
Rynek ropy w cieniu konfliktu: Bliski Wschód dyktuje ceny.
Bank Światowy ostrzega, że obecny szok energetyczny jest najpoważniejszym od 2022 roku, a prognozowany wzrost cen energii o 24% w skali roku bezpośrednio przekłada się na koszty życia konsumentów na całym świecie.
Obecna sytuacja na światowych rynkach surowców energetycznych jest zdominowana przez narastające napięcia na Bliskim Wschodzie, które zepchnęły inne wskaźniki gospodarcze na dalszy plan. Choć uwaga inwestorów jeszcze niedawno skupiała się na interwencjach walutowych związanych z jenem oraz dynamicznym rozwoju sektora AI, to właśnie ropa naftowa stała się głównym motorem niepewności w globalnej gospodarce. Kluczowym czynnikiem pro-wzrostowym pozostaje sytuacja w rejonie Cieśniny Ormuz, gdzie obawy o stabilność dostaw i potencjalne blokady tranzytu wywindowały ceny surowca typu Brent powyżej bariery 110–115 USD za baryłkę w szczytowych momentach maja 2026 roku. Bank Światowy ostrzega, że obecny szok energetyczny jest najpoważniejszym od 2022 roku, a prognozowany wzrost cen energii o 24% w skali roku bezpośrednio przekłada się na koszty życia konsumentów na całym świecie.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 05.05.2026.
Również w Polsce, pomimo wsparcia rządu, sytuacja na stacjach paliw odzwierciedla globalną nerwowość. Nie wynika to tylko z cen samej ropy, ale również z ograniczonej podaży produktów gotowych oraz niepewności co do przyszłych kwot emisji (system ETS 2), które zaczynają być uwzględniane w długoterminowych marżach handlowych. Analitycy wskazują, że dopóki nie nastąpi deeskalacja konfliktu amerykańsko-izraelskiego z Iranem, presja na ceny paliw nie ustąpi. Stabilizacja jest spodziewana dopiero w drugiej połowie roku, pod warunkiem udrożnienia kluczowych szlaków handlowych.
Warto zwrócić uwagę na absolutnie bezprecedensowy ruch, o którym mało mówi się w mainstreamowych mediach – Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły zamiar opuszczenia OPEC i OPEC+ z dniem 1 maja 2026 roku. To geopolityczne trzęsienie ziemi. Do tej pory OPEC działał jak zwarty kartel sterujący podażą, by utrzymywać wysokie ceny. Wyjście ZEA, które dysponują ogromnymi mocami produkcyjnymi, sugeruje, że Emiraty wolą "grać na siebie" i pompować tyle ropy, ile się da, by sfinansować swoją transformację gospodarczą (odchodzenie od ropy na rzecz technologii). Jeśli inne kraje pójdą ich śladem, w dłuższej perspektywie może to doprowadzić do rozpadu kartelu i paradoksalnie – po wygaśnięciu obecnego konfliktu zbrojnego – do wojny cenowej i gwałtownego spadku cen ropy. Jesteśmy świadkami być może końca ery, w której jedna organizacja decydowała ceny.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Inwestorzy na Starym Kontynencie chyba nie wierzą już w kontynuację wzrostów. Brak impulsu do kupowania akcji widoczny jest gołym okiem, przynajmniej na razie. Sesja po długim weekendzie skończyła się sporą przeceną. Wszystkie wiodące indeksy straciły od 0,14% (FTSE100) do 2,39% (IBEX 35).
Za to na Wall Street wciąż sporo optymistów, a dobre nastroje napędzane są technologia. Jednak wczoraj eskalacja konfliktu z Iranem miała odbicie na wynikach, Dow Jones stracił 1,13%, S&P 500 spadł 0 ,41%, a Nasdaq 100 finiszował ze stratą 0,19%.
W Azji powrót czerwieni
Znaczna część giełd w Azji jest dziś zamknięta z powodu świąt. Dotyczy to Japonii, Korei Południowej i Chin. Na pozostałych parkietach dominują dziś spadki w ślad za cofnięciem na Wall Street. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,47%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-1,16%), Sensex (-0,53%), Singapur (-0,44%). Indeks Asia Dow w dół o 0,65%.
Podsumowanie sesji na GPW
Za nami nerwowa sesja po dwóch z rzędu tygodniach spadków. I choć sesja skończyła się na plusie, to skala wzrostu była raczej symboliczna. Najwyraźniej inwestorzy nie kwapili się do kupna akcji po długim weekendzie. Ostrożność również widać też na giełdach w całej Europie. Patrząc wstecz, cofnięcie od szczytów na WIG20 najpierw przebiło kilkudniowe lokalne techniczne wsparcia, a test jego “ważności” dał sygnał do głębszej realizacji zysków i utworzenia korekty kwietniowego, dynamicznego wzrostu. Należy być ostrożnym, bowiem sytuacja jest mocno dynamiczna. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów była mocno napięta. Na razie rynki nie wyceniają kłopotów, jakim są perspektywa wzrostu inflacji i ryzyko globalnego spadku PKB. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Na parkiecie przy Książęcej sytuacja jest mocno dynamiczna. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę, która dla uspokojenia rynku byłaby wręcz pożądana, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. WIG20 po wzrostowym otwarciu skierował się na południe, by później w heroicznej walce powrócić nad kreskę.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 1,98 mld zł. WIG zyskał 0,28%. Indeks blue chipów zyskał 0,11%. WIG20fut wzrósł o 0,17%, osiągając na zamknięciu wartość 3438 pkt. W obraz rynku wypadły wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 wzrósł o 1,09%. sWIG80 zakończył dzień wzrostem 0,01%.
Złoty wciąż mocny i stabilny
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,92.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,25.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,64.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,64.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,14.

Interwencja na jenie - tym razem cena ropy może popsuć plany BoJ.
Entuzjazm inwestorów związany z ostatnią interwencją japońskich władz w obronie jena może być zachwiany. Głównym problemem Japonii jest to, że interwencja walutowa działa na objawy, a nie na przyczyny słabości jena. Podczas gdy Japonia desperacko wyprzedaje dolary, by podbić wartość swojej waluty, globalne rynki surowcowe grają przeciwko niej.