
Aby sfinansować wykup 10-cio i 30-letnich obligacji, Departament Skarbu musi zwiększyć emisję krótkoterminowych bonów skarbowych. W tym miejscu kluczową rolę zaczyna odgrywać rynek stablecoinów – cyfrowych aktywów powiązanych z dolarem.
Plan Sekretarza Skarbu Scotta Bessenta dotyczący opanowania zawirowań na rynku obligacji i obniżenia rentowności długoterminowych papierów wartościowych zyskał nieoczekiwanego sprzymierzeńca w postaci pro-krypto polityki administracji Donalda Trumpa. Aby sfinansować wykup 10-cio i 30-letnich obligacji, Departament Skarbu musi zwiększyć emisję krótkoterminowych bonów skarbowych. W tym miejscu kluczową rolę zaczyna odgrywać rynek stablecoinów – cyfrowych aktywów powiązanych z dolarem. Zgodnie z niedawno przyjętymi regulacjami prawne wymogi narzucają emitentom stablecoinów w USA obowiązek zabezpieczania swoich cyfrowych monet najbardziej płynnymi aktywami, głównie bonami skarbowymi o zapadalności do 93 dni. Z danych instytutów badawczych wynika, że podczas gdy tradycyjne banki trzymają zaledwie około 8 centów w bonach skarbowych na każdego dolara aktywów, emitenci stablecoinów przeznaczają na ten cel aż około 80 centów. Rozwój tego sektora tworzy zatem niemal automatyczny, strukturalny popyt na krótkoterminowy dług rządu USA.
Obecnie rynek stablecoinów wyceniany jest na około 300 miliardów dolarów, co stanowi ułamek w porównaniu z funduszami rynku pieniężnego, ale prognozy cytowane przez Bessenta wskazują, że sektor ten może w przyszłości urosnąć nawet do 4 bilionów dolarów. Taki scenariusz oznaczałby, że cyfrowe dolary wchłonęłyby niemal jedną czwartą wszystkich wyemitowanych bonów skarbowych, wyraźnie obniżając koszty zapożyczania się dla rządu. Promowanie przez Biały Dom nowych regulacji (takich jak ustawa Clarity Act) oraz liberalizowanie podejścia regulatorów wywołało gwałtowne wzrosty akcji spółek kryptowalutowych, w tym emitentów i giełd. Analizy wskazują, że ogromna część popytu na stablecoiny pochodzi z zagranicy – od oszczędzających z krajów o niestabilnych walutach, którzy nie mają dostępu do amerykańskich kont bankowych. W efekcie promowanie rynku krypto przez Waszyngton staje się ukrytą strategią przyciągania zagranicznego kapitału do finansowania amerykańskiego długu publicznego.
Mamy tu do czynienia z niezwykłym, wręcz paradoksalnym zwrotem akcji w historii finansów. Sektor kryptowalut powstał w 2009 roku w duchu libertarianizmu – jako odpowiedź na „drukowanie pieniędzy” i próbę stworzenia alternatywy niezależnej od rządów oraz banków centralnych. Tymczasem w 2026 roku stablecoiny niechcący stały się najlepszym przyjacielem Departamentu Skarbu USA. Za każdym razem, gdy ktoś w Argentynie, Turcji czy Nigerii kupuje stablecoina zabezpieczonego dolarem, aby uchronić oszczędności przed lokalną inflacją, w rzeczywistości udziela pożyczki rządowi w Waszyngtonie. Amerykański Departament Skarbu zyskał w ten sposób genialne narzędzie – eksportuje swoje zadłużenie na cały świat za pośrednictwem cyfrowych portfeli. Co ciekawe, emitenci tacy jak Tether czy Circle zarabiają krocie na odsetkach z bonów skarbowych (którymi nie muszą dzielić się ze swoimi użytkownikami), a rząd USA zyskuje stałego, niegrymaszącego kupca na swoje krótkoterminowe papiery. To klasyczny przykład tego, jak państwo potrafi wchłonąć i podporządkować sobie technologię, która pierwotnie miała je osłabić.
Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 28.08.2026.
Nowy tydzień na głównych giełdach Starego Kontynentu rozpoczął się w mieszanych nastrojach, a inwestorzy uważnie obserwują rynek obligacji i czekają na rozpoczynające się w piątek sympozjum w Jackson Hole. Na minusie finiszowały FTSE100 i SToxx 600. Pozostałe wiodące indeksy zyskały od 0,05% (IBEX 35) do 0,31% (FTSE MIB).
Również na Wall Street widoczna jest niepewność inwestorów pomimo, a sesja zakończyła się na symbolicznym minusie. Dow Jones stracił 0,21%. S&P500 spadł o 0,02%. Technologiczny Nasdaq stracił 0,08%.
Przez poprzednie siedem tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Bieżący tydzień rozpoczął się pod presja sprzedaży. Dziś na rynku panują nieco gorsze nastroje w ślad za spadkami na Wall Street. Nikkei traci 0,2%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 1%. Południowokoreański KOSPI zyskuje 1%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,3%), Szanghaj (0,8%), Sensex (-0,25%), Singapur (-0,6%).
Wczorajsza sesja przy Książęcej upłynęła w dominacji popytu, a indeksy zakończyły dzień na plusie. Od ubiegłego tygodnia walka byków z niedźwiedziami toczy się wokół poziomu 4000 pkt. Na WIG20 wyrysował się układ głowy z ramionami, co może straszyć myślących o zakupie kontraktów na indeks. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment być zagrożony realizacją zysków. Niemniej na naszym parkiecie wciąż sporo optymizmu. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt., skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,96 mld zł. WIG zyskał 0,69%. Indeks blue chipów zyskał 0,75%. WIG20 fut wzrósł o 0,68%. W obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 wzrósł o 0,61 %. sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 0,19%.
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,02.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,31.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,69.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,59.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,07.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA spadła poniżej 5%, notując jeden z największych jednodniowych spadków od 2023 roku. Jednocześnie ropa Brent przekroczyła 113 USD za baryłkę, zwiększając obawy o inflację. Mimo drożejącej energii inwestorzy skierowali kapitał na rynek długu, a w centrum uwagi znalazły się rosnące wątpliwości dotyczące rentowności inwestycji w sztuczną inteligencję. Czy słabnący optymizm wokół AI zaczyna przeważać nad ryzykiem inflacyjnym?

Wyniki Meta za III kwartał pokazują rosnące koszty boomu na sztuczną inteligencję. Mimo wzrostu przychodów o 26%, do 64,6 mld USD, wolne przepływy pieniężne (FCF) spadły do -2,1 mld USD, a nakłady na centra danych wyniosły 34,9 mld USD. Inwestorzy obserwują spadki producentów półprzewodników w Azji, podczas gdy warszawski WIG20 ustanawia nowe rekordy.

Zamieszki we Francji zwiększyły niepewność inwestorów i wywołały wzrost rentowności francuskich obligacji skarbowych OAT. Spread względem niemieckich Bundów ponownie się rozszerzył, odzwierciedlając rosnącą premię za ryzyko. W piątek, 23 października, Moody's ma dokonać przeglądu ratingu Francji. Czy jego wynik zwiększy presję na indeks CAC 40, kurs euro i europejski rynek obligacji?