Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 73% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Bitcoin: skąd pochodzisz, dokąd zmierzasz?

Powstał dopiero w 2008 r. Nikt nie zna jego twórcy. Mało kto wnika w to, jak dokładnie działa. Inwestorom przynosi spektakularne stopy zwrotu. Do niedawna uważany był za bańkę spekulacyjną, a dziś inwestują w niego duże banki, a niektóre kraje wprowadzają jako legalny środek płatniczy. Jak tak dalej pójdzie, to...? No właśnie – jaka przyszłość czeka tytułową kryptowalutę?

Platforma stworzona do inwestowania

Wykorzystaj ponad 12 000 CFD na akcje, ETFy, indeksy, towary, Forex, kryptowaluty i obligacje.
Poznaj naszą zaawansowaną platformę transakcyjną inspirowaną potrzebami najbardziej wymagających traderów.

Wszystko zaczęło się w październiku 2008 r. Ktoś podpisujący się jako Satoshi Nakamoto opublikował w sieci 9-stronnicowy dokument zatytułowany: Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System. To krótki zarys funkcjonowania nowego systemu płatniczego. Miał on być alternatywą wobec scentralizowanego systemu bankowego, którego kruche fundamenty obnażył kryzys z końca pierwszej dekady XXI w. Nakamoto chcial dać ludziom środek płatniczy pozbawiony pośredników, bazujący w pełni na zaprogramowanym algorytmie, decentralizacji i kryptografii. Idea, jak to z ideami bywa, była piękna, ale historia, potoczyła się nieco inaczej niż chciał jej ojciec.

Krótka, niesamowita historia

Gdy Nakamoto stworzył bitcoina i „wypuścił” go do sieci, jego wartość była równa 0, ponieważ wiedziała o nim garstka zapalonych programistów i początkowo traktowano go w kategoriach technologicznych ciekawostek, a nie finansowych przełomów. Kolejne hossy windowały kurs coraz wyżej, przebijając okrągłe bariery: najpier 1 USD, potem 10 USD, 100 USD, 1000 USD, aż w końcu wycena zaczęła osiągać pięcofrywe wartości. Takiego skoku notowań, w tak krótkim czasie, nie zaliczyło żadne oficjalnie dostępne aktywo, od S&P500, przez Teslę, aż po złoto.

Bitcoin w pierwszej dekadzie swojego funkcjonowania stał się aktywem inwestycyjnym. Znalazł się w ofercie nie tylko giełd i kantorów kryptowalutowych, ale także u takich tuzów światowej finansjery jak m. in. Goldman Sachs, Fidelity, PayPal czy Revolut. Handel CFD na bitcoina możliwy jest na największych platformach forexowych, a tradycyjne giełdy wprowadzają lub planują wprowadzić ETFy na bitcoina. Giganci z Wall Street, jak Tesla czy MicroStrategy, posiadają kryptowalutę w swoich rezerwach, a szefowie tych firm – Elon Musk i Michael Saylor – nie kryją swojego entuzjazmu wobec zdecentralizowanych aktywów. Swego rodzaju symbolem inwestycyjnej dojrzałości tego rynku było wejście jednej z największych giełd kryptowalutowych – Coinbase – na Nasdaq w kwietniu 2021 r. Trzeba przyznać, że jak niepełnoletnie aktywo, to całkiem sporo wydarzeń dużego kalibru. A to tylko wycinek.

Bitcoin otworzył tak naprawdę drzwi blockchainowego świata. Satoshi Nakamoto zainspirował innych programistów do tworzenia kolejnych projektów, z których najbardziej doniosłym i przełomowym było Ethereum. Przełomowym dlatego, że dzięki wbudowanemu, elastycznemu i funkcjonalnemu językowi programowania pozwolił na tworzenie nowych kryptowalut (przy pomocy tzw. ICO, czyli Initial Coin Offering), co sprawiło, że od 2008 r. liczba kryptowalut wzrosła z 1 do ponad 10 000. Są wśród nich projekty blockchainowe umożliwiające zdecentralizowaną bankowość (DeFi, od zdecentralizowanych finansów), emisję tokenów niejednorodnych (tzw. NFT, od non-fungible token) czy też tworzenie cyfrowych światów metaverse i zdecentralizowanych gier (jak np. Decentraland czy Axie Infinity). Większość tych projektów jest na początkowym etapie rozwoju i wciąż nie wiadomo, czy gdzieś wśród nich czai się kryptowalutowy odpowiednik Microsoftu, Apple czy Google.

Bitcoin przeżył już co najmniej 3 bańki spekulacyjne, które pękały w 2011 r., 2013 r. i 2017 r. Jego wycena spadała wówczas od 85 do nawet 95 proc. Za każdym razem było to swoiste rynkowe „sprawdzam”, a gdy opadł kurz widać było, które projekty mają solidne fundamenty i mimo rynkowych zawirowań wciąż trwają. Nie ma więc przypadku w tym, że w TOP30 pod względem rynkowej kapitalizacji od lat przewijają się te same projekty, a ścisła czołówka pozostaje niezmienna, oczywiście z bitcoinem na „tronie” i ethereum tuż za jego „plecami”.

Przez pierwszą dekadę działania bitcoina wyklarowały się na tym rynku pewne silne trendy. Pojawiają się też nowe. Hitem 2021 r. i 2022 r. było wprowadzanie bitcoina jako legalnego środka płatniczego przez państwa: Salwador i Republikę Środkowej Afryki. Jedno jest pewne – to już za daleko zaszło, by nagle się skończyło. Tempo zmian i ich kaliber jest tak duży, że trudno cokolwiek przewidywać. Spróbujemy jednak nakreślić trzy możliwe scenariusze. Optymistyczny, umiarkowany i pesymistyczny.

Przeprowadzaj transakcje na ponad 19 kryptowalutach

Nowa, kryptowalutowa unia monetarna

Na ten moment, wbrew idei Nakamoto, bitcoinowi zdecydowanie bliżej do aktywa inwestycyjnego niż do środka płatniczego. Entuzjaści rynkowi uważają jednak, że eksperymenty w Salwadorze i Republice Środkowej Afryki to dopiero początek. Trzymając się tego założenia, można nakreślić optymistyczny scenariusz, w którym najpopularniejsza kryptowaluta staje się docelowo legalnym pieniądzem w wielu krajach. Byłby to finalny etap długoterminowego trendu adopcji, który zaczął się od zainteresowania ze strony detalu, przeszedł przez fazę adopcji wśród instytucji, aż w końcu zadomowił się na poziomie państwowym.

Trudno sobie wyborazić, by kryptowaluta wyparła dolara w USA, juana w Chinach czy euro na Starym Kontynencie. Łatwiej natomiast wyobrazić sobie sytuację, w której bitcoin staje się walutą tam, gdzie społeczeństwa są wciąż finansowo wykluczone. Mowa m. in. o mniej zamożnych i uzależnionych od zagranicznych dewiz krajach Ameryki Południowej i Afryki. Gdyby śladami Salwadoru i RSA poszły inne kraje, wówczas może powstać nowa, kryptowalutowa unia monetarna, która byłaby konkurencją dla wspomnianych wyżej hegemonów. Brzmi to oczywiście niewiarygodnie, ale jest to predykcja optymistyczna. W tym ujęciu popyt na bitcoina znacznie by wzrósł i z pewnością musiałby on lepiej radzić sobie z problemami skalowalności i przepustowości. To oznacza wzrost jego wyceny w długim terminie i dalszy rozwój jego zaplecza technologicznego (m. in. Lightning Network). Ponadto można oczekiwać w takim scenariuszu, że wokół nowej, globalnej waluty powstaną skrojone na jej miarę usługi finansowe, mechanizmy ustalania stóp procentowych i zasady wymiany. Są to potężne wyzwania, które na ten moment wydają się trudne do realizacji, zwłaszcza, jeśli deweloperzy bitcoina będą chcieli zachować jego open sourcowy charakter i trzymać się zasad demokratyzacji i „code is the law”. Pamiętajmy jednak, że w 2008 r. nikt bitcoina nie znał oprócz jego twórcy, a dziś zna go niemal cały świat. W tym kontekście najbliższa dekada też może przynieść to, co na ten moment wydaje się absolutnie nieosiągalne.

Złoto, ale w wersji cyfrowej

Scenariusz umiarkowny nakreślić trudno, bo nie wiadomo, gdzie bitcoin mógłby znaleźć swoisty balans. Zakładając jednak, że regulatorzy nie pozwolą by stał się środkiem płatniczym na globalną skalę, a jego entuzjaści i inwestorzy nie dopuszczą do jego upadku, trzeba przyjąć jakiś wariant środkowy. Całkiem racjonalnym wydaje się ten, w którym bitcoin staje się pełnoprawnym aktywem inwestycyjnym. Pełnoprawnym w tym sensie, że obejmują go jednolite regulacje dotyczące jego standardów finansowych, metody wymiany i depozytowania. W tym kontekście mógłby funkcjonować na rynkach finansowych, jako aktywo do przechowywania wartości. Byłby więc czymś w rodzaju cyfrowego złota. Tego porównania dość często się używa już dziś, bowiem bitcoin, choć nie ma materialnego wymiaru, ma wiele cech wspólnych z kruszcem: jego podaż jest ograniczona do 21 mln sztuk, ma charakter transgraniczny i jest wymienialny na inne nośniki wartości (inne kryptowaluty i waluty fiducjarne). Poza tym bitcoin, podobnie jak kruszec, cieszy się coraz większym zaufaniem inwestorów, bo okazuje się, że kryptografia skutecznie zapewnie bezpieczeństwo, podobnie jak rozproszenie przy pomocy technologii blockchain.

Brakuje tylko standaryzacji, która na regulowanych rynkach jest normą i pozwala obracać danym instrumentem według jasnych reguł. W tym scenariuszu zakładamy więc, że bitcoin będzie podlegał dalszym regulacjom, które doprowadzą go to tego stopnia, że stanie się on cyfrową bezpieczną przystanią, która będzie włączana do portfeli inwestycyjnych zarówno indywidualnych inwestorów, jak i instytucjonalnych. Zwieńczeniem takiego trendu byłaby oczywiście sytuacja, gdyby w bankach centralnych, obok rezerw złota, znajdowały się także rezerwy kryptowalutowe. Innymi słowy – bitcoin poszedłby drogą złota, tylko w wariancie cyfrowym.

W tym ujęciu nie sprawdziłaby się idea Nakamoto. Bitcoin nie byłby bowiem środkiem płatniczym, ale czymś w rodzaju zabezpieczenia długoterminowego. Mógłby zatem stanowić rodzaj zastawu czy też majątku będącego podstawą do np. udzielania pożyczek, emisji obligacji, albo po prostu – płynną, stabilną częścią rezerw firmy. Mało prawdopodobnym jest parytet bitcoina, na wzór historycznego parytetu złota, ale wynika to nie tyle z cech kryptowaluty, co z charakterystyki współczesnych systemów monetarnych, które w zdecydowanej większości bazują na narastającym długu i nie ma w nich mowy o sztywnych ograniczeniach. Pamiętajmy, że świat cyfrowy rozwija się w bardzo szybkim tempie i będzie potrzebował nośników wartości przystających do jego zasad funkcjonowania. Przykładowo – całkiem intuicyjne wydaje się to, że internetowemu startupowi bliżej będzie do tego, by rezerwy mieć w bitcoinach niż nabywać sztabki, zakładając, że oba aktywa są równie dobrze wystandaryzowane.

W tym scenariuszu należy zakładać, że popyt na bitcoina będzie rósł, bo inwestorzy – zarówno indywidualni jak i instytucjonalni – będą poszukiwać alternatywnych ekspozycji na cyfrowe aktywo o ograniczonej podaży. To zresztą już się dzieje, czego najlepszym dowodem jest to, jak mocno w środowisku kryptowalutowym utrwaliła się strategia „HODLowania”, czyli długoterminowego trzymania bitcoinów, zakładająca wzrost wartości w perspekywie co najmniej kilkuletniej.

Ciekawostka dla internetowych geeków

Na koniec spróbujmy nakreślić scenariusz pesymistyczny. W jego realizacji mogłyby „pomóc” niekorzystne regulacje, które stanowią obecnie jedno z największych źródeł ryzyka dla rynku bitcoina. Widać to było bardzo dobrze m. in. w 2021 r., gdy cena kryptowaluty spadła o 50 proc. po decyzji chińskich władz, by zakazać kopania na terenie Państwa Środka. Rozpiętość regulacyjna w skali globalnej jest ogromna – z jednej strony mamy chiński ban, a z drugiej pełną legalizację w Salwadorze. Jeśli przeważy podejście chińskie i najwięksi tego świata zmówią się przeciwko kryptowalucie (np. w obawie, że zyskuje ona coraz więcej entuzjastów w skali narodowej i instytucjonalnej) to bitcoin może zostać zmarginalizowany.

Na początku 2021 r. Parlament Europejski odrzucił wniosek o zakaz używania kryptowalut bazujących na protokole Proof Of Work, ale zgodził się już co do tego, by objąć zasadami weryfikacji portfele kryptowalutowe, na które przelewane są środki z giełd i kantorów. Jak więc widać już pojawiają się sygnały, że politycy chcą regulować rynek w taki sposób, by ograniczyć swobodę korzystania z jego dobrodziejstw. A przecież to właśnie wolność od pośredników i łatwość włączenia się do sieci jest ideową podstawą bitcoina. Jeśli dostęp do niego będzie reglamentowany odgórnie, może to poważnie zaszkodzić rynkowi. A jeśli pójdą za tym ostrzejsze regulacja na poziomie instytucjonalnym to regulatorzy zduszą także popyt ze strony firm. I w końcu – jeśli pojawią się sankcje międzynarodowe z powodu wykorzystania bitcoina w jakimś kraju, to łatwo sobie wyobrazić, że regulatorzy z tradycyjnego świata finansów mogą zdusić siłę napędową adopcji bitcoina na każdym z trzech poziomów: indywidualnym, instytucjonalnym i narodowym. W takim scenariuszu bitcoin cofnąłby się do swoich początków i byłby tylko ciekawostką fintechową wykorzystywaną przez zapalonych entuzjastów. Przy obecnym stopniu zaawansowania adopcji bitcoina trudno sobie wyobrazić taki scenariusz, ale doświadczenia ostatnich lat pokazują, że to co wymyka się naszej wyobraźni potrafi wydarzyć się niemal z dnia na dzień i całkowicie zredefiniować dotychczasowe zasady funkcjonowania...

Inwestuj na naszych platformach mobilnych

Nasza platforma mobilna zapewnia dostęp do kwotowań w czasie rzeczywistym, wykresów wraz z pakietem wskaźników oraz kalendarium rynkowego i alertów z opcją push.

CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.