
Dyrektorzy firm naftowych ostrzegają: Wielki kryzys paliwowy stał się faktem.
Szefowie amerykańskich koncernów naftowych przez miesiące ostrzegali, że długotrwałe zamknięcie cieśniny Ormuz doprowadzi do paraliżu na rynku paliwowym, a dziś zgodnie przyznają, że ten scenariusz właśnie się realizuje.
Szefowie amerykańskich koncernów naftowych przez miesiące ostrzegali, że długotrwałe zamknięcie cieśniny Ormuz doprowadzi do paraliżu na rynku paliwowym, a dziś zgodnie przyznają, że ten scenariusz właśnie się realizuje. Globalne zapasy paliw komercyjnych skurczyły się do niebezpiecznie niskich poziomów, a możliwości wykorzystania strategicznych rezerw ropy naftowej są już na wyczerpaniu. Dodatkowym ciosem okazały się niedