Bessent naciska na Fed, by pomóc w obronie japońskiego jena.
Japoński jen ponownie znalazł się pod presją, a dyskusja wokół wsparcia płynnościowego ze strony Rezerwy Federalnej nabiera tempa. Propozycja zwiększenia limitu finansowania dla Japonii może mieć istotne znaczenie nie tylko dla kursu USD/JPY, ale również dla rynku obligacji, polityki banków centralnych oraz nastrojów inwestorów na światowych rynkach.
Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent publicznie zaapelował do Rezerwy Federalnej o znaczne zwiększenie limitów w mało znanym mechanizmie płynnościowym (FIMA Repo), który został stworzony w 2020 roku na czas kryzysu pandemicznego. Narzędzie to, zaprojektowane pierwotnie do łagodzenia globalnego niedoboru dolarów, jest obecnie wykorzystywane w zupełnie nowym celu: do finansowania obrony jena przez japońskie władze. Tokio zapowiedziało skorzystanie z tej linii repo, aby pozyskać dolary niezbędne do skupu własnej waluty. Kluczem do zrozumienia tej decyzji jest fakt, że Japonia posiada ponad 1,1 biliona dolarów w amerykańskich obligacjach skarbowych. Gdyby Tokio zdecydowało się na tradycyjną interwencję poprzez wyprzedaż tych papierów na wolnym rynku, doprowadziłoby to do spadku cen obligacji USA i skokowego wzrostu ich rentowności, co z kolei podbiłoby oprocentowanie kredytów hipotecznych, samochodowych oraz korporacyjnych w samych Stanach Zjednoczonych.
Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 06.08.2026.
Dzięki mechanizmowi FIMA Repo japoński bank centralny może zastawić posiadane obligacje skarbowe USA w Fedzie i w zamian otrzymać gotówkę, bez konieczności fizycznej sprzedaży tych aktywów. Bessent domaga się podniesienia obecnego limitu pożyczkowego, wynoszącego 60 miliardów dolarów na jednego partnera, co dałoby Japonii niemal nieograniczony bufor płynnościowy. Działanie to niesie jednak ze sobą istotne napięcia instytucjonalne. Publiczne apelowanie szefa Departamentu Skarbu do Rezerwy Federalnej (na platformie X) stanowi wczesny test niezależności banku centralnego pod kierownictwem nowego przewodniczącego Kevina Warsha, zmuszając go do wyznaczenia granicy między niezależną polityką monetarną a realizacją celów amerykańskiej administracji. Ostatecznie wsparcie ze strony Waszyngtonu nie jest jedynie gestem dyplomatycznym, lecz chłodną kalkulacją mającą na celu ochronę własnego rynku długu przed niekontrolowanym wzrostem stóp procentowych.
Ile uruchomienie tego mechanizmu będzie kosztować Japonię? Dla Japonii ten mechanizm jest niemal bezkosztowy, a na pewno drastycznie tańszy niż sprzedaż obligacji. Mechanizm Repo działa jak zastaw lombardowy. Japonia nie sprzedaje swoich amerykańskich obligacji, co oznacza, że nadal odsetki z tych obligacji trafiają na konto Japonii (np. z rentownością ok 4,2% rocznie). W zamian za zastawione obligacje Fed wypożycza Japonii dolary po tzw. stopie repo (zbliżonej do głównej stopy Fed).
Realny koszt dla Banku Japonii stanowi jedynie niewielka różnica (spread) między stopą pożyczki z Fed a rentownością zastawionych papierów — często jest to zaledwie ułamek punktu procentowego. Gdyby Japonia sprzedawała obligacje na rynku, poniosłaby ogromne straty na ich wycenie (bo ceny obligacji spadły w ostatnich latach) oraz zniszczyłaby płynność własnego portfela. Działa tu finansowa magia: Tokio dostaje dziesiątki miliardów płynnych dolarów na skup jena niemal za darmo, nie wywołując przy tym krachu na rynku obligacji w USA.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Na europejskich parkietach po długim okresie poszukiwania kierunku powrócił optymizm i chęć wspinania się na ATH, jednak wczorajsza sesja na głównych giełdach Starego Kontynentu zakończyła się w mieszanych nastrojach. Pod kreską zameldowału sie Dax i FTSE MIB. Pozostałe wiodące indeksy zyskały symbolicznie od 0,03% (CAC 40) do 0,17% (INEX 35).
Na Wall Street trzecia z rzędu udana sesja dla Dow Jones (0,49%), który zanotował trzecie z rzędu zamknięcia na ATH. podczas których to popyt rozdawał karty. S&P500 spadł o 0,17%. Technologiczny Nasdaq stracił 0,83%.
Giełdy w Azji w mieszanych nastrojach
Przez poprzednie pięć tygodni na giełdach w Azji panowały mieszane nastroje. Bieżący tydzień również nie przyniósł rozstrzygnięcia o kierunku. Dziś na rynku panują mieszane nastroje w ślad za słabszą sesją na Wall Street. Nikkei traci 1%. Australijski S&P/ASX 200 drożeje o 0,4%. Południowokoreański KOSPI spada o 4%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-1,8%), Szanghaj (-0,1%), Sensex (0,2%), Singapur (0,75%).
Podsumowanie sesji na GPW
Poziom 4000 pkt na WIG20 zdobyty, a wraz z nim nowy rekord ustanowiony. Szkoda tylko, że na otwarciu, gdy od tego czasu podobnie jak giełdy w Europie widoczna była realizacja zysków z ostatniej fali wzrostowej. Za nami sesja, kiedy WIG i WIG20 rozpoczęły kolejny tydzień wspinania się na rekordowe poziomy, tym samym kontynuując lipcowy trend wzrostowy. Na naszym parkiecie dominuje optymizm i pewnie byczo nastawieni gracze z reszty Europy zazdroszczą bykom z Książęcej. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt., skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,48 mld zł. WIG stracił 0,26%. Indeks blue chipów stracił 0,29%. WIG 20 dyt spadł o 0,85%. W obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 spadł o 0,19%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,09%.
Złoty będący ostatnio pod presją próbuje odrabiać straty
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,01.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,30.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,72.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,61.
PLNJPY – para handlowana jest po 42,33.

Walka gigantów AI zmusza bankierów z Wall Street do wyboru stron
Szykuje się giełdowy kanibalizm. Kiedy na rynek wchodzą dwa ogromne podmioty z dokładnie tej samej branży w tym samym czasie, inwestorzy instytucjonalni rzadko kupują oba po równo. Zaczyna się brutalna selekcja i wielkie porównywanie wskaźników.

