
Pęknięcia w „czarnej skrzynce”: Blackstone i kryzys zaufania do prywatnego długu
Blackstone, gigant rynku aktywów alternatywnych i pionier sektora Private Credit, znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak przez miesiące bagatelizował ryzyka związane z portfelem pożyczek pozabankowych. Okazało się, że rzeczywistość dogoniła narrację o „bezpiecznej alternatywie dla obligacji”. Mimo zapewnień o rygorystycznej selekcji kredytobiorców, fundusz został uderzony serią niewypłacalności w sektorach, które najbardziej odczuły presję wysokich stóp procentowych. To bolesne przebudzenie dla inwestorów, którzy uwierzyli, że prywatny dług jest odporny na rynkową zmienność.

Źródło: opracowanie własne
Głównym problemem okazał się brak przejrzystości w wycenach aktywów. Podczas gdy ceny obligacji notowanych na giełdzie natychmiast reagują na pogorszenie koniunktury, fundusze takie jak te zarządzane przez Blackstone wyceniają swoje pożyczki w oparciu o wewnętrzne modele, co pozwalało na długie maskowanie strat. Obecnie, gdy rosnąca liczba firm (szczególnie tych średniej wielkości, finansowanych przez fundusze typu BDC) ma trudności z obsługą zadłużenia, Blackstone musiał dokonać znaczących odpisów. Sytuacja ta rzuca cień na cały sektor, sugerując, że systemowe ryzyko kredytowe jest znacznie wyższe, niż oficjalnie deklarowano.
Szczególnie niepokojący jest mechanizm „pożyczek na spłatę odsetek”, po który zaczęły sięgać niektóre spółki portfelowe. Zamiast realnej spłaty długu, fundusze pozwalają dłużnikom doliczać odsetki do kapitału (tzw. PIK notes), co sztucznie podtrzymuje zyskowność funduszu na papierze, ale drastycznie zwiększa ryzyko ostatecznej katastrofy. Krytycy wskazują, że Blackstone i inni gracze wpadli w pułapkę nadmiernego optymizmu, zakładając, że stopy procentowe zaczną spadać szybciej, niż ma to miejsce w rzeczywistości.
Dzisiejsza sytuacja Blackstone’a jest postrzegana jako sygnał ostrzegawczy dla całego systemu finansowego. Jeśli lider rynku, dysponujący największymi zasobami analitycznymi, boryka się z takimi problemami, mniejsi gracze mogą znajdować się w jeszcze gorszej kondycji. Dla analityków to jasny dowód, że „bankowość w cieniu” staje się głównym źródłem ryzyka systemowego, a ewentualna fala przymusowych umorzeń w funduszach prywatnego długu może wywołać wstrząs wtórny na rynkach publicznych, zmuszając fundusze do wyprzedaży bardziej płynnych aktywów.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Po serii spadków, europejskie indeksy zareagowały wzrostowym odreagowaniem Jednak obawy o bezpieczeństwo energetyczne, a co za tym idzie uderzenie inflacji oraz spadek wzrostu gospodarczego nie ustąpiły. Wszystkie wiodące indeksy zyskały od 0,80% (FTSE100) do 2,49% (IBEX 35).
Na to Wall Street widać obawy, które związane są z wojną USA - Iran i eskalacją napięcia na całym Bliskim Wschodzie, jednak nie jest to paniczna ucieczka od akcji. Wtorkowe spadki zostały wczoraj częściowo wymazane. Dow Jones zyskał 0,49%, S&P 500 wzrósł o 0,78%, a Nasdaq 100 finiszował z zyskiem 1,29%.
W Azji odreagowanie po wyprzedaży
Tydzień w Azji i na Pacyfiku rozpoczął się w słabych nastrojach. Indeksy tracą w ślad za obawą o wzrost inflacji i spadkiem wzrostu gospodarczego. Jednak dzisiejsza sesja to próba odreagowanie fali wyprzedaży. Nikkei 225 rośnie 2,47%. Australijski S&P/ASX 200 drożeje o 0,44%. Południowokoreański KOSPI po spadku o ponad 16% zyskuje dziś 11%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,92%), Szanghaj (0,85%), Sensex (0,64%), Singapur (0,97%). Indeks Asia Dow w górę o 3,44%.
Podsumowanie sesji na GPW
Wczorajszy handel przyniósł oddech ulgi. Po solidnych spadkach, kiedy inwestorzy po weekendzie wrócili pełni obaw, można było spodziewać się tąpnięcia na ryzykownych aktywach, w tym na akcjach. Kiedy na rynkach leje się krew, to Emerging Markets dostają się pod presją sprzedających. Już w poniedziałek w Europie, a co za tym idzie i w Warszawie dominowały spadki. Jednak wczoraj strach napędzał ucieczkę od akcji. Rosnące rentowności obligacji USA potęgowały niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Nastroje w ciągu kilku dni odwróciły się o 180 stopni. Jeszcze w ubiegły czwartek WIG20 wspiął się na roczne maksimum. Na parkiecie przy Książęcej od początku lutego widać było nerwowość. Już wcześniejsze sesje pokazały, że sytuacja na GPW jest mocno dynamiczna i mogą pojawić się oznaki korekty. Popyt, który dyktował warunki gry, ustąpił naporowi podaży. Niestety pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy i na Wall Street zrobiło swoje. Obóz niedźwiedzi, który twierdził, że optymizm na GPW po cichu wyparowuje, może mieć rację, a realizacja zysków z długich pozycji dodatkowo może sprzyjać cofnięciu. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalnych parkietach utrzyma się sceptycyzm, należy liczyć się z korektą, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. Jednak dopiero trwały spadek poniżej minimum z 4 grudnia 2025 stanowi poważne zagrożenie i może spowodować większe cofnięcia w stronę poziomu 2378 pkt. WIG20 po wysokim otwarciu, od razu skierował się na północ i w południe osiągnął dzienne maksimum. Wystarczyło tylko obronić zdobyte terytorium, bo zostało uczynione.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,61 mld zł. WIG zyskał 2,44%. Indeks blue chipów zyskał 2,66%. WIG20fut wzrósł o 3,12%, osiągając na zamknięciu wartość 3343 pkt. W obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 zyskał 1,84%. sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 2,36%.
Siła złotego poddawana jest próbie. Osłabienie złotego zatrzymane na oporach
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,91.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,28.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,69.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,72.
PLNJPY – para handlowana jest po 42,57.

Bliski Wschód wyprzedaje amerykańskie obligacje skarbowe.
Tradycyjna korelacja, w której obligacje zyskują na wartości w czasie kryzysów, została zachwiana przez strach przed inflacją oraz niepewność co do tempa globalnego wzrostu gospodarczego, co dodatkowo zmotywowało kraje Bliskiego Wschodu do wycofania kapitału.

