Obligacje USA: Czy czeka nas idealny scenariusz dla kryzysu?

Obecna sytuacja na amerykańskim rynku długu zaczyna przypominać układankę, w której każdy kolejny element zwiększa ryzyko systemowe. U podstaw problemu leży strach przed utrwaloną inflacją. Utrzymujące się wysokie ceny ropy, paliw oraz rosnące koszty energii działają jak kotwica dla rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Inwestorzy, obawiając się utraty wartości pieniądza w czasie, wyprzedają papiery dłużne, co automatycznie pcha ich rentowności w górę.

Wykres

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 04.03.2026.

Ten mechanizm ma bezpośrednie i bolesne przełożenie na realną gospodarkę. Rentowność obligacji USA jest bowiem benchmarkiem dla kosztu kredytu na całym świecie. Jeśli czynniki inflacyjne nie wygasną, nastąpi automatyczny wzrost rat kredytowych - od hipotecznych po obrotowe dla firm. To z kolei uderza w fundament gospodarki - konsumenta. Osłabiony portfel obywatela oznacza mniejsze wydatki, a w czarnym scenariuszu - narastającą presję na opóźnienia w spłatach już zaciągniętych zobowiązań.

Taka sytuacja to „pocałunek śmierci” dla małych i średnich banków, które już teraz zmagają się z niższymi wycenami posiadanych obligacji. Jeśli dołożymy do tego czynnik geopolityczny - czyli zalecenia rządu Chin dotyczące wyprzedaży amerykańskich papierów dłużnych przez tamtejsze instytucje - otrzymujemy przepis na potężną destabilizację płynności. Nagła nadpodaż obligacji na rynku przy braku chętnych do zakupu może wywołać niekontrolowany rajd rentowności.

W takim otoczeniu Fed (System Rezerwy Federalnej) znajduje się w potrzasku. Z jednej strony rynek oczekuje cięć stóp procentowych, by ratować gospodarkę i giełdę, z drugiej – inflacja i wysokie rentowności wiążą bankowi centralnemu ręce. Spadek cen akcji wydaje się w takim układzie nieuniknioną reakcją na droższy kapitał i widmo stagflacji. Choć słowo „katastrofa” bywa nadużywane, to kumulacja tych czynników tworzy mieszankę, która może trwale zmienić układ sił na rynkach finansowych w nadchodzących kwartałach.

Podsumowanie sesji w Europie i USA.

Europejskie indeksy zareagowały spadkami na wydarzenia na Bliskim Wschodzie, co może oznaczać wzrost obaw o bezpieczeństwo energetyczne, a co za tym idzie uderzenie inflacji oraz spadek wzrostu gospodarczego. Wczorajsza sesja zdominowana przez podaż sprowadziła wiele indeksów na poziomy z połowy grudnia. Wszystkie wiodące indeksy straciły od 7,75% (FTSE100) do 4,55% (IBEX 35).

Za to Wall Street, które w poniedziałek nie przejęło się wojną USA - Iran i eskalacją napięcia na całym Bliskim Wschodzie, wczorajsza sesja pokazała, że inwestorzy nie są już tak chętni do kupowania akcji. Dow Jones stracił 0,83%, S&P 500 spadł o 0,94%, a Nasdaq 100 finiszował ze stratą 1,02%.

W Azji wyprzedaż.

Tydzień w Azji i na Pacyfiku rozpoczął się w słabych nastrojach. Indeksy tracą w ślad za spadkami kontraktów w USA. Nikkei 225 spada o 3,77%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 1,94%. Południowokoreański KOSPI po spadku o 7,04% dziś dokłada 9,5%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-2,57%), Szanghaj (-1,06%), Sensex (-1,72%), Singapur (-2,78%). Indeks Asia Dow w dół o 4,17%.

Podsumowanie sesji na GPW.

Po weekendzie można było spodziewać się tąpnięcia na ryzykownych aktywach, w tym na akcjach. Kiedy na rynkach leje się krew, to Emerging Markets dostają się pod presją sprzedających. Już w poniedziałek w Europie, a co za tym idzie i w Warszawie dominowały spadki. Jednak wczoraj strach napędzał ucieczkę od akcji. Rosnące rentowności obligacji USA potęgowały niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Nastroje w ciągu kilku dni odwróciły się o 180 stopni. Jeszcze w ubiegły czwartek WIG20 wspiął się na roczne maksimum. Na parkiecie przy Książęcej od początku lutego widać było nerwowość. Już wcześniejsze sesje pokazały, że sytuacja na GPW jest mocno dynamiczna i mogą pojawić się oznaki korekty. Popyt, który dyktował warunki gry, ustąpił naporowi podaży. Niestety pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy i na Wall Street zrobiło swoje. Obóz niedźwiedzi, który twierdził, że optymizm na GPW po cichu wyparowuje, może mieć rację, a realizacja zysków z długich pozycji dodatkowo może sprzyjać cofnięciu. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalnych parkietach utrzyma się sceptycyzm, należy liczyć się z korektą, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. Jednak dopiero trwały spadek poniżej minimum z 4 grudnia 2025 stanowi poważne zagrożenie i może spowodować większe cofnięcia w stronę poziomu 2378 pkt. WIG20 po niskim otwarciu, od razu skierował się na południe, a kierunek był utrzymany do końcowego gongu.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 3 mld zł. WIG stracił 4,20%. Indeks blue chipów stracił 4,50%. WIG20fut spadł o 4,93%, osiągając na zamknięciu wartość 3242 pkt. W obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 stracił 3,42%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 3,54%.

Siła złotego poddawana jest próbie. Czy to już wyprzedaż?

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,93.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,30.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,70.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,74.

PLNJPY – para handlowana jest po 44,49.

:
USA accelerates

Bliski Wschód wyprzedaje amerykańskie obligacje skarbowe.

Tradycyjna korelacja, w której obligacje zyskują na wartości w czasie kryzysów, została zachwiana przez strach przed inflacją oraz niepewność co do tempa globalnego wzrostu gospodarczego, co dodatkowo zmotywowało kraje Bliskiego Wschodu do wycofania kapitału.

A view of the People's Bank of China in Beijing, August 12, 2024.

Czy w sektorze kredytów prywatnych drzemie kolejny kryzys finansowy?

Inwestorzy z niepokojem obserwują dynamicznie rosnący rynek kredytów prywatnych, który w ostatnich latach stał się kluczowym, choć słabo uregulowanym elementem globalnego systemu finansowego.

Middle East & Candles

Widmo długotrwałego szoku naftowego.

Na rynkach surowcowych widać narastający niepokój w obliczu przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie, który wchodzi w drugi miesiąc działań zbrojnych. Eksperci ostrzegają, że rynek przestał traktować obecną sytuację jako przejściowe zakłócenie.

Loading...
Loading...