
Chiny planują niższy PKB - stary model zawodzi
Chiny ustaliły najniższy cel wzrostu gospodarczego od 1991 r., co jest przyznaniem, że model napędzający wzrost gospodarczy jest poddawany próbie. Cel — przedział od 4,5% do 5% — jest pierwszą formalną obniżką ratingu od 2023 r. To sygnalizuje tolerancję Pekinu na wolniejsze tempo ekspansji, jednocześnie poszukując nowych, zrównoważonych źródeł wzrostu. Przejście na nowe motory wzrostu jest ogromnym wyzwaniem. Nierównowaga między silną podażą a słabym popytem jest ogromna, oczekiwania rynku są słabe, a w kluczowych obszarach istnieje wiele ryzyk i ukrytych zagrożeń.
Kluczowym elementem tej transformacji są starania Pekinu, by skłonić chińskie gospodarstwa domowe do większych wydatków, zwłaszcza w obliczu rosnącego protekcjonizmu handlowego, który zagraża fabrykom, od dawna napędzającym wzrost gospodarczy. Eksport stanowił w ubiegłym roku około jednej trzeciej wzrostu gospodarczego Chin, co stanowi najwyższy udział od 1997 roku. Niewiele jednak wskazywało na to, że Pekin zamierza drastycznie zintensyfikować działania mające na celu stymulację wydatków konsumpcyjnych. Wsparcie fiskalne w tym roku jest na mniej więcej tym samym poziomie, a rząd ograniczył dotacje do zakupów dóbr konsumpcyjnych. Finansowanie programu, który zachęcał do wymiany starych sprzętów AGD i pojazdów na nowe, zostało zmniejszone. Przesunięcie w stronę konsumpcji raczej się nie zmaterializuje, jeśli najpierw nie uda się ustabilizować sektora nieruchomości. Pomimo pogłębiających się problemów na rynku nieruchomości, środki rządowe mające na celu wsparcie sektora pozostał zasadniczo niezmieniony w stosunku do ubiegłego roku.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 06.03.2026.
Zamiast szeroko zakrojonych bodźców gospodarczych Pekin stawia na sektory wschodzące, które mają zapewnić długoterminowy wzrost, utrzymując cel 7% rocznego wzrostu wydatków na badania i rozwój. Priorytety Pekinu to wspieranie rynku wewnętrznego poprzez konsumpcję i inwestycje, budowa nowoczesnych gałęzi przemysłu, osiągnięcie niezależności technologicznej i cyfryzacja gospodarki.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Po serii spadków, europejskie indeksy zareagowały wzrostowym odreagowaniem Jednak obawy o bezpieczeństwo energetyczne, a co za tym idzie uderzenie inflacji oraz spadek wzrostu gospodarczego nie ustąpiły. Wszystkie wiodące indeksy zyskały od 0,80% (FTSE100) do 2,49% (IBEX 35).
Na to Wall Street widać obawy, które związane są z wojną USA - Iran i eskalacją napięcia na całym Bliskim Wschodzie, jednak nie jest to paniczna ucieczka od akcji. Na zmianę po sesji spadkowej następują wzrosty i odwrotnie. Wczoraj Dow Jones stracił 1,61%, S&P 500 spadł o 0,56%, a Nasdaq 100 finiszował ze stratą 0,26%.
W Azji mieszane nastroje
Tydzień w Azji i na Pacyfiku rozpoczął się w słabych nastrojach. Indeksy traciły w ślad za obawą o wzrost inflacji i spadkiem wzrostu gospodarczego. Po wczorajszej sesji, która była próbą odreagowanie fali wyprzedaży, dzisiejszy handel przebiega w mieszanych nastrojach. Nikkei 225 rośnie 0,27%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 1%. Południowokoreański KOSPI poddany jest największej zmienności i traci dziś 0,26%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (1,63%), Szanghaj (0,37%), Sensex (-0,66%), Singapur (0,13%). Indeks Asia Dow w górę o 0,15%.
Podsumowanie sesji na GPW
Za nami nerwowa sesja i w dodatku bez rozstrzygnięcia. Po tym jak środa przyniosła oddech ulgi po wcześniejszych solidnych spadkach, kiedy inwestorzy po weekendzie wrócili pełni obaw, można było spodziewać się tąpnięcia na ryzykownych aktywach, w tym na akcjach. Kiedy na rynkach leje się krew, to Emerging Markets dostają się pod presją sprzedających. Już w poniedziałek w Europie, a co za tym idzie i w Warszawie dominowały spadki. Jednak wczoraj strach napędzał ucieczkę od akcji. Rosnące rentowności obligacji USA potęgowały niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Nastroje w ciągu kilku dni odwróciły się o 180 stopni. Jeszcze w ubiegły czwartek WIG20 wspiął się na roczne maksimum. Na parkiecie przy Książęcej od początku lutego widać było nerwowość. Już wcześniejsze sesje pokazały, że sytuacja na GPW jest mocno dynamiczna i mogą pojawić się oznaki korekty. Popyt, który dyktował warunki gry, ustąpił naporowi podaży. Niestety pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy i na Wall Street zrobiło swoje. Obóz niedźwiedzi, który twierdził, że optymizm na GPW po cichu wyparowuje, może mieć rację, a realizacja zysków z długich pozycji dodatkowo może sprzyjać cofnięciu. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalnych parkietach utrzyma się sceptycyzm, należy liczyć się z korektą, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. Jednak dopiero trwały spadek poniżej minimum z 4 grudnia 2025 stanowi poważne zagrożenie i może spowodować większe cofnięcia w stronę poziomu 2378 pkt. WIG20 po neutralnym otwarciu, przez godzinę znajdował się pod kreską. Wtedy chwilowa poprawa nastrojów na europejskich parkirtach pozwoliłą na wystrzał na północ. Niestety było to wszystko co osiągnął popyt. Od razu obowiązywał kierunek na południe, co zaowocowało niewielkim minusem.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,18 mld zł. WIG stracił 0,10%. Indeks blue chipów stracił 0,28%. WIG20fut spadł o 0,48%, osiągając na zamknięciu wartość 3327 pkt. Lepiej spisały się średnie i małe spółki. mWIG40 zyskał 0,23%. sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 1,11%.
Złoty po pierwszej reakcji osłabienia stabilizuje się.
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,91.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,27.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,68.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,71.
PLNJPY – para handlowana jest po 42,85.

Bliski Wschód wyprzedaje amerykańskie obligacje skarbowe.
Tradycyjna korelacja, w której obligacje zyskują na wartości w czasie kryzysów, została zachwiana przez strach przed inflacją oraz niepewność co do tempa globalnego wzrostu gospodarczego, co dodatkowo zmotywowało kraje Bliskiego Wschodu do wycofania kapitału.

