Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 78% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Czym są bańki spekulacyjne i jak je rozpoznać?

Wzrostowe trendy na rynkach kapitałowych od zawsze napędza chciwość. Co jakiś czas przekracza ona krytyczne poziomy, a krzywa wzrostu staje się niemal pionowa. Tak w skrócie powstają tytułowe bańki. Jakie są ich cechy charakterystyczne? Jakimi wskaźnikami je mierzyć, by zwiększyć szanse na wczesną identyfikację? I w końcu – jakie lekcje płyną z najbardziej spektakularnych baniek w historii? Zapraszamy do lektury artykułu.

Platforma stworzona do inwestowania

Wykorzystaj ponad 12 000 CFD na akcje, ETFy, indeksy, towary, Forex, kryptowaluty i obligacje.
Poznaj naszą zaawansowaną platformę transakcyjną inspirowaną potrzebami najbardziej wymagających traderów.

Jak zdefiniować bańkę giełdową?

Bańka giełdowa to proces, w którym ceny akcji gwałtownie rosną, osiągając poziomy znacznie przekraczające wartość wewnętrzną lub zyski spółki. Innymi słowy – wyceny walorów mocno odrywają się od rzeczywistych fundamentów. Bańki mają więc charakter spekulacyjny, a podejmowanym w ich czasie decyzjom inwestycyjnym daleko do racjonalności. Mogą one dotyczyć pojedynczych spółek, a także cały sektorów lub grup aktywów. Przykładem są bańki dotcomów pod koniec lat 90-tch, amerykańskiego rynku nieruchomości w latach 2005-2007, czy chociażby bańki na rynku kryptowalut w drugiej dekadzie XXI wieku. Gdy spekulacyjny balon w końcu pęknie i ceny zaczną spadać, może to doprowadzić do panicznej sprzedaży i potencjalnego krachu giełdowego. W niektórzych przypadkach staje się to impulsem do globalnego kryzysu ekonomicznego.

Cechy charakterystyczne „spekulacyjnych balonów”

  • Euforyczne nastroje. Podmioty rynkowe, od branżowej prasy po analityków i właścicieli firm, mogą wywołać i napędzać falę optymizmu związaną z danym sektorem. Gdy inwestorzy podążają za tym pozytywnym sentymentem i „rzucają” się na rynek ze swoim kapitałem, optymizm staje się wszechobecny, a ceny zaczynają niepokojąco dynamicznie rosnąć.
  • Zawyżone wyceny. TNa fali optymizmu ceny akcji osiągają poziomy nieproporcjonalne do fundamentów spółek, takich jak zyski czy przychody. Gdy staje się jasne, że nic nie uzasadnia tak wysokiej wyceny lub gdy zmienia się sentyment rynkowy, notowania zaczynają się korygować.
  • Nieracjonalny entuzjazm. Od ang. irrational exuberance, czyli zjawisko psychologiczne polegająca na tym, że rosnące wyceny wywołują wśród inwestorów mentalność stadną. W rezultacie rezygnują oni z analizy fundamentalnej i technicznej, i wierzą, że ceny będą nieprzerwanie rosły. Podejmowanie decyzji jest wtedy dalekie od racjonalności, tak samo jakie wyceny dalekie są od fundamentów.
  • Teoria większego głupca. Założenie, że zawsze znajdzie się inny inwestor, który będzie chciał spekulować i kupić po wyższej cenie. Można na przykład nie dostrzegać ekonomicznego sensu kupowania akcji firmy zajmującej się czyszczeniem dywanów za 10 USD za akcję, ale jeśli na rynku jest ktoś, gotowy kupić je za 15 USD, to dlaczego nie skorzystać? Taki mechanizm doprowadza do wspomnianej nieadekwatności rynkowych wycen.

Co powoduje powstawanie „rynkowego szaleństwa”?

Nigdy nie ma jednej, konkretnej przyczyny. Bańka może powstać w wyniku zmieniających się warunków gospodarczych lub potrzeb społecznych. To one tworzą podatny grunt pod wykiełkowanie „balona”. Nie jest to oczywiście proces natychmiastowy, ale stopniowy. Przykładowo - okres niskich stóp procentowych może systematycznie zachęcać coraz większą liczbę inwestorów do przejścia z gotówki na akcje, a polityka luzowania ilościowego może spowodować wzrost wartości rynku ponad jego historyczne maksima. Innowacja technologiczna lub produktowa również może wzbudzić zainteresowanie inwestorów i spowodować wzmożoną falę popytu. Do tego dochodzi też narracja w mediach, zarówno branżowych jak i ogólnych, która może napędzać „modę”na inwestowanie, zachęcając tym samym coraz większe grono osób do wejścia na rynek.

