Wąskie gardła w rafinacji stają się kolejnym wielkim problemem rynku ropy

Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie przenosi ciężar obaw rynkowych z samego wydobycia surowca na zdolności przetwórcze globalnego sektora rafineryjnego.

Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie przenosi ciężar obaw rynkowych z samego wydobycia surowca na zdolności przetwórcze globalnego sektora rafineryjnego. Choć na rynku ropy naftowej wciąż występuje względna dostępność surowca, to zdolność do jego przekształcania w gotowe produkty, takie jak benzyna, olej napędowy czy paliwo lotnicze, została poważnie ograniczona. Zwiększone ryzyko geopolityczne wokół kluczowych szlaków morskich oraz ataki na infrastrukturę przesyłową zmuszają tankowce do wybierania dłuższych tras wokół Afryki, co drastycznie wydłuża czas dostaw i podnosi koszty frachtu. W efekcie marże rafineryjne na całym świecie gwałtownie rosną, a lokalne niedobory paliw zaczynają bezpośrednio uderzać w odbiorców końcowych.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 21.09.2026.

Eksperci rynkowi wskazują, że wieloletnie niedoinwestowanie przemysłu rafineryjnego w państwach zachodnich oraz zamknięcie starszych zakładów w okresie pandemii stworzyły strukturalny deficyt mocy przerobowych. Dodatkowo nowo wybudowane, gigantyczne rafinerie w Azji i na Bliskim Wschodzie borykają się z opóźnieniami technologicznymi i problemami logistycznymi, przez co nie są w stanie szybko uzupełnić luk na rynku. W sytuacji, gdy globalne zapasy paliw pozostają znacznie poniżej wieloletnich średnich, nawet niewielkie zakłócenie pracy którejkolwiek z kluczowych rafinerii może wywołać gwałtowny skok cen paliw. Ograniczone moce rafineryjne stają się tym samym nowym, głównym czynnikiem ryzyka proinflacyjnego dla światowej gospodarki.

Trudności te wynikają z fundamentalnej zmiany w światowej georafinerii, która dokonała się po cichu w ciągu ostatniej dekady. Przesunięcie z Zachodu na Wschód - Stany Zjednoczone i Europa przez lata zamykały swoje stare rafinerie ze względów środowiskowych i kosztowych, przekazując rolę paliwowego zaplecza świata Bliskiemu Wschodowi, Chinom oraz Indiom. Nowe, ultra-nowoczesne rafinerie powstały tuż obok pól naftowych. Kolejny czynnik to pułapka geograficzna. Taki układ wymaga jednak idealnie działających oceanicznych łańcuchów dostaw. Gdy surowa ropa wydobywana na Bliskim Wschodzie musiała trafić do Europy, płynęła krótkim szlakiem przez Kanał Sueski. Dziś – gdy zagrożone są cieśniny Bab al-Mandab i Ormuz – nie tylko surowiec, ale i gotowe paliwa płynące z nowych azjatyckich rafinerii muszą opływać całą Afrykę. Po trzecie to tak zwany efekt pływających magazynów”. Wydłużenie trasy o 10–14 dni oznacza, że w dowolnym momencie miliony ton paliwa są uwięzione na oceanie zamiast znajdować się w zbiornikach na lądzie. To sprawia, że światowa gospodarka działa bez żadnego bufora bezpieczeństwa - każdy skok popytu natychmiast wywołuje panikę cenową na giełdach paliwowych.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Fed dał wskazówki co do jego dalszych możliwych kroków. Ale to nie był koniec emocji bardzo zmiennego. To Trzy Wiedźmy rozdawały karty w piątek. Inwestorzy uważnie też obserwują rosnące rentowności obligacji. Piątkowa sesja zakończyła się spora przeceną indeksów. Wszystkie wiodące indeksy Starego Kontynentu straciły od 1,11% (Stoxx 600) do 1,6% (Dax, FTSE 100 i IBEX 35).

Piątkowy handel na Wall Street nie wniósł nic nowego. Dow Jones stracił 0,18%, S&P500 wzrósł o 0,17%. Technologiczny Nasdaq zyskał 0,39%.

Giełdy w Azji nieco bardziej optymistyczne

Przez poprzednie dziesięć tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Bieżący tydzień rozpoczął się w dobrych nastrojach. Inwestorzy zwracają uwagę na rosnącą niestabilność na Bliskim Wschodzie, która ogranicza dostawy ropy jak i perspektywy kolejnych podwyżek stóp w tym roku. Nikkei zyskuje 1,4%. Australijski S&P/ASX 200 nie zmienił wartości. Południowokoreański KOSPI w górę o 1,5%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,5%), Szanghaj (0,5%), Sensex (0,2%), Singapur (0,15%).

Podsumowanie sesji na GPW

Piątkowa sesja przy Książęcej upłynęła na hucznym obchodzeniu święta Trzech Wiedźm. Zatem nie wniosła nic nowego co do dalszego kierunku. Pogorszenie sentymentu na globalnych parkietach jeszcze nie ma przełożenia na nastroje nad Wisłą. Chociaż można dostrzec oznaki zmęczenia hossą, to i tak WIG20 wciąż wygląda okazale. Jednak po serii bicia rekordów może nadejść czas na realizację zysków. Od około początku sierpnia walka byków z niedźwiedziami na WIG20 toczyłą się wokół poziomu 4000 pkt. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment niezagrożony. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt, skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 5,75 mld zł. WIG stracił 0,62%. Indeks blue chipów stracił 0,5%. WIG20 fut wzrósł o 0,17%. W obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 stracił 1,19%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,34%.

Po Fed - kurs złotego stabilizuje się

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,08.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,36.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,80.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,61.

PLNJPY – para handlowana jest po 41,30.


:
Google Office Building

Google gra w inną grę AI niż pozostali, a Wall Street może nie dostrzegać sedna sprawy.

Alphabet przeznacza większość swoich zasobów obliczeniowych na rozwój infrastruktury Google Cloud, co w długiej perspektywie stanowi znacznie bardziej rentowne i uzasadnione ekonomicznie podejście niż AI.