79% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Market Outlook

Debata i po debacie. Rozpoczyna się ostatni etap kampanii. Pakiet stymulacyjny i PMI w centrum uwagi.

CMC Markets

Wczorajszy dzień na rynkach akcyjnych upłynął w spokojnym handlu w oczekiwaniu na debatę kandydatów starających się o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. Europejskie benchmarki finiszowały w okolicach poprzedniego zamknięcia na lekkich minusach, a ich amerykańskie odpowiedniki lekko zyskały po pięciu dniach spadkowych. 
Nauczeni doświadczeniem z pierwszej debaty, organizatorzy wydarzenia postanowili nie dopuści do takiej sytuacji, w której zamiast poważnej dyskusji mieliśmy obraz pyskówki niczym z karczemnej izby i wyłączali mikrofon kandydatowi niebędącemu przy głosie. Była to ostatnia możliwość, aby wyborcy mogli wyrobić sobie pogląd poza partyjnymi wiecami, porównując zapatrywania kandydatów w kluczowych dla kraju kwestiach. Ostatnie sondaże wskazują na około ośmioprocentową przewagę Joe Bidena, jednak w kluczowych stanach ta przewaga wynosi niecałe 4 procent. Wydarzenie to było zatem szansą dla Donalda Trumpa na wzrost słupków poparcia. Sztab Trumpa nalegał, aby debata skupiła się na polityce zagranicznej, bowiem tutaj Trump ma znacznie większe doświadczenie niż były wiceprezydent. Zresztą Trump podczas debaty atakował Bidena, powołując się na transakcje biznesowe syna Bidena w Chinach i na Ukrainie. Jednak  moderator Kristen Welker z NBC News ogłosiła, że tematami będą walka z COVID, sytuacja amerykańskich rodzin, problemy rasowe w USA, zmiany klimatyczne, bezpieczeństwo narodowe i przywództwo.
Prawie we wszystkich kwestiach kandydaci się różnili. Trump nie zgadzał się na ograniczenia z powodu COVID-19. Obaj mieli inne poglądy w kwestiach ekonomicznych, takich jak podniesienie płacy minimalnej z obecnego 7,25 dolara za godzinę do 15 dolarów (Biden), podczas gdy Trump chce pozostawić tą decyzje poszczególnym stanom. Zwracając się bezpośrednio do inwestorów, Trump powiedział, że giełda będzie w hossie, jeśli zostanie ponownie wybrany, a jeśli zostanie wybrany Biden, giełda się załamie”. W odpowiedzi usłyszał, że tam skąd pochodzi „ludzie nie żyją z giełdy”. W sprawie ochrony klimatu Biden zapowiedział odchodzenie od paliw kopalnych. Na te słowa Trump zwrócił się do obywateli Teksasu, Pensylwanii i Oklahomy by pamiętali, co powiedział Biden.
Trump i Biden rozpoczynają teraz ostatni etap kampanii na 12 dni przed wyborami. W piątek Biden wygłosi przemówienie w Delaware na temat gospodarki i COVID. Trump ma zaplanowane na ten weekend wiece w Północnej Karolinie, Ohio, Wisconsin i New Hampshire.
Giełdy azjatyckie w mieszanych nastrojach po wczorajszych stratach, a debata prezydencka dostarczyła niewiele nowych informacji, które wpłynęłyby na kursy akcji. Indeks tokijskiej giełdy, Nikkei 225, zyskuje 0,34%. Australijski S&P/ASX 200 spada o 0,11%, a południowokoreański KOSPI jest nad kreską 0,31%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,55%), Szanghaj (-0,35%), Singapur (0,15%), Tajwan (-0,14%), Indonezja (0,20%). Indyjski Sensex jest na plusie 0,31%. Indeks Asia Dow, skupiający największe firmy regionu, rośnie o 0,18%.