Słynnym przykładem jest bańka tulipanowa w Holandii w latach trzydziestych XVI wieku. Unikatowe cebulki tulipanów stały się symbolem najwyższego statusu i wkrótce osiągały cenę nawet sześciokrotnie wyższą od pensji przeciętnego pracownika. Jednak gdy cena stała się zbyt wysoka, sale aukcyjne opustoszały, rynek stracił płynność, a tak zwana tulipmania szybko „zgasła”.

Wskaźniki wczesnego ostrzegania

Gorzka prawda jest taka, że zazwyczaj o bańce dowiadujemy się dopiero po jej pęknięciu. Istnieją jednak pewne wskaźniki, które pozwalają ocenić z pewnym prawdopodobieństwem, czy to co dzieje się na rynku nie nosi już znamion spekulacyjnego „balona”. Można te indykatory traktować, jak sygnały wczesnego ostrzegania i stosować je łącznie, choć nigdy nie dają one 100-proc. skuteczności. Jakie to wskaźniki?

Cena do zysków — czyli w skrócie C/Z (w ang. P/E), który odzwierciedla relację ceny akcji do zysków spółki. Iloraz ten pokazuje więc, ile inwestorzy są gotowi zapłacić za jednostkę zysku danej firmy. Wysoka wartość C/Z, oddalająca się od średniej historycznej, może oznaczać, że dana spółka jest przewartościowana.

P/E Shillera — czyli tzw. CAPE (ang. Cyclically Adjusted Price To Earnings Ratio) dzieli cenę akcji spółki przez średnią wartość jej zysków z ostatnich 10 lat, skorygowaną o inflację. Pomaga on ocenić wycenę spółki w różnych okresach cyklu gospodarczego. Wskaźnik został opracowany przez noblistę Roberta Shillera.

Wskaźnik Buffetta — opracowany przez legendarnego inwestora Warrena Buffetta. Sam twórca przedstawia wskaźnik, jako "najlepszą pojedynczą miarę tego, gdzie w danym momencie znajduje się rynek". Indykator mierzy relację kapitalizacji amerykańskich spółek do nominalnego PKB USA. Wysoki odczyt sygnalizuje, że rynek jest przewartościowany.

CBOE Volatility Index (VIX) — często nazywany indeksem strachu. Jest to wskaźnik mierzący oczekiwaną przez inwestorów zmienność kursów na Wall Street. Bazuje ona na opcjach na S&P500. Historia pokazuje, że jego cyklicznie wysokie poziomy zbiegają się w czasie z dołkami trendów, a cyklicznie niskie poziomy, z ostatnimi fazami hossy.

Pięć klasycznych etapów

Bańka bańce nierówna, ale zazwyczaj wyróżnia się pięć głównych etapów powstawania spekulacyjnego szaleństwa. Zostały one po raz pierwszy zaproponowane przez amerykańskiego ekonomistę Hymana Minsky'ego. Są to:

  1. Wyparcie — na tym etapie inwestorzy są niejako „zauroczeni” jakimiś nowym paradygmatem, np. innowacyjną technologią lub historycznie niskimi stopami procentowymi. Ów paradygmat stanowi fundament powstającego optymizmum.
  2. Boom — w tym okresie ceny stopniowo zwyżkują na fali optymistycznego nastawienia wobec nowego paradygmatu. Giełda wchodzi w fazę hossy. Sytuacja jest już szeroko komentowana w mediach, co sprawia, że na rynek wchodzi coraz więcej inwestorów, którzy nie chcą przegapić „życiowej okazji”. To nasila spekulacje.
  3. Euforia — w tej fazie racjonalność schodzi na plan dalszy, a górę biorą emocje. Stadny entuzjazm pcha wyceny bardzo dynamicznie, a teoria większego głupca sprawdza się lepiej niż kiedykolwiek. Wyceny osiągają ekstremalne poziomy, choć nie brakuje nowych wskaźników czy też analitycznych narracji, które te wyceny próbują uzasadnić.
  4. Realizacja zysków — na tym etapie tzw. smart money dostrzegają sygnały ostrzegawcze i zaczynają wychodzić z rynku, realizując zyski. Nigdy nie ma pewności, że wychodzą tuż przed szczytem, ale zazwyczaj wychodzą wcześniej, niż uczestnicy ostatniego etapu.
  5. Panika — w tej fazie inwestorzy wręcz rzucają się do sprzedaży, by jak najszybciej pozbyć się swoich aktywów. Zazwyczają istnieje jakiś konkretny powód lub impuls do takiego zachowania, na przykład bankructwo spółki albo niewypłacalność dużego funduszu. Wykresy giełdowe zaczynają wówczas przypominać „spadające noże”.
Inwestuj na kontraktach CFD na ponad 12 000 instrumentach finansowych

Sześć lekcji z historii

W celu lepszego zrozumienia mechanizmu powstawania spekulacyjnych baniek warto odwołać się do historyczych przykładów. Oto najbardziej spektukularne, rynkowe szaleństwa z przeszłości.

Kompania Mórz Południowych

Tytułowa spółka brytyjska założona została w 1711 r. i posiadała królewski monopol na handel z koloniami hiszpańskimi w Ameryce Południowej. Emisja jej akcji zakończyła się sukcesem, bowiem inwestorzy otrzymali gwarancję 6-proc. odsetek. Prawdziwy boom na udziały Kompanii zaczął się jednak w 1720 r., gdy Parlament zaakceptował propozycję przejęcia przez spółkę państwowego długu. Właściciel spółki chciał stworzyć swoisty wehikuł pożyczek rządowych finansowanych wzrostem kursu akcji. Kraj ogarnęło zakupowe szaleństwo. W pierwszej połowie 1720 r. akcje spółki podrożały ze 100 na 1000 funtów. Kupowali wszyscy, od chłopów po Sir Isaacka Newtona. Gdy okazało się, że biznes nie jest tak intratny, jak reklamowano, doszło do krachu. Jeszcze w 1720 r. cena akcji wróciła do 100 funtów.

Mania Kolejowa

Gwałtowna rozbudowa sieci kolejowej w Wielkiej Brytanii na początku XIX wieku zachęciła inwestorów do czerpania korzyści z rozwoju firm kolejowych. Chętnie kupowali ich akcje, licząc na kontynuację dobrej koninuktury. Sprzyjała im również polityka niskich stóp procentowych. W 1845 r. pierwsi inwestorzy zaczęli realizować zyski. Do rynku zaczęły bowiem docierać informacje, że sektor jest przegrzany, a część wybudowanej infrastruktury jest zbędna i może być nierentowna. Do wycofywania się z inwestycji skłaniała też zmiana politykmi monetarnej. Kursy akcji spółek kolejowych runęły, a w międzyczasie okazało się, że część spółek było tylko „wydmuszkami” podłączającymi się pod boom.

Krach na Wall Street w 1929 r.

Prawdopodobnie najsłynniejsza z baniek giełdowych. W latach 20-stych XX w. gospodarka amerykańska przeżywała dynamiczny rozwój. Pojawiały się nowe technologie, takie jak samoloty, a koniunkturę napędzał sektor przemysłowy. Stopa życiowa obywateli stopniowo się podnosiła. Coraz więcej osób kupowało akcje, często na kredyt, aby skorzystać z tego niesamowitego prosperity. Wierzono, że będzie ono trwać wiecznie. W 1928 r. wyceny wielu akcji były już mocno oderwane od fundamentów i smart money zaczął realizację zysków. Prawdziwy krach przyszedł jednak 24 października 1929 r., znany dziś jako „czarny czwartek”. Krach ten uznaje się za początek Wielkiego Kryzysu lat 30-tych.

Japońska bańka lat 80-tych

W odpowiedzi na załamanie koniunktury w 1986 r. rząd japoński uruchomił program bodźców monetarnych i fiskalnych w celu ożywienia gospodarki. Inwestorzy byli tak zaangażowanie na rynku, że w latach 1985-1989 ceny akcji wzrosły trzykrotnie. W grudniu 1989 r. indeks Nikkei 225 osiągnął historyczny szczyt na poziomie 38 915 pkt. Gdy Bank Japonii podniósł stopy procentowe, przyhamował gospodarkę i spowodował ucieczkę kapitału. Giełda gwałtownie spadła i zapoczątkowała japońską "straconą dekadę" - stagnację wzrostu gospodarczego, która rozpoczęła się w 1991 roku.

Bańka dotcomów

Rozwój Internetu w latach 90. wywołał wśród inwestorów ogromny popyt na akcje spółek technologicznych, działających w sieci. Doprowadziło to do gwałtownego wzrostu liczby tego typu podmiotów, które wchodziły na giełdę i choć często przynosiły straty to osiągały wielomiliardowe kapitalizacje. Nasdaq Composite Index, który obejmuje większość akcji spółek technologicznych w tym dotcomów, wzrósł z poniżej 500 na początku 1995 roku do szczytowego poziomu ponad 5000 w marcu 2000 roku. Jednak gdy kilka spółek z tego obszaru ogłosiło bankructwo lub okazało się, że ich modele biznesowe są po prostu nierentowne lub pozbawione potencjału rozwoju, bańka pękła, a ceny gwałtownie spadły. Należy jednak pamiętać, że gdy kurz po pęknięciu opadł, na rynku zostały mocne firmy, jak np. Amazon.

Bańka mieszkaniowa w USA

Z danych dotyczących amerykańskiego rynku nieruchomości wynika, że w latach 1996-2006 ceny domów w USA podwoiły się. W dużej mierze było to spowodowane kredytami hipotecznymi typu sub-prime, udzielanymi osobom o niskiej zdolności kredytowej. Mówiło się wówczas o tym, że hipoteki zaciągają „ninja”, od ang. no income, no job, no assets. Tak luźna polityka kredytowa spowodowała dynamiczny rozwój rynku nieruchomości i silny wzrost cen. Gdy w 2006 r. liczba niespłacanych hipotek zaczęła rosnąć, rynek wyhamował, a w kolejnym roku doszło do giełdowego załamania, którego symbolem stało się bankructwo banku Lehman Brothers. Mechanizm powstawania tej bańki znakomicie opowiada film „Big Short” w reżyserii Adama McKay’a.

Jak okiełznać bańkę?

Istnieje kilka technik, które mogą pomóc w inwestowaniu podczas bańki giełdowej. Przede wszystkim, o ile to możliwe, należy unikać emocjonalnych decyzji i trzymać się swoich zasad zarządzania ryzykiem. Gdy trend przybiera znamiona bańki można rozważyć bardziej konserwatywne podejście i większą dywersyfikację w kierunku bezpiecznych aktywów. By wcześnie wykryć ewentualny balon należy śledzić opisane wyżej wskaźniki rynkowe, a także nie zapominać o podstawach – monitorować wyniki spółek z portfela, by ich wyceny nie oderwały się zbytnio od fundamentów.

W razie wystąpienia krachu można podjąć ryzyko i grać krótko. Jeśli możliwości krótkiej sprzedaży akcji są na danym rynku ograniczone, można wykorzystać instrumenty pochodne: kontrakty terminowe, opcje czy też CFD. Należy przy tym pamiętać, że instrumenty lewarowane niosą ze sobą większe ryzyko strat niż aktywa z rynku spot.

Warto zawsze, bez względu na to co dzieje się na rynku, patrzeć na niego z szerokiej perspektywy. Rynki podlegają długoterminowym cyklom, dlatego ich obserwowanie w szerszym ujęciu czasowym pozwala lepiej ocenić aktualną sytuację i odpowiednio reagować.

I na koniec warto pamiętać, że w czasie krachu spada zazwyczaj zdecydowana większość spółek. Sporo jednak z nich wciąż posiada mocne fundamenty, a wyprzedaż walorów ma charakter czysto rynkowy, nie specyficzny. W tym kontekście pęknięcie bańki może stanowić okazję, by nabyć dobry walor po dobrej cenie.

Inwestuj na naszych platformach mobilnych

Nasza platforma mobilna zapewnia dostęp do kwotowań w czasie rzeczywistym, wykresów wraz z pakietem wskaźników oraz kalendarium rynkowego i alertów z opcją push.

FAQS

Czym są akcje przewartościowane?

Akcje przewartościowane to takie, których ceny są relatywnie wysoko i tej wysokości nie da się uzasadnić od strony fundamentalnej, na przykład wskaźnikiem cena-zysk lub perspektywami rozwoju. Innymi słowy – wyceny oderwały się od biznesowej rzeczywistości.

Co się dzieje, gdy bańka giełdowa pęknie?

Wszystkie bańki w końcu pękają, co prowadzi do krachu giełdowego. Powoduje to nagły spadek cen akcji, a także wyceny głównych indeksów, takich jak Dow Jones Industrial Average czy S&P 500. Zdarza się, że pęknięcie bańki jest wstępem do gospodarczego kryzysu.

Czy bańki giełdowe są dobre czy złe?

Bańki giełdowe są na ogół postrzegane jako zjawisko negatywne, ponieważ mogą one prowadzić do upadłości wielu firm i bankructwa inwestorów. W szerszej ramie czasowej ich konsekwencje mają też istotny wymiar makroekonomiczny - mogą powodować wzrost inflacji, bezrobocia, a także recesję.

CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.