Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 72% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Przegląd rynkowy

Korekta na globalnych rynkach akcji przyspiesza.

Dzisiaj inwestorzy z umiarkowanym zainteresowaniem będą wyczekiwać decyzji Banku Kanady o wysokości stóp procentowych. Oczekuje się, że w polityce monetarnej banku nie nastąpią żadne zmiany, podobnie jak w pozostałych bankach centralnych grupy G20. Wysoce akomodacyjna polityka jeszcze na długo pozostanie niezmieniona. Na godz. 17:15 zaplanowana jest konferencja po posiedzeniu banku. Po południu Departament Energii przedstawi  raport o tygodniowej zmianie zapasów ropy benzyny i destylatów. 
Na rynku walutowym tydzień rozpoczął się od ucieczki od dolara. Amerykański dolar okazał się najsłabszy w stosunku do walut krajów G7, silnie tracił do wszystkich walut z koszyka walut rezerwowych. Jednak wczorajsze popołudnie przyniosło korektę na parach z USD. EURUSD notowany jest powyżej 1,20, na parze GBPUSD i po dotarciu do kluczowego oporu 1,40 widoczna jest obrona tego poziomu. Spadek apetytu na ryzykowne aktywa sprzyja umocnieniu jena. USDJPY dotarł do poziomu 108 jenów za dolara.
Spadki na giełdach zatrzymały wzrosty cen na  rynku ropy, po tym jak prognoza Departamentu Energii sygnalizowała zwiększony popyt na surowiec. Wcześniej taką samą prognozę opublikował kartel OPEC. Cena baryłki WTI cofnęła się o 2 dolary z okolic 64 USD.   
Na rynku długu, po nieudanej sesji na Wall Street i słabej postawie dolara, rentowności amerykańskich obligacji nie mogą odbić się z minimów z ostatnich dwóch tygodni. Oprocentowanie najpopularniejszych wśród inwestorów dziesięcioletnich bundów cofnęło się spod poziomu 1,70%, poniżej 1,6%. Dziś rano osiągnęło 1,564%. Oprocentowanie trzydziestoletnich papierów powróciło poniżej 2,3%, osiągając dziś rano poziom 2,266%.
W pesymistycznych nastrojach upłynął wczorajszy handel na głównych parkietach Europy. Już dawno nie widzieliśmy tak silnych spadków na wszystkich wiodących giełdach Starego Kontynentu. Mówiąc ironicznie, przecena DAX30 “tylko” o 1,55% może być pocieszeniem dla inwestorów, ponieważ pozostałe benchmarki zanurkowały ponad 2%.  Największy spadek, bo 2,89%, odnotował madrycki IBEX 35. Wtórował mu mediolański FTSE MIB ze spadkiem o 2,44%. CAC 40 stracił 2,09%. Świetnie radzący sobie do tej pory FTSE 100 stracił 2%. Brytyjski benchmark krótko cieszył się pobytem powyżej 7000 pkt. Brytyjscy gracze mają ten komfort, że ciągle w grze jest impuls do wzrostów po zapowiedzi premiera Borisa Johnsona o stopniowym luzowaniu obostrzeń i szerszym otwarciu gospodarki. Jest to wynik masowej akcji szczepień. Indeks Stoxx 600 stracił 1,90%. 
Wczorajsza sesja na Wall Street upłynęła w zdecydowanie gorszych nastrojach, a główne indeksy amerykańskiego rynku kasowego odnotowały spadki, osiągając w ubiegłym tygodniu rekordowo wysokie poziomy. Czy czwartkowa i piątkowa fala optymizmu dobiegła końca i czeka nas głębsza korekta? Odpowiedź przyjdzie w ciągu najbliższych dni. Jankeskim blue chipom nie udało się utrzymać  zdobyczy 34000 punktów.  W ostatecznym rozrachunku Dow Jones stracił 256 punktów, czyli 0,75%. S&P 500 finiszował z wynikiem -0,56% i wydaje się, że pułap 4100 pkt. może być zagrożony. Spadki przypadły w udziale technologicznemu Nasdaqowi, który na zamknięciu stracił 0,92%. W tym towarzystwie najsłabiej wypadły  małe spółki. Russell 2000 spadł o 1,96%. 
Na azjatyckich rynkach akcyjnych panuje dziś wyprzedaż. Jest to wynik drugiej z rzędu spadkowej sesji na Wall Street.  Drugi powód to wzrost ognisk zachorowań w regionie, co rzuca cień na perspektywy szybkiego odbicia po pandemii. Po silnych wzrostach w ubiegłym tygodniu nie zostało śladu. Główny benchmark giełdy w Tokio nurkuje o 1,94%, australijski S&P/ASX 200 traci 0,58%, a  południowokoreański KOSPI spada o 1,43%. Na pozostałych giełdach: Hongkong (-1,67%), Szanghaj (0,07%), Singapur (-1,28%), Tajwan (-0,70%), Indonezja (-0,54%). Indyjski Sensex spada o 0,51%. Indeks Asia Dow jest pod kreską 1,33%.
Pogorszenie sentymentu na globalnych parkietach musiało mieć wpływ na zachowanie rodzimych inwestorów i chociaż wszystkie indeksy zakończyły dzień na minusie, to skala przeceny była niewielka w porównaniu z głównymi parkietami Europy. Niestety od początku tygodnia, kiedy była szansa na opuszczenie czteromiesięcznej konsolidacji dobre nastroje z ubiegłego tygodnia, już w poniedziałek popsuli gracze z Wall Street. W efekcie  powróciliśmy do trendu bocznego, a to może oznaczać powrót do środka konsolidacji na poziomie 1950 pkt. Okazało się, że strefa 2020 - 2060 pkt. jest zaporą nie do przebicia przez warszawskie byki, a poziom ten już kilkakrotnie był miejscem uaktywnienia się podaży. Czy już dziś ponownie WIG20 z górnego ograniczenia konsolidacji skieruje się w stronę poziomu 1950, czyli jej środka? Jak na razie nie widać na naszym rynku, jak i w jego otoczeniu, siły kupujących. Po obronie wsparcia, nieco poniżej 1900 pkt., pozostajemy jeszcze w trendzie bocznym Od połowy grudnia indeks blue chipów utknął w nim i na razie nic nie wskazuje, żeby chciał go opuścić. Zapędy byków, o czym niejednokrotnie wspominaliśmy, powstrzymywane są w strefie 2000 – 2060 punktów. Dolne ograniczenie na poziomie dołka z 28 stycznia potwierdziło na koniec lutego swoją ważność. Na chwilę obecną okolice 1890 punktów są dobrym miejscem do zakupu akcji. Jeszcze jest nadzieja na wzrosty marcowych kontraktów na WIG20. Na razie sytuacja techniczna na indeksie blue chipów niewiele się zmieniła. Czy teraz poziom 1950 z powrotem przyciągnie indeks? Tak dzieje się już od prawie czterech miesięcy, kiedy WIG20 zbytnio się od niego oddali. Patrząc optymistycznie kolejnym posunięciem byków powinien być powrót do tej strefy i atak na 2100 pkt., czyli maksimum wzrostów rozpoczętych wiosną ubiegłego roku. Z drugiej strony wspomniany pułap jest tym poziomem, na którym swój przyczółek zbudował obóz sprzedających. Jeśli miałby się pojawić słabnący sentyment na globalnych parkietach, a dynamika wzrostów ostatnio wyraźnie osłabła, to scenariusz głębszej korekty wydaje się prawdopodobny. Gdyby to on miał się zmaterializować, to celem dla niedźwiedzi będzie poziom 1820 pkt.
Handlowi na GPW towarzyszył obrót, który na szerokim rynku wyniósł 1,04 miliarda złotych. Z tego na blue chipy przypadło 775 mln złotych. Indeks WIG stracił 0,67 proc. Tym samym WIG cofnął się blisko 600 punktów poniżej poziomu 60000 punktów. Nieco mniejszą stratę zaliczył WIG20, co trzeba przypisać pogorszeniu nastrojów na głównych parkietach Europy i za oceanem. Jeszcze sam początek sesji niósł dawkę optymizmu. Od otwarcia powyżej poziomu poniedziałkowego zamknięcia, była nadzieja na wzrosty, a osiągnięty zaraz na początku handlu poziom 2013,61, okazał się najwyższą wartością dnia. Jeszcze przez dwie godziny WIG20 utrzymywał się powyżej kreski, jednak pogarszający się sentyment na Starym Kontynencie wspierał obóz niedźwiedzi, które korzystając z okazji, szybkim ruchem sprowadził benchmark na czerwone terytorium. Od południa do końca notowań praktycznie już nic się nie działo. Indeks poruszał się płasko w minimalnej zmienności. Zamknięcie nastąpiło na poziomie 1987,76 pkt, czyli w bezpośredniej bliskości minimum dziennego zakresu wahań. Oznacza to spadek wartości indeksu o 0,56%. WIG20 fut osiągnął wynik -0,45%, a WIG20usd oddał z dorobku 0,39%. Pod kreską zakończyły dzień druga i trzecia liga. mWIG40 stracił 0,95%., a sWIG80 spadł o 0,74%. W gronie blue chipów 8 spółek przyniosło ich akcjonariuszom zyski. Najwyższe stopy zwrotu osiągnęły Lotos (1,38%), Santander (1,10%) i Tauron (0,93%). Pozostałe 12 spółek odnotowało spadki. Czerwonymi latarniami okazały się Mercator, JSW i PGE. Walory te zostały przecenione odpowiednio o 8,70%, 3,12% i 3,02%. Wśród spółek z WIG20 panuje dziwna tendencja, że spółki które jednego dnia były liderami wzrostów, następnego dnia są w stawce outsiderów.
WIG20fut otworzył się w okolicach wczorajszego zamknięcia. W początkowej fazie handlu indeks traci 0,40%.
Złoty pozostaje stabilny do głównych walut.
GBP/PLN – para wyszła ponad opór 5,14, pokonując szczyty z kwietnia 2020 r. Aktualnie handlowana jest po 5,27.
EUR/PLN – para jest nieznacznie poniżej poziomu 4,60 i aktualnie handlowana jest po 4,54.
USD/PLN – para znajduje się powyżej wsparć na 3,64 i 3,59. Dolar jest handlowany po 3,78.
CHF/PLN – para powróciła do obszaru konsolidacji 4,08 - 4,18. Aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,13. 
PLN/JPY – opór usytuowany nieco powyżej 28 skutecznie powstrzymuje marsz na północ. Umocnienie jena jako bezpiecznej przystani może doprowadzić do testu poziomów z maja ubiegłego roku na 26,20 i 25,20.

 


CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 72% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.