Banki tracą impet. Czy słabość sektora bankowego to początek większych problemów?

Sektor bankowy ponownie znalazł się pod presją. Choć wysokie stopy procentowe początkowo wspierały marże odsetkowe i zyski banków, rosnące rentowności obligacji oraz koszty finansowania zaczynają ciążyć ich wynikom. Jako znaczący posiadacze obligacji skarbowych banki są również narażone na spadek wartości tych aktywów. Czy obecna słabość akcji banków jest jedynie przejściową korektą, czy sygnałem głębszych problemów w sektorze finansowym?

Sektor bankowy - zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie - znajduje się w wyjątkowo trudnym położeniu, a chłodne nastawienie inwestorów ma twarde, fundamentalne uzasadnienie. Choć wyższe stopy procentowe początkowo pozwalały bankom poprawiać marżę odsetkową, ten efekt wyczerpał swój potencjał, a na wierzch wyszły głębokie, strukturalne ryzyka. Banki są największymi posiadaczami rządowego długu. Gdy rentowności obligacji rosną do wieloletnich szczytów, rynkowa wartość wcześniej zakupionych papierów drastycznie spada. Choć są to często straty niezrealizowane (trzymane do wykupu), to drastycznie pogarszają one bilanse i tworzą ryzyko płynnościowe. Do tego obserwujemy wzrost złych długów i spadek popytu na kredy.: Przy wysokim koszcie pieniądza dramatycznie spada liczba nowych kredytów hipotecznych i korporacyjnych. Jednocześnie rośnie ryzyko, że dotychczasowi kredytobiorcy - od klientów detalicznych po firmy z sektora nieruchomości komercyjnych - zaczynają mieć problemy ze spłatą rat. Banki muszą zawiązywać wyższe rezerwy na złe długi, co bezpośrednio bije w ich zyski. Rozpoczyna się też walka o depozyty. Klient detaliczny i instytucjonalny przestał trzymać darmową dla banków gotówkę na rachunkach bieżących. Aby zapobiec odpływowi kapitału do funduszy rynku pieniężnego czy bezpośrednio w obligacje skarbowe, banki muszą podnosić oprocentowanie lokat. To drastycznie podnosi koszt ich własnego finansowania i ściąga marże w dół.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 07.10.2026.

W Europie sytuację dodatkowo komplikuje anemiczny wzrost gospodarczy, ryzyko regresu w przemyśle oraz stała groźba narzucania przez rządy dodatkowych podatków od nadmiarowych zysków, co skutecznie odstrasza kapitał zagraniczny. W efekcie inwestorzy traktują banki nie jako bezpieczną przystań, ale jako papierowy wskaźnik ogólnej kondycji gospodarki. W środowisku, gdzie wzrost jest wątpliwy, a ryzyko kredytowe rośnie, odwrócenie się od tego sektora jest chłodną kalkulacją ryzyka do zysku.

Nieruchomości komercyjne to cicha bomba w bilansach. Kryzys w sektorze nieruchomości komercyjnych, zwłaszcza biurowców i galerii handlowych, to podręcznikowy przykład tego, jak zmiana nawyków społecznych w połączeniu z drogim kredytem wpływa na wyceny aktywów. Wskaźnik pustostanów z powodu pracy zdalnej w głównych metropoliach USA i Europy utrzymuje się na rekordowych poziomach. Biurowce, które kiedyś generowały stabilne przepływy z wynajmu, dziś stoją częściowo puste, a ich rynkowa wartość spadła w niektórych przypadkach o 30-50%. Największy problem polega na tym, że setki miliardów dolarów i euro w kredytach na nieruchomości komercyjne musi zostać zrolowane przy znacznie wyższych stopach procentowych. Deweloperzy i fundusze, widząc niższe przychody z najmu i dwukrotnie wyższy koszt odsetek, po prostu oddają klucze bankom, nie będąc w stanie obsłużyć długu. W USA to nie giganci typu JP Morgan czy Citigroup trzymają większość tego ryzyka, ale średnie i małe banki regionalne. To właśnie w ich bilansach kredyty na nieruchomości komercyjne stanowią często potężny procent całego portfela, co czyni je niezwykle podatnymi za wszelkie zawirowania.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Na giełdach Starego Kontynentu tydzień rozpoczął się w sporej zmienności, a ostatnie trzy sesje zakończyły się korektą wcześniejszej wyprzedaży akcji. Nie brakuje negatywnych sygnałów płynących z rynku obligacji, a ich rosnące rentowności mogą niepokoić. Wszystkie wiodące indeksy zyskały od 0,4% (CAC40) do 0,87% (FTSE MIB).

