W tym tygodniu czwartek jest jedynym dniem z ważnymi odczytami makroekonomicznymi. Po południu uwaga inwestorów skupi się na danych ze Stanów Zjednoczonych. Poznamy odczyt pierwszej rewizji annualizowanego PKB za pierwszy kwartał, ilość wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w ostatnim tygodniu, zamówienia na dobra trwałego użytku za miesiąc kwiecień oraz raport Departamentu Energii o tygodniowej zmianie zapasów ropy, benzyny i destylatów. Wczorajszy raport API wskazał na wzrost zapasów ropy o 8,7 miliona baryłek.

Nie brakuje optymizmu w USA, napędzanego perspektywą otwierania amerykańskiej gospodarki. Jak sugerował Donald Trump, nawet jeśli powrót do aktywności biznesowej miałby się wiązać z nową falą zachorowań. Taka retoryka bez wątpienia jest grą wyborczą pod kiepskie nastroje amerykanów „zamkniętych w domach”, a coraz głośniej domagających się zniesienia ograniczeń. Wczorajsza sesja za oceanem rozpoczęła się otwarciem powyżej zamknięcia, jednak pierwsza cześć notowań mogła budzić wątpliwości co do dalszych wzrostów. W pewnym momencie Nasdaq i S&P500 znalazły się w czerwonej strefie, a Dow Jones powrócił do poziomu 25000 punktów. Po niecałych trzech godzinach indeksy skierowały się na północ i już do końca notowań nie oddały pola niedźwiedziom, zamykając się na poziomach dziennych maksimów. W ostatecznym rozrachunku Dow Jones, S&P500 i Nasdaq Composite zakończyły dzień zyskiem odpowiednio 2,21%, 1,48% i 0,77%. Największy zysk przypadł w udziale małym spółkom z indeksu Russell2000. Indeks zwyżkował o 3,11 proc. Obrót na Wall Street wyniósł 6,594 mld USD. 

Na otwarciu Citi kontrakty na Dow Jones i S&P500 zyskują, za to Nasdaq pod kreską 0,42 proc.

Na głównych azjatyckich rynkach akcji panują dziś mieszane nastroje. Tracą giełdy w Hong Kongu (-1,34%), Szanghaju (-0,33%) i Singapurze (-0,21%) z obawy o chińskie zamiary wobec Hong Kongu. Giełda w Tokio rośnie o 2,32 proc i jest to jeden z najlepszych wyników.  Australijski S&P/AS200 nad kreską 1,54 proc., południowokoreański KOSPI traci 0,26 proc. po tym, jak służby zgłaszają nowe przypadki zachorowań po, jakby się wydawało, opanowaniu epidemii w tym kraju i luzowaniu obostrzeń. Indyjski Sensex rośnie o 1,68%.
Od euforii po falę pesymizmu. Wszystko miało miejsce podczas środowych notowań na warszawskim parkiecie.  Po wtorkowym wybiciu z wąskiego trendu bocznego trwającego siedem tygodni, wczorajsza sesja rozpoczęła się kontynuacją ruchu wzrostowego. Jednak euforia z pierwszej połowy handlu nie trwała długo. Jednym słowem wczorajszy handel miał dwa oblicza. Od otwarcia do godz. 13:00 wydawało się, że wzrostom nie ma końca. Jednak na półmetku sesji przyszło cofnięcie, które swoim rozmiarem przewyższyło wcześniejszą euforię. Obu okresom handlu towarzyszył bardzo wysoki, jak na krajowe standardy obrót, który na szerokim rynku wyniósł 1,93 mld złotych. Z tego na blue chipy przypadło 1,6 mld PLN. Tak wysokie obroty wskazywały na duży udział kapitału zagranicznego w kreowaniu zwyżki. Druga, spadkowa faza handlu, zapchnęła WIG w stronę czerwonego terytorium. Indeks stracił 0,02 proc. Impulsem do szturmu byków znad Wisły była globalna poprawa sentymentu na wszystkich głównych parkietach w Azji, Europie i wzrosty kontraktów na amerykańskie indeksy, jak również umocnienie się złotego. Nieco więcej stracił WIG20. Po otwarciu w okolicach poziomu odniesienia, indeks z każdą minutą piął się na coraz to wyższe poziomy tworząc maksimum sesyjne na 1763,02. Kiedy wydawało się, że wzrostom nie ma końca, do kontrataku przystąpiła strona podażowa. W znacznej mierze takiemu obrotowi sprawy pomagał słaby start za oceanem. Już do końca handlu stroną dominującą byli sprzedający, spychając indeks na dzienne minimum na 1705,09.  Zamknięcie nastąpiło w bezpośredniej bliskości minimum dziennego zakresu wahań na poziomie 1707,59, co oznacza spadek o 0,12 proc. Niemniej byki zrealizowały bazowy scenariusz próby domknięcia luki z 6 marca. Zniżkował również WIG20fut, który stracił  0,58 proc., a WIG20usd oddał z dorobku 0,22 proc. Szczególnym powodzeniem cieszyły się spółki energetyczne oraz akcje banków. Indeks sektora bankowego WIG-Banki wzrósł ostatecznie 3,7 proc. Na przeciwnym biegunie znalazły się spółki gamingowe. Widać było wyraźną realizację zysku na walorach CD Projektu. W zieleni zakończyła dzień druga liga. mWIG40 wzrósł o 0,44 proc., Sztuka ta nie udała się najmniejszym spółkom. sWIG80 stracił 0,11 proc. W gronie blue chipów 14 spółek zakończyło dzień w zieleni, a 6 przyniosło posiadaczom ich akcji stratę.  Największe stopy zwroty osiągnęły walory mBanku (11,72%), JSW (7,55%) i PGNiG (4,34%). Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze akcji CD Projekt, Dino i Play. Walory te straciły odpowiednio 7,63%, 5,05% i 2,77%. 

WIG20fut otwiera się 17,5 punktowa luka wzrostowa. W początkowej fazie handlu WIG20fut zyskuje 1,41 proc.  

Złoty systematycznie umacnia się w stosunku do głównych walut.  
GBPPLN –  lokalne wsparcie znajduje się na 4,84. Najbliższy opór jest na poziomie 5,12
EURPLN – cena przebiła wsparcie na poziomie 4,4830, który stał się oporem. 
USDPLN –  para jest poniżej oporu na 4,30. Najbliższe wsparcie jest na 4,00. 
CHFPLN – wsparcie na poziomie zostało przebite 4,1570. Kolejne jest na poziomie 4,10.
PLNJPY – krótkoterminowy opór jest na 27,47. Najbliższe wsparcie to poziom 25,05.