą na chwilę w zapomnienie, to jest szansa na większe odbicie, ale jak na razie takiej szansy nie widać na horyzoncie.

Po wysokim otwarciu i wzroście w pierwszej godzinie, zarówno WIG jak i WIG20 snuł się praktycznie bez zmienności. Zamknięcia nastąpiło na poziomie maksimów sesji, jednak po obrotach widać było, że chętnych do kupna akcji jest jak na lekarstwo. WIG20 fut, który na początku ubiegłego tygodnia spadł poniżej bardzo ważnego wsparcia wyznaczonego dołkami z połowy maja 2020 r. i 5 lipca tego roku, powrócił nieznacznie powyżej tego poziomu. Niskie obroty sugerują, że chętnych na kupno akcji wciąż brakuje, a na parkiecie panuje wakacyjna sielanka. Obroty na szerokim rynku wyniosły raptem 767 mln złotych. W perspektywie szybszego zacieśniania polityki przez banki centralne przy rosnącej inflacji, zapowiedzi spowolnienia wzrostu gospodarczego, ryzyka dla ryzykownych aktywów wciąż są skierowane w górę. WIG, jak i WIG20 zyskały odpowiednio 2,55% i 3,05%. Wrześniowy kontrakt na WIG20 wzrósł o 2,91%, meldując się na poziomie 1662 pkt. Indeksy średnich i małych spółek zyskały 1,73% i 1,13%.

Złoty już w piątek zaczął odrabiać straty z ubiegłego tygodnia, ale obawy, że rynki wschodzące mogą być najbardziej dotknięte globalną awersją do ryzykownych aktywów, mają wpływ na wartość złotego, który wyparowuje z portfeli inwestorów. Niestety nie ma na razie żadnych sygnałów, by złoty powrócił do łask. Chaotyczne działania NBP i wypowiedzi przedstawicieli rządu nie wspierają PLN.

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,65.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,80.

USDPLN – dolar jest handlowany po 4,80.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,84.

PLNJPY – słabość jena widać też w relacji do złotego. Para aktualnie handlowana jest 29,16.


CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.