Sektor obronny przed nową erą zysków?
Ostatnie ataki Iranu na cele strategiczne wywołały natychmiastową reakcję na giełdach, kierując kapitał w stronę spółek sektora obronnego. Choć doraźne konflikty zawsze powodują krótkoterminowe skoki kursów gigantów takich jak Lockheed Martin czy Raytheon, analitycy podkreślają, że prawdziwe paliwo dla wzrostów tego sektora leży znacznie głębiej niż w samych nagłówkach newsów. Kluczem do długoterminowej hossy jest bezprecedensowa zmiana w globalnych budżetach zbrojeniowych, która przetrwa obecne napięcia na Bliskim Wschodzie.
Ostatnie ataki Iranu na cele strategiczne wywołały natychmiastową reakcję na giełdach, kierując kapitał w stronę spółek sektora obronnego. Choć doraźne konflikty zawsze powodują krótkoterminowe skoki kursów gigantów takich jak Lockheed Martin czy Raytheon, analitycy podkreślają, że prawdziwe paliwo dla wzrostów tego sektora leży znacznie głębiej niż w samych nagłówkach newsów. Kluczem do długoterminowej hossy jest bezprecedensowa zmiana w globalnych budżetach zbrojeniowych, która przetrwa obecne napięcia na Bliskim Wschodzie.
Głównym czynnikiem napędzającym przepływy pieniężne w nadchodzących latach jest konieczność uzupełnienia dramatycznie uszczuplonych zapasów amunicji i systemów obrony przeciwlotniczej. Konflikty w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie obnażyły słabość zachodnich łańcuchów dostaw, co zmusza rządy państw NATO do podpisywania wieloletnich, gwarantowanych kontraktów na modernizację arsenałów. Dla inwestorów oznacza to przejście sektora obronnego z modelu „od kryzysu do kryzysu” na model stabilnego, przewidywalnego wzrostu opartego na cyklu odnowy technologii.
Warto zwrócić uwagę na rosnące znaczenie systemów autonomicznych i technologii satelitarnych. To wskazuje, że nowoczesne pole walki wymaga ogromnych inwestycji w cyfrowe systemy dowodzenia i przeciwdziałania dronom. To sprawia, że firmy zbrojeniowe zaczynają być wyceniane nie jako tradycyjny przemysł ciężki, ale jako spółki technologiczne z ogromną barierą wejścia. Stabilność tych zysków jest dodatkowo wspierana przez rekordowe poziomy zamówień, które w przypadku niektórych koncernów zabezpieczają przychody na niemal dekadę do przodu.
Ryzykiem pozostaje jedynie wydolność produkcyjna. Branża boryka się z brakiem wykwalifikowanych pracowników i niedoborem specjalistycznych komponentów elektronicznych. Niemniej jednak, w obliczu narastającej rywalizacji mocarstw, sektor obronny przestaje być postrzegany jako inwestycja etycznie kontrowersyjna, a staje się fundamentem defensywnej części portfela. Analitycy sugerują, że każda większa korekta na tych walorach, wywołana chwilowym uspokojeniem nastrojów geopolitycznych, powinna być traktowana jako okazja do kupna przed nadchodzącym „supercyklem zbrojeniowym”.
Podsumowanie sesji w Europie i USA.
Europejskie indeksy zareagowały spadkami na wydarzenia na Bliskim Wschodzie, co może oznaczać wzrost obaw o bezpieczeństwo energetyczne, a co za tym idzie uderzenie inflacji oraz spadek wzrostu gospodarczego. Przepowiednie o chociaż płytkiej korekcie na razie nie chcą się ziścić, jednak widać nerwowość na rynku. Wszystkie wiodące indeksy straciły od 1,20% (FTSE100) do 2,64% (IBEX 35).
Za to Wall Street nie przejął się wojną USA - Iran i eskalacją napięcia na całym Bliskim Wschodzie. Mimo zaskakująco pozytywnej reakcji, optymizm poddawany jest testom. Indeksy utrzymują się blisko szczytów, ale presja wciąż im ciąży. Dow Jones stracił 0,15%, S&P 500 wzrósł o 0,04%, a Nasdaq 100 finiszował z zyskiem 0,36%.
W Azji drugi dzień spadków.
Tydzień w Azji i na Pacyfiku rozpoczął się w słabych nastrojach i nawet w miarę optymistyczna sesja na Wall Street nie zmieniła niedźwiedziego nastawienia inwestorów. Indeksy tracą w ślad za spadkami kontraktów w USA. Nikkei 225 spada o 3,32%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 1,34%. Południowokoreański KOSPI traci 7,04%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-1,15%), Szanghaj (-1,39%), Sensex (-1,29%), Singapur (0,87%). Indeks Asia Dow w dół o 3,53%.
