Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 69% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Przegląd rynkowy

Chiny na dobrej drodze do pełnego odrodzenia gospodarki. Obawy o inflację w USA nie ustają.

W niedzielę nadeszły zaskakująco dobre dane z Chin za okres styczeń-luty. Dynamika eksportu wystrzeliła w ujęciu rocznym do 60,6% przy oczekiwaniach 37,5%. Wzrosła również dynamika importu do 22,2%, przy szacunkach 15%. Zatem bilans handlu zagranicznego zamknął się kwotą 103,25 mld USD. 
Prezydent Joe Biden, przemawiając w sobotę po przyjęciu przez Senat ustawy stymulującej COVID-19, powiedział, że spodziewa, iż „czeki” dla Amerykanów będą wysyłane jeszcze w tym miesiącu. Ustawa w przyszłym tygodniu powróci do Izby, gdzie oczekuje ostatecznego zatwierdzenia przed wysłaniem do podpisu przez prezydenta. Między innymi ma to przyspieszyć dostępność szczepień dla wszystkich dorosłych Amerykanów, możliwe, że do połowy maja. Senat zatwierdził ustawę o pomocy o wartości 1,9 biliona dolarów w głosowaniu 50-49. Ustawa ta daje argumenty tej grupie inwestorów, która uważa, że procesy inflacyjne w krótkim terminie przyspieszą. 
Po krótkim okresie spadku rentowności amerykańskich obligacji, od czwartku ubiegłego tygodnia jesteśmy świadkami powrotu do dynamicznego wzrostu. Już nie tylko papiery o najdłuższym okresie zapadalności osiągnęły najwyższe oprocentowanie od roku. Do tego grona dołączyły pięcioletnie papiery. Rentowność najpopularniejszych wśród inwestorów dziesięcioletnich bundów powróciła powyżej 1,5%, osiągając dziś rano poziom 1,582%. Wśród inwestorów utrzymuje się obawa o przyspieszenie procesów inflacyjnych, do których dołączy się nowy pakiet stymulacyjny oraz program infrastrukturalny autorstwa prezydenta Bidena. 
Duża zmienność panuje na rynku miedzi. Po chwilowym spadku ceny miedzi do strefy wsparcia w okolicach 383-385 USD, od piątku cena metalu stabilizuje się w okolicach 400 USD.
Z technicznego punktu widzenia, złoto dotarło do wsparcia i od piątku stabilizuje się w okolicach 1700 USD. Na chwilę obecną można spodziewać się reakcji popytu, ale cenom kruszcu mogą zaszkodzić rosnące rentowności obligacji.
Ropa osiągnęła najwyższe poziomy od ponad roku po tym, jak jemeńscy rebelianci wspierani przez Iran dokonali ataku na saudyjskie składy ropy w portowym mieście Jiddah. W weekend nasiliła się eskalacja konfliktu. W niedzielę koalicyjne samoloty kierowane przez Arabię Saudyjską zbombardowały kontrolowaną przez rebeliantów stolicę Jemenu, Sana. Atak rebeliantów podobno niewiele lub wcale nie zaszkodził składowiskom ropy, ale to wystarczyło by wstrząsnąć inwestorami. „Takie akty sabotażu są wymierzone nie tylko w Królestwo Arabii Saudyjskiej, ale także w bezpieczeństwo i stabilność dostaw ropy, a tym samym na globalną gospodarkę” - oświadczyło w państwowych mediach ministerstwo energii Arabii Saudyjskiej. W pierwszej reakcji baryłka WTI podrożała do 68 USD, a Brent do 72 USD.  
W kiepskich nastrojach, przy sporej zmienności, przebiegał handel na europejskich parkietach, a wszystkie główne indeksy odnotowały spadki. Najwięcej stracił DAX 30, bo 0,97%. Wtórowały mu  CAC 40 i IBEX 35, które straciło po  0,8%. W tym zacnym gronie najmniejsza przeceną został dotknięty londyński FTDE 100. W jego przypadku strata wyniosła „tylko” 0,31%. Indeks Stoxx 600 spadł o 0,78%.
Zdecydowanie lepsze nastoje panowały na Wall Street. Po pierwszych dwóch godzinach spadków, pomimo świetnego raportu z rynku pracy, do akcji wkroczył obóz bykó w. Od tego czasu do końca notowań wszystkie  benchmarki wspinały się na coraz to wyższe poziomy, finiszując na dziennych maksimach. W ostatecznym rozrachunku Dow Jones zyskał 572 punktów, czyli 1,85%. S&P 500 wzrósł o 1,55%, a  Nasdaq Composite wystrzelił o 1,95%. Największy zysk przypadł w udziale małym spółkom. Russell 2000 wzrósł o 2,11%.
Rynki azjatyckie nie są dziś  solidarne, ponieważ niektóre indeksy wzrosły w nadziei na stopniowe ożywienie na świecie po tym, jak pakiet pomocy gospodarczej w USA przeszedł w weekend przez Senat i chińskie dane pozytywnie zaskoczyły. Z drugiej strony rośnie obawa o przyspieszenie inflacji. Indeks giełdy w Tokio stracił 0,42%, australijski S&P/ASX 200 wzrósł o 0,43%, a południowokoreański KOSPI traci 1%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-1,44%) i Szanghaj (-2,08%), Singapur (1,944%), Tajwan (-0,22%), Indonezja (0,01%). Indyjski Sensex rośnie o 0,47%. Indeks Asia Dow jest pod kreska 0,36%.
