Dane gospodarcze z Polski nie przebiły oczekiwań, choć trzeba przyznać, że są na wysokim poziomie. Inflacja w ujęciu r/r wyniosła 1,8%, co było zgodne z oczekiwaniami. Względem lipca CPI spadła o 0,2%, podczas gdy rynek oczekiwał -0,1%. Dzisiejszego rana podano również PMI dla przemysłu, które wyniosło 52,5, czyli nieco lepiej od lipcowych 52,3, natomiast gorzej od oczekiwanego 53. Dane te jednak nie miały większego wpływu na rynek. Polski złoty jest bardzo stabilny i aktualnie czeka na rozwój sytuacji po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. 

 

WIG20 zatrzymał się w strefie oporu między 2520 - 2540. Trwająca od wtorku konsolidacja na ten moment tworzy podstawę do dalszego ruchu wzrostowego, pod warunkiem, że nastąpi wybicie w górę. Dziś większość akcji jest blisko wczorajszego zamknięcia. Indeksy europejskie w większości rosną w ślad za wczorajszymi wzrostami w USA. Jeżeli tendencja się utrzyma także po popularnych pay rollsach o 14:30, może być to impuls do wzrostów na GPW. 

 

Warto zaznaczyć, że giełda w USA znalazła się ponownie blisko swoich historycznych szczytów, a najbliżej wybicia na nowe maksymalne poziomy jest technologiczny NASDAQ100, który wczoraj zamknął się idealnie na poziomie poprzedniego szczytu. Powodów do wzrostów należy upatrywać w bardzo dobrych odczytach PKB, które były podane w tym tygodniu. 

 

Jak zwykle pod koniec lata w USA następuje sezon huraganów. Wpływa to zwykle na ceny ropy, które wahają się w zależności od tego w jaki rejon Ameryki Północnej uderza najsilniejszy front. Wystrzał cen ropy był w zeszłym tygodniu, a także wczoraj. Oba jednak wzrosty szybko się zakończyły. Inaczej ma się sytuacja na rynku paliw. Ze względu na zagrożenie zamykane są rafinerie, a to wpływa bezpośrednio na podaż benzyny. Przewiduje się, że wzrost cen benzyny w USA przełoży się także na rynek w Polsce. Wynika to z tego, że Stany Zjednoczone są eksporterem przetworzonej ropy, m.in. benzyny. 

 

Ze względu na publikację NFP istnieje ryzyko wystąpienia dużej zmienności na wszystkich głównych parach walutowych. Należy z ostrożnością podejść do zajmowanych pozycji.

 

USDPLN kurs próbował wczoraj dojść do 3,6100 jednak bez powodzenia. Nie mniej jednak zachowanie na strefie wsparcia między 3,5300, a 3,5550 sugeruje, że inwestorzy chcą skorygować ostatnie spadki pary walutowej. Kolejny opór znajduje się na poziomie 3,6600 i jest to kluczowy punkt z punktu widzenia trendu spadkowego. W przypadku spadków poniżej 3,5340 otworzy się droga do 3,3800.

 

EURPLN wciąż nie potrafi zdecydowanie odbić od 4,2400, jednak ze względu na trend wzrostowy jaki panuje na tej parze walutowej, bazowy scenariusz zakłada wzrosty w kierunku 4,3200, dopiero wybicie wsparcia na 4,2300 pozwoli na zanegowanie trendu i powrót spadków w długim terminie. 

 

CHFPLN podobnie jak EURPLN próbuje odbić od wsparcia, jednak każdorazowo próba ta zostawia za sobą jedynie długi cień. Para ta ma aktualnie opór na 3,8000, w przypadku jego wybicia następną barierą jest poziom 3,8550. Najsilniejszym wsparciem jest strefa 3,7000 - 3,6800, która na początku sierpnia zatrzymała silne spadki. Po wybiciu dolnego ograniczenia będzie można oczekiwać spadków do 3,4900. 

 

GBPPLN pomimo silnego trendu spadkowego jaki panuje na tym instrumencie, daje sygnały do jego wyhamowania. Konsolidacja panująca w tym tygodniu, po wybiciu w górę mogłaby doprowadzić do testu wsparć na 4,6800. Wciąż byłaby to jednak tylko korekta, dopiero wybicie w górę oporu na 4,7400 doprowadziłoby do odwrócenia trendu spadkowego. Najbliższe wsparcie zlokalizowane jest na 4,5500.