Patrząc na same „procenty” można by wysnuć wniosek, że to co wczoraj działo się przy Książęcej to tylko marazm i nuda. Jednak obraz był zupełnie inny i była to ciekawa sesja patrząc na indeks blue chipów w szerszej perspektywie. Od 13 października mamy naprzemiennie to sesję spadkowa to wzrostową. Nie było by w tym nic ciekawego, gdyby nie dołek z dnia 15 października. Gra idzie właśnie o to miejsce, ponieważ jest to ostatnia szansa na powstrzymanie spadków rozpoczętych w sierpniu. I właśnie wczoraj mieliśmy próbę obrony przez byki tego ważnego miejsca, bowiem jego pokonanie może oznaczać dalszą wyprzedaż i spadki w stronę 1550 punktów, a skuteczna kontra popytu pachnie indeks z powrotem w poziomu 1700 pkt.  
Wczorajszemu handlowi na GPW towarzyszył wysoki obrót, który na szerokim rynku wyniósł 1,32 mld złotych. Z tego na blue chipy przypadło 1,06 miliarda złotych. Indeks WIG stracił 1,75 punktu, stąd wynik -0,00 proc. Symboliczny wzrost odnotował WIG 20. Indeks otworzył się kilka punktów poniżej poprzedniego zamknięcia, a pierwsze pięć minut zrzuciło WIG20 na poziom 1627,13 punktów. Spadki w Azji i kiepski początek na głównych giełdach Starego Kontynentu przełożyły się na niskie otwarcie na warszawskim parkiecie. Jak się później okazało, poziom ten był najniższą wartością sesji. I faktycznie do południa nic się nie działo, ponieważ żadna ze stron konfliktu nie potrafiła przepchnąć piłki na połowę przeciwnika, a WIG20 oscylował wokół zera, przy bardzo niskiej zmienności. Dopiero kiedy europejskie parkiety zaczęły odrabiać środowe straty oraz spadki z początku dnia, byki śmielej zaatakowały, co doprowadziło do utworzenia dziennego szczytu na poziomie 1664,37 pkt.  Jednak sam lekko spadkowy początek handlu w USA nie wspierał kupujących, toteż ostatnia godzina przed końcowym gongiem upłynęła na pozbywaniu się gorących papierów. Zamknięcie wypadło w okolicach otwarcia, na poziomie 1642,70 pkt. Oznacza to kosmetyczny wzrost o 0,08%. WIG20 fut zyskał 0,12%, a WIG20usd oddał z dorobku 0,28% przy ciągle słabej postawie rodzimej waluty. Niewielkie zmiany wartości odnotowały średnie i małe spółki. mWIG40 stracił 0,27 proc., sWIG80 wzrósł o 0,26 proc. W gronie blue chipów 11 spółek odnotowało zyski, a 9 przyniosło ich  akcjonariuszom straty. Najwyższe stopy zwrotu osiągnęły Santander (3,34%) Allegro (1,43%) i PKO BP (1,09%). Po drugiej stronie rynku znalazły się JSW, KGHM i Lotos. Walory te potaniały odpowiednio o 3,75%, 3,12% i 2,69%. 
WIG20 fut. otworzył na poziomie wczorajszego otwarcia. W początkowej fazie handlu indeks zyskuje 0,88%.  
Od początku ubiegłego tygodnia obserwujemy skokowe osłabienie złotego do głównych walut. Widać to nie tylko w stosunku do PLN ale również do pozostałych walut regionu byłego bloku wschodniego. 
GBPPLN – wsparcie jest na poziomie 4,8920. Najbliższe opory to 5,0670 (aktualnie testowane) i 5,12.  
EURPLN – wsparcie jest na 4,44, a opory to 4,5960 i 4,6000. 
USDPLN – najbliższe wsparcie to 3,7440. Celem dla byków po pokonaniu 3,9040 jest 3,9392. 
CHFPLN – wsparcie jest na poziomie 4,14. Umocnienie franka zatrzymało się na oporze na 4,2750. Kolejnymi oporami są poziomy 4,3050 i 4,3475.
PLNJPY – opór usytuowany na 28,09 skutecznie powstrzymał marsz na pó łnoc. Aktualnym pozostaje wsparcie na 26,70, do którego cena mocno się zbliżyła. Dalsze umocnienie jena jako bezpiecznej przystani może doprowadzić do testu poziomów z maja bieżącego roku na 26,20 i 25,20.

 


CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 79% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.