Kończąca tydzień sesja, to ciąg dalszy trwającego już prawie półtora miesiąca marazmu przy Książęcej. Zatem w obrazie technicznym blue chipów nic się nie zmieniło. Po obronie wsparcia nieco poniżej 1900 pkt. pozostajemy w trendzie bocznym. Od początku trzeciej dekady stycznia indeks blue chipów utknął w nim i na razie nic nie wskazuje, żeby chciał go opuścić. Zapędy byków, o czym niejednokrotnie wspominaliśmy, powstrzymywane są w strefie 2000 – 2060 punktów. Dolne ograniczenie na poziomie dołka z 28 stycznia potwierdziło na koniec lutego swoją ważność. Na chwilę obecną okolice 1890 punktów są dobrym miejscem do zakupu akcji. Jeszcze jest nadzieja na wzrosty marcowych kontraktów na  WIG 20. Zamknięcie minionego tygodnia wypadło zdecydowanie powyżej poziomów zamknięcia z poprzednich czterech tygodni.  Póki co sytuacja techniczna na indeksie blue chipów niewiele się zmieniła. Indeks po dotarciu we wtorek i w czwartek w ubiegłym tygodniu do początku strefy 2000-2060 pkt., która to od 2009 roku jest miejscem walki podaży z popytem, cofnął się najpierw w stronę „magnetycznego” poziomu 1950 pkt., by następnie zaliczyć dołek z 28 stycznia. Czy teraz magiczny poziom 1950 z powrotem przyciągnie indeks? Tak dzieje się już od prawie miesiąca, kiedy WIG 20 zbytnio się od niego oddali. Patrząc optymistycznie, kolejnym posunięciem byków powinien być powrót do tej strefy i atak na 2100 pkt., czyli maksimum wzrostów rozpoczętych wiosną ubiegłego roku. Z drugiej strony wspomniany pułap jest tym poziomem, na którym swój przyczółek zbudował obóz sprzedających. Jeśli miałby się pojawić słabnący sentyment na globalnych parkietach, a dynamika wzrostów ostatnio wyraźnie osłabła, to scenariusz głębszej korekty wydaje się prawdopodobny. Gdyby to on miał się zmaterializować, to celem dla niedźwiedzi będzie poziom 1820 pkt.
Handlowi na GPW towarzyszył obrót, który na szerokim rynku wyniósł 1,24 miliarda złotych. Z tego na blue chipy przypadło 981 milionów złotych. Indeks WIG stracił 0,39 proc., podobnej wielkości stratę zaliczył WIG 20. Wyprzedaż w Azji, kiepskie nastroje na głównych parkietach Europy oraz wyczekiwanie na NFP, po słabym raporcie ADP, nie dały pretekstu do zdecydowanego działania byków. Notowania rozpoczęły poniżej poziomu odniesienia i w początkowej fazie handlu niedźwiedziom udało się sprowadzić indeks na 1927,59 pkt. Jak się później okazało była to najniższa wartość dnia. Od tego czasu byki odrabiały straty dwukrotnie próbując wyjść na zielone terytorium. Dopiero po znacznie lepszych od oczekiwań danych z amerykańskiego rynku pracy udało się na chwilę wyjść na plus, a poziom 1952,97 pkt okazał się szczytem możliwości kupujących. Ostatnia godzina handlu to już zdecydowana przewaga podaży, a WIG 20 powrócił poniżej kreski. Zamknięcie nastąpiło w okolicach środka dziennego zakresu wahań, na poziomie 1939,59 pkt. Oznacza to spadek wartości indeksu o 0,27%. WIG20 fut stracił 0,62%, a WIG20usd oddał z dorobku 2,09% przy poprawie sentymentu do dolara. W czerwieni zakończyły dzień druga. mWIG 40 stracił 1,20%. Honoru byków broniły maluchy. sWIG 80 wzrósł o 0,15%. W gronie blue chipów 5 spółek zakończyło dzień zyskami. Liderami wzrostu były spółki paliwowe po wzrostach cen ropy. Najwyższe stopy zwrotu osiągnęły Lotos (6,14%), PKN Orlen (3,71%) i PGNiG (2,11%). Pozostałe 15 spółek przyniosło ich akcjonariuszom straty. Czerwonymi latarniami okazały JSW, Cyfrowy Polsat i PGE.  Walory te potaniały odpowiednio o 3,76%, 2,89% i 2,51%.
WIG 20 fut otworzył się powyżej piętkowego zamknięcia. W początkowej fazie handlu indeks zyskuje 0,2%.
Złoty z tendencją do osłabienia.
GBPPLN – Para wyszła ponad opór 5 14 pokonując szczyty z kwietnia 2020 r. Aktualnie handlowana jest po 5,32.  
EURPLN – para jest powyżej poziomu 4,55.
USDPLN – para powyżej wsparć na 3,64 i 3,59. Dolar dotarł do  3,85.
CHFPLN – para utrzymuje się w strefie 4,08 - 4,18.
PLNJPY – opór usytuowany nieco powyżej 28 skutecznie powstrzymuje marsz na północ. Umocnienie jena jako bezpiecznej przystani może doprowadzić do testu poziomów z maja bieżącego roku na 26,20 i 25,20.

 


CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 69% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.