Szczyt G-20. Globalny rynek obligacji wzywa do dyscypliny.

Globalni inwestorzy domagają się coraz wyższych rentowności za przetrzymywanie rządowego długu, wymuszając powrót do fiskalnego realizmu.

W tym tygodniu większość uwagi skupia się na rentownościach amerykańskich obligacji skarbowych. 10-ciolatki osiągnęły 4,8%, najwyższy poziom za prezydentury prezydenta Trumpa. Ale nie dotyczy to tylko – ani nawet głównie – Stanów Zjednoczonych. Rentowności wzrosły bardziej w Japonii, a także w Europie. Rentowność 10-letnich obligacji Francji, wzrosła do 4,21%, a brytyjskich obligacji do 5,15%. Światowy rynek obligacji wystawia gospodarczym działaniom światowych przywódców jednoznaczną ocenę niedostateczną. Globalni inwestorzy domagają się coraz wyższych rentowności za przetrzymywanie rządowego długu, wymuszając na rządach powrót do fiskalnego realizmu. Przyczyny tej presji leżą w narastającym niepokoju o gigantyczne deficyty budżetowe oraz niekontrolowany wzrost zadłużenia w największych gospodarkach świata, ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Po latach niskich stóp procentowych i masowego dodruku pieniądza, rynek przestał absorbować rosnącą podaż papierów dłużnych bez żądania solidnej premii za ryzyko. W efekcie koszt obsługi długu dla państw drastycznie rośnie, co zaczyna krępować ręce politykom planującym kolejne obietnice wyborcze czy programy stymulacyjne.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 03.09.2026.

Presja ze strony rynku długu działa jak twardy mechanizm dyscyplinujący, nie oszczędzając nawet najpotężniejszych gospodarek. Wyższe rentowności obligacji przekładają się bezpośrednio na wzrost kosztów kredytów hipotecznych, biznesowych i konsumpcyjnych, wywierając presję na całe realne otoczenie gospodarcze. Politycy w Waszyngtonie, Londynie czy Paryżu stają przed trudnym wyborem między bolesnymi cięciami wydatków a podnoszeniem podatków, by zapobiec dalszej ucieczce kapitału. Rosnąca niechęć inwestorów do finansowania deficytów bez ograniczeń sygnalizuje przełomowy moment w globalnej polityce finansowej: era bezkarnego zapożyczania się na koszt przyszłych pokoleń dobiegła końca, a ostateczne słowo na temat wypłacalności państw ponownie należy do rynków finansowych.

Mamy tu do czynienia z powrotem słynnych rynkowych postaci znanych jako Strażnicy Obligacji. Pojęcie to wykreował w latach 80. legendarny strateg rynkowy Ed Yardeni. Mianem tym określa się inwestorów na rynku obligacji, którzy celowo masowo wyprzedają rządowe papiery dłużne, gdy uważają, że polityka fiskalna lub pieniężna danego kraju jest zbyt rozrzutna i doprowadzi do inflacji. Wyprzedaż ta powoduje natychmiastowy spadek cen obligacji i automatyczny skok ich rentowności - a to oznacza, że koszt pożyczania pieniędzy dla rządu gwałtownie rośnie. To przykład sytuacji, w której prywatny kapitał posiada potężniejszy głos dyscyplinujący parlamenty czy instytucje międzynarodowe. Jak ujął to niegdyś doradca Billa Clintona, James Carville: „Kiedyś myślałem, że jeśli istnieje reinkarnacja, to chciałbym wrócić jako prezydent, papież albo mistrz baseballu. Ale teraz chcę wrócić jako rynek obligacji - wtedy każdy musi cię słuchać”. I dokładnie ten mechanizm widzimy na giełdach.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Wczorajsza sesja na giełdach Starego Kontynentu zakończyła się przeceną indeksów. Inwestorzy uważnie obserwowali rosnące rentowności obligacji. Wszystkie wiodące indeksy finiszowały na miusie tracąc od 0,23% (IBEX 35) do 0,5% (Dax).

Mimo że na Wall Street zawitała zieleń, to widoczna jest niepewność inwestorów, która płynie z rynku długu. Dow Jones zyskał 0,56%. S&P500 wzrósł o 0,46%. Technologiczny Nasdaq zyskał 0,45%.

Giełdy w Azji podążają za Wall Street

Przez poprzednie siedem tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Bieżący tydzień rozpoczął się pod presja sprzedaży. Dziś na rynku widać lekką przewagę popytu w ślad za wzrostami na Wall Street. Nikkei traci 0,3%. Australijski S&P/ASX 200 drożeje o 0,4%. Południowokoreański KOSPI zyskuje 0,1%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,3%), Szanghaj (0,02%), Sensex (0,3%), Singapur (0,2%).

Podsumowanie sesji na GPW

Magia okrągłych liczb zadomowiła się nad Wisłą. Wczorajsza sesja przy Książęcej zakończyła się lekkim wzrostem, odrabiając część strat z wtorku, ale nie zmienił się szerszy obraz rynku. Od około dwóch tygodni walka byków z niedźwiedziami na WIG20 toczy się wokół poziomu 4000 pkt. Na WIG20 wyrysował się układ głowy z ramionami, co może straszyć myślących o zakupie kontraktów na indeks. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment być zagrożony realizacją zysków. Niemniej na naszym parkiecie wciąż sporo optymizmu. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt, skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,51 mld zł. WIG zyskał 0,27%. Indeks blue chipów zyskał 0,4%. WIG20 fut wzrósł o 0,4%. W dość nudny obraz rynku wpisały średnie i małe spółki. mWIG40 wzrósł o 0,06%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,25%.

Złoty będący ostatnio pod presją próbuje odrabiać straty

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,03.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,32.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,73.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,59.

PLNJPY – para handlowana jest po 42,22.


:
Wall Street and Broad Street intersection with US flag

Koniec momentum trade? Na Wall Street rozpoczyna się rotacja kapitału

Jedna z najskuteczniejszych strategii ostatnich miesięcy nagle znalazła się pod presją. Inwestorzy zaczęli sprzedawać dotychczasowych liderów hossy związanych z technologią i AI, przenosząc kapitał do mniejszych oraz niedowartościowanych spółek. Czy to tylko krótkoterminowa korekta, czy początek większej zmiany na Wall Street?