
Interwencja na jenie - tym razem cena ropy może popsuć plany BoJ.
Entuzjazm inwestorów związany z ostatnią interwencją japońskich władz w obronie jena może być zachwiany. Głównym problemem Japonii jest to, że interwencja walutowa działa na objawy, a nie na przyczyny słabości jena. Podczas gdy Japonia desperacko wyprzedaje dolary, by podbić wartość swojej waluty, globalne rynki surowcowe grają przeciwko niej.
Entuzjazm inwestorów związany z ostatnią interwencją japońskich władz w obronie jena może być zachwiany. Analitycy stawiają tezę, że działania Ministerstwa Finansów Japonii są jedynie “plastrem” nałożonym na głęboką ranę, a czynnikiem, który może ten plaster brutalnie zerwać, są rosnące ceny ropy naftowej.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 04.05.2026.
Głównym problemem Japonii jest to, że interwencja walutowa działa na objawy, a nie na przyczyny słabości jena. Podczas gdy Japonia desperacko wyprzedaje dolary, by podbić wartość swojej waluty, globalne rynki surowcowe grają przeciwko niej. Japonia jest niemal całkowicie uzależniona od importu energii, a ropa rozliczana jest w dolarach. W sytuacji, gdy ceny baryłki szybują w górę (mowa o poziomach powyżej 100 USD za baryłkę Brent), zapotrzebowanie japońskich importerów na dolary staje się tak ogromne, że naturalnie zjada ono efekty interwencji. Każdy wzrost ceny paliw zmusza japońskie firmy do sprzedaży jenów i kupna zielonej waluty, co tworzy nieustanną presję spadkową na JPY, niwelując efekt miliardów wydanych przez bank centralny.
Eksperci wskazują, że Japonia znajduje się w pułapce. Z jednej strony słaby jen i droga ropa napędzają inflację, której BoJ nie może skutecznie zwalczyć bez radykalnego podniesienia stóp procentowych. Z drugiej strony, zbyt szybkie podwyżki stóp mogłyby zdusić i tak kruchą gospodarkę. Interwencja daje jedynie chwilę oddechu, ale dopóki globalna korelacja między drogą energią a silnym dolarem nie zostanie przerwana, japońska waluta pozostanie zakładnikiem rynku ropy.
To, co w tym kontekście jest najciekawsze, to fakt, że rynki surowcowe mogą stać się największym sprzymierzeńcem lub wrogiem grających na umocnienie jena. Jeśli ropa faktycznie "zerwie ten plaster", kurs USDJPY może wystrzelić z powrotem w górę, ignorując interwencję. Jednak jest też druga strona medalu. Jeśli wysokie ceny ropy doprowadzą do globalnego spowolnienia gospodarczego, to dolar może stracić swój blask, a inwestorzy uciekną do jena jako do bezpiecznej przystani. Wtedy cel na poziomie 140 (poziom po interwencji w 2024 r.) stałby się nie tylko realny, ale wręcz nieunikniony. Kluczem jest teraz obserwowanie nie tylko wykresu USDJPY, ale właśnie notowań ropy – to one mogą być wczesnym sygnałem, czy japońskie działania wytrzyma próbę ognia.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Inwestorzy na Starym Kontynencie chyba nie wierzą już w kontynuację wzrostów. Brak impulsu do kupowania akcji widoczny jest gołym okiem, przynajmniej na razie. ostatnia sesja, pomimo że wzrostowa, potwierdziła słabość nastrojów. Poza FTSE100 (-0,14%), pozostałe wiodące indeksy zyskały od 0,04% (Stoxx 600) do 1,41% (Dax).
Za to na Wall Street wciąż sporo optymistów, a dobre nastroje napędzane są technologia. Dow Jones stracił 0,48%, S&P 500 wzrósł o 0,06%, a Nasdaq 100 finiszował z zyskiem 0,68%.
W Azji zawitała zieleń
Na giełdach w Azji dominują dziś wzrosty w ślad za wzrostami kontraktów na amerykańskie indeksy. Giełda w Japonii zamknięta z powodu święta. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,45%. Południowokoreański KOSPI zyskuje 4,65%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (1,65%), Szanghaj (0,11%), Sensex (1%), Singapur (0,72%). Indeks Asia Dow w górę o 2,69%.
Podsumowanie sesji na GPW
Za nami drugi tydzień spadków. Najwyraźniej inwestorzy nie kwapili się do kupna akcji przed długim weekendem. Ostrożność również widać też na giełdach w całej Europie. Cofnięcie na WIG20 najpierw przebiło kilkudniowe lokalne techniczne wsparcia, a test jego “ważności” dał sygnał do głębszej realizacji zysków i utworzenia korekty kwietniowego, dynamicznego wzrostu. Należy być ostrożnym, bowiem sytuacja jest mocno dynamiczna. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów była mocno napięta. Na razie rynki nie wyceniają kłopotów, jakim są perspektywa wzrostu inflacji i ryzyko globalnego spadku PKB. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Na parkiecie przy Książęcej sytuacja jest mocno dynamiczna. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę, która dla uspokojenia rynku byłaby wręcz pożądana, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. WIG20 po wzrostowym otwarciu od razu spadł pod kreską i do końca notowań przebywał na czerwonym terytorium.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 3,04 mld zł. WIG stracił 0,41%. Indeks blue chipów stracił 0,45%. WIG20fut spadł o 0,2%, osiągając na zamknięciu wartość 3432 pkt. W obraz rynku wypadły wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 spadł o 0,23%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,57%.
Złoty wciąż mocny i stabilny
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,92.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,24.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,62.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,63.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,28.