Podsumowanie sesji na GPW.
Po weekendzie można było spodziewać się tąpnięcia na ryzykownych aktywach, w tym na akcjach. Owszem w Europie i w Warszawie dominowały spadki, ale strach był tylko na otwarciu, a skala spadków była stosunkowo niewielka jak na zagrożenie wojną na Bliskim Wschodzie i obawami o dostawy surowców energetycznych. Ale poniedziałek pokazał, że strach ma wielkie oczy i oczekiwanego przez sceptyków armagedonu nie było. Jednak należy zachować ostrożność i być może czeka nas realizacja zysków z długich pozycji. Pomimo bicia w czwartek rocznego rekordu, ostanie kilkanascie dni to zmienne nastroje, które praktycznie z dnia na dzień zmieniają się na Wall Street i wpływają na nastroje inwestorów. Na parkiecie przy Książęcej od początku lutego również zrobiło się nerwowo, indeksy podążają w ślad za globalnymi giełdami. Już wcześniejsze sesje pokazały, że sytuacja na GPW jest mocno dynamiczna i mogą pojawić się oznaki możliwej krótkiej korekty. Popyt, który dyktował warunki gry, stał się bardziej wybiórczy. Przez kilka ostatnich dni na WIG20 panował optymizm, a indeks wciąż radził sobie doskonale. Niestety pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy i na Wall Street może zrobić swoje. Obóz niedźwiedzi, który twierdził, że optymizm na GPW po cichu wyparowuje, na razie nie ma racji, jednak realizacja zysków z długich pozycji dodatkowo może sprzyjać cofnięciu. Zatem należy być ostrożnym. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalnych parkietach pojawi się sceptycyzm, należy liczyć się z korektą, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. Jednak dopiero trwały spadek poniżej minimum z 29 grudnia 2025 stanowi zagrożenie dla wzrostów i może spowodować większe cofnięcia w stronę poziomu 2378 pkt. WIG20 po niskim otwarciu, od razu odrabiać straty, jednak od południa znów sprzedający przejęli inicjatywę. Po Udanym otwarciu na Wall Street indeks zawrócił na północ i ostatecznie zakończył dzień w połowie dziennego zakresu wahań.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,64 mld zł. WIG stracił 1,11%. Indeks blue chipów stracił 1,09%. WIG20fut spadł o 0,90%, osiągając na zamknięciu wartość 3410 pkt. W nerwowy obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 stracił 1,38%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 1%.
Złoty stabilny i wciąż bardzo silny.
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,86.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,24.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,63.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,65.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,24.

Pimco ostrzega przed powrotem bankructw na rynku długu i przedstawia plan działania.
Gigant rynku obligacji, fundusz Pimco zarządzający aktywami o wartości 2,27 biliona dolarów, ostrzega inwestorów przed nadchodzącym końcem ery „bezwysiłkowych zysków”. Według zespołu analiz, rynek finansowy wkracza właśnie w fazę wyraźnego cyklu strat kredytowych.

EBC podnosi stopy procentowe w odpowiedzi na powrót inflacji
Europejski Bank Centralny stał się pierwszym spośród najważniejszych banków centralnych na świecie, który zdecydował się na podwyżkę stóp procentowych w odpowiedzi na gwałtowny powrót presji inflacyjnej.

Wystartował sezon banków centralnych. Co zrobi EBC?
Rynki finansowe z niemal stuprocentową pewnością wyceniają, że podczas najbliższego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego (EBC) dojdzie do podwyżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Decyzja może wpłynąć na kurs euro, rynek obligacji, europejskie giełdy oraz inwestorów handlujących kontraktami CFD.