Podobnie jest na Wall Street gdzie inwestorzy mierzą się z rotacją kapitału. Spółki związane z AI wciąż są wysoko wyceniane, ale tradycyjne sektory znalazły się pod presją. Wczoraj ponownie udało się popytowi skorygować wcześniejsze spadki. Dow Jones zyskał 0,49%, S&P500 wzrósł o 0,58%. Technologiczny Nasdaq zyskał 0,45%.

W Azji powraca czerwień

Przez poprzednie dziesięć tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Dzisiejszy handel przebiega w gorszych nastrojach, a inwestorzy zwracają uwagę na niestabilność na Bliskim Wschodzie, która ogranicza dostawy ropy jak i rosnące rentowności obligacji. Nikkei 225 traci 0,75%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,05%. Południowokoreański KOSPI spada 1,3%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,53%), Szanghaj (0,3%), Sensex (-0,3%), Singapur (-1,4%).

Podsumowanie sesji na GPW

Wystarczyły dwie sesje aby WIG20 odrobił większość strat po półtora tygodniowej przecenie. Teraz byki muszą zmierzyć się z oporem w okolicach 4200 pkt. Październik na światowych giełdach rozpoczął się spadkami, co odbiło się na naszym parkiecie. Na globalnych parkietach można dostrzec oznaki zmęczenia hossą. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment niezagrożony, ale w powietrzu wciąż wisi widmo korekty. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie rosnące rentowności obligacji, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój co z kolei doprowadzi do wyższych kosztów finansowania działalności. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,27 mld zł. WIG zyskał 1,58%. Indeks blue chipów zyskał 1,61%. WIG20 fut wzrósł o 2,04%. W obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 zyskał 1,82%. sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 0,24%.

Złotego od początku roku pod presją

GBPPLN - para aktualnie handlowana jest po 5,16.

EURPLN - dziś euro wycenione jest na 4,37.

USDPLN - dolar jest dziś handlowany po 3,89.

CHFPLN - aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,67.

PLNJPY - para handlowana jest po 40,68.


:
Debt pulls down the market trend (1)

Francuskie obligacje w historycznej wyprzedaży. Czy Paryż stoi przed kryzysem zadłużenia?

Rynek francuskich obligacji skarbowych znajduje się pod silną presją. Rosnący deficyt budżetowy, wysokie zadłużenie publiczne i niepewność polityczna zwiększają obawy inwestorów o stabilność finansów Francji. Rentowności 10-letnich obligacji rosną, a różnica względem niemieckiego długu się powiększa. Czy problemy Francji mogą zagrozić stabilności rynku obligacji w całej strefie euro?

Global debt stress could shake financial markets

Wielki powrót długu: Nowa rzeczywistość dla inwestorów.

Obserwowany skok rentowności długoterminowych amerykańskich obligacji skarbowych, do poziomów niewidzianych od dekad, wywołuje coraz większy niepokój na globalnych rynkach finansowych.

FTSE 100 trades lower as investors monitor UK economy and Middle East developments

Brutalny wrzesień dla obligacji zapowiada jeszcze ciemniejszy październik.

Inwestorzy, którzy liczyli na szybkie złagodzenie polityki monetarnej przez banki centralne, zostali zmuszeni do brutalnego zweryfikowania swoich założeń. Przekaz jest jasny, stopy procentowe pozostaną na wysokim poziomie przez znacznie dłuższy czas.