
S&P 500 z nieprawdopodobnym rajdem pod poprawę EPSów i nie tylko
S&P 500 ustanowił nowe historyczne maksimum, ale skala ruchu zaczyna już wyprzedzać tempo szerokiej poprawy w zyskach. Wall Street kupuje dziś nie tylko lepszy EPS, ale też scenariusz niższego ryzyka makro i geopolityki.
S&P 500 zamknął sesję 22 kwietnia 2026 r. na poziomie 7137,90 pkt. To oznacza wzrost o 12,5 proc. względem zamknięcia z 30 marca i nowe historyczne maksimum ponad wcześniejszym szczytem z 17 kwietnia. Sam ruch jest więc imponujący, ale jeszcze ciekawsze wydaje się to, że skala odbicia rynku akcji w USA zaczęła najpierw gonić, a teraz już wyprzedzać tempo, w jakim poprawiają się szerokie rewizje zysków. Innymi słowy, Wall Street nie kupuje już tylko lepszego EPS. Kupuje również scenariusz niższego ryzyka makro i geopolityki.
Wybiórcza poprawa zysków na akcję
Na 17 kwietnia prognoza łączna dynamika zysków dla S&P 500 w pierwszym kwartale wynosiła 13,2 proc. wobec 12,2 proc. tydzień wcześniej. Jednocześnie był to dokładnie ten sam poziom co 31 marca, a więc poprawa tygodniowa nie oznacza jeszcze trwałego przesunięcia całej ścieżki zysków wyżej. Na tym etapie raportowało dopiero 10 proc. spółek z indeksu, ale aż 88 proc. z nich pobiło oczekiwania EPS, a skala pozytywnych zaskoczeń była wyraźnie wyższa od średnich z 5 i 10 lat.
Problem polega na tym, że poprawa nadal jest dość selektywna. FactSet wskazał, że największy wkład w tygodniowe podniesienie dynamiki zysków wniosły finanse i usługi komunikacyjne, podczas gdy energia i ochrona zdrowia pozostawały źródłem rewizji w dół. W lokalnych zestawieniach sektorowych technologia nadal wygląda bardzo mocno, bo oczekiwana dynamika EPS wzrosła tam do 45,1 proc. z 34,4 proc. na koniec grudnia. Jednocześnie energia zeszła do -13,1 proc., a ochrona zdrowia do -10,5 proc. To może oznaczać, że fundament indeksu jest nadal lepszy niż kilka tygodni temu, ale nie jest tak szeroki, jak sugerowałby sam fakt nowego ATH.
Cena przyspiesza szybciej niż zyski?
Właśnie dlatego obecny rajd można czytać nie tylko jako odpowiedź na wyniki, ale także jako ponowne podniesienie mnożnika, który inwestorzy są gotowi płacić za te zyski. 12-miesięczne P/E dla S&P 500 wzrosło do 20,9, czyli powyżej średniej 5-letniej 19,9 i średniej 10-letniej 18,9. Jeszcze na koniec pierwszego kwartału wskaźnik ten wynosił 19,7. W praktyce oznacza to, że rynek w ciągu kilkunastu dni nie tylko przyjął poprawę bieżącego EPS, ale też dopisał do niej wyższą premię.
To ważne, bo podobny obraz widać także po szerokości rynku. Choć S&P 500 wrócił na rekord, to wersja indeksu ważona po równo pozostawała jeszcze 2,4 proc. poniżej lutowego szczytu. To zdaje się pokazywać, że rajd pozostaje mocniejszy na poziomie dużych liderów niż całego przekroju rynku. Z jednej strony nie musi to być od razu sygnał ostrzegawczy, bo wiele historycznych impulsów hossy zaczynało się od węższego przywództwa. Z drugiej strony oznacza to, że indeks potrzebuje dalszego poszerzenia poprawy, jeśli ma utrzymać obecne wyceny bez zadyszki.
Rynek kupuje nie tylko EPS, ale też deeskalację i mechaniczny popyt
Część tego ruchu da się wytłumaczyć czymś więcej niż samym sezonem wyników. Wydaje się, że rajd był wzmacniany zarówno przez nadzieje na utrzymanie rozejmu między USA i Iranem, jak i przez powrót popytu ze strony funduszy systematycznych. To dobrze pasuje do wcześniejszej lokalnej analizy wyjątkowo uporządkowanego, wielosesyjnego zrywu SPX. Jeżeli rynek jednocześnie przestaje wyceniać najgorszy scenariusz dla ropy i inflacji, a do gry wracają CTA oraz gracze domykający krótkie pozycje, wtedy indeks potrafi iść dużo szybciej niż same rewizje EPS.
To nie znaczy, że fundament nie ma znaczenia. Wprost przeciwnie, bez solidnego początku sezonu wyników banków i utrzymania mocnego obrazu technologii ten ruch być może nie doszedłby do rekordu. Chodzi raczej o to, że obecne maksimum wygląda jak mieszanka trzech sił: poprawy bieżących wyników, spadku premii geopolitycznej oraz mechanicznego popytu po stronie pozycjonowania. Takie połączenie potrafi wynieść indeks wysoko, ale zwykle wymaga później potwierdzenia przez szerszy przekrój sektorów.
Kolejne czynniki muszą wejść do gry
Wall Street ma argument, aby być konstruktywną wobec amerykańskich akcji, ale tempo samego rajdu zaczyna już wyprzedzać tempo szerokiej poprawy w EPS. Jeśli w kolejnych tygodniach pozytywne zaskoczenia zaczną realnie rozszerzać się poza technologię, finanse i komunikację, wtedy nowe rekordy będą wyglądały jak początek kolejnej nogi wzostów. Jeżeli jednak energia i zdrowie pozostaną ciężarem, a szerokość rynku nie poprawi się wyraźniej, S&P 500 może potrzebować chwili konsolidacji, bo część lepszego scenariusza została już po prostu wyceniona bardzo szybko przez statystcznie bardzo rzadko spotykany sprint indeksu.

Powrót sektora przemysłowego i boom w centrach danych.
Texas Instruments pozytywnie zaskoczył inwestorów wynikami za pierwszy kwartał 2026 roku wskazując, że sektor przemysłowy pozostaje silny, to jest to najlepszy dowód na to, że globalna gospodarka realna zaczyna wychodzić z dołka.

Ropa w centrum uwagi. Konsensus nie zakłada już szybkiej ulgi, ale nadal nie wycenia pełnej katastrofy
Rynek ropy zakłada dziś ceny wyżej na dłużej, ale nadal nie wycenia pełnego scenariusza katastroficznego. Kluczowe pozostaje to, jak długo potrwa blokada przepływów przez cieśninę Ormuz i czy negocjacje USA z Iranem mają jeszcze realne znaczenie.
