
Koszty AI zmieniają układ sił w Big Tech. Czy chmura zda test rentowności?
Boom na sztuczną inteligencję wystawia model biznesowy Big Tech na próbę. Rekordowe inwestycje w centra danych, chipy, energię i chłodzenie rosną szybciej niż przychody z części komercyjnych wdrożeń AI. Dla inwestorów kluczowe staje się pytanie, którzy dostawcy chmury najszybciej zamienią ogromne nakłady na sztuczną inteligencję w trwałe zyski.
Matematyczny model stojący za opłacalnością usług chmurowych dla sztucznej inteligencji uległ załamaniu, co doprowadziło do wyraźnego przetasowania sił wewnątrz sektora Big Tech. Przez lata model biznesowy dostawców chmury opierał się na przewidywalnych marżach i skalowalności, gdzie wzrost mocy obliczeniowej przekładał się bezpośrednio na stabilny zysk. Jednak wykładniczy wzrost zapotrzebowania na moce niezbędne do trenowania i obsługi zaawansowanych modeli językowych drastycznie zmienił tę dynamikę. Kolosalne wydatki na infrastrukturę — od wyspecjalizowanych chipów po gigantyczne zapotrzebowanie na energię elektryczną i chłodzenie — zaczęły przewyższać bieżące przychody generowane przez komercyjne wdrożenia AI, co zmusiło zarządy do weryfikacji dotychczasowych prognoz finansowych.
Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 04.09.2026.
W efekcie na rynku dochodzi do wyprzedzania spółek, które posiadają własną, niezależną infrastrukturę oraz dostęp do tanich źródeł zasilania, kosztem podmiotów uzależnionych od zewnętrznych dostawców mocy. Inwestorzy na Wall Street coraz chłodniej patrzą na samą obietnicę przyszłych zysków z AI i zaczynają skrupulatnie rozliczać korporacje z realnej rentowności nakładów kapitałowych. Wyścig o zdominowanie rynku sztucznej inteligencji przestał być wyłącznie starciem na jakość algorytmów, a stał się wojną na wyniszczenie na polu wydajności energetycznej i kontroli nad łańcuchem dostaw sprzętu. Dalsza ewolucja tego sektora będzie wymagała przełomu w architekturze układów scalonych lub głębokiej rekonfiguracji cenników usług chmurowych, aby powstrzymać dalszy spadek marż.
Mamy tu do czynienia z powrotem klasycznego zjawiska określanego w teorii ekonomii jako „Wąskie Gardło Jevonsa” połączone z problemem tak zwanego kosztu wnioskowania. Przez ostatnie dwa lata uwaga całego świata skupiała się na kosztach trenowania modeli AI (czyli jednorazowym procesie tworzenia np. ChatGPT). Jednak prawdziwym wyzwaniem okazuje się koszt wnioskowania, czyli utrzymania modelu w ruchu, gdy korzystają z niego setki milionów użytkowników dziennie. Każde pojedyncze zapytanie generuje realny koszt w zużyciu energii i pracy procesora GPU. Co ciekawe, doprowadziło to do sytuacji, w której rynek AI zamiast przypominać klasyczny, lekki biznes oprogramowania (gdzie marże sięgają 80-90%), zaczął przypominać... przemysł ciężki. Największym wygranym tego przetasowania nie stają się twórcy najmądrzejszych aplikacji, lecz podmioty kontrolujące "przemysłową" podstawę tego świata: elektrownie, linie przesyłowe oraz infrastrukturę chłodzenia cieczą w serwerowniach.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Wczorajsza sesja na giełdach Starego Kontynentu zakończyła się w powiewie optymizmu. Jednak inwestorzy uważnie obserwują rosnące rentowności obligacji. Wszystkie wiodące indeksy finiszowały na plusie zyskując od 0,07% (CAC40) do 1,12% (IBEX 35).
Mimo że na Wall Street zawitała zieleń, to widoczna jest niepewność inwestorów, która płynie z rynku długu. Dow Jones zyskał 1,18%. S&P500 wzrósł o 1,06%. Technologiczny Nasdaq zyskał 1,4%.
Giełdy w Azji podążają za Wall Street
Przez poprzednie siedem tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Bieżący tydzień rozpoczął się pod presja sprzedaży. Jednak dziś na rynku widać zdecydowaną przewagę popytu w ślad za wzrostami na Wall Street. Nikkei zyskuje 1,2%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,1%. Południowokoreański KOSPI w górę o 2%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (2%), Szanghaj (0,5%), Sensex (0,7%), Singapur (1,2%).
Podsumowanie sesji na GPW
Na GPW bez zmian. Magia okrągłych liczb zadomowiła się nad Wisłą. Wczorajsza sesja przy Książęcej przebiegała w dość nudnej atmosferze i nie wniosła nic nowego w obraz rynku. Od około początku sierpnia walka byków z niedźwiedziami na WIG20 toczy się wokół poziomu 4000 pkt. Na WIG20 wyrysował się układ głowy z ramionami, co może straszyć myślących o zakupie kontraktów na indeks. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment być zagrożony realizacją zysków. Niemniej na naszym parkiecie wciąż sporo optymizmu. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt, skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,51 mld zł. WIG stracił 0,06%. Indeks blue chipów zyskał 0,39%. WIG20 fut wzrósł o 0,25%. W dość nudny obraz rynku wpisały średnie i małe spółki. mWIG40 spadł o 1,15%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,4%.
Złoty będący ostatnio pod presją próbuje odrabiać straty
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,02.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,31.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,71.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,59.
PLNJPY – para handlowana jest po 42,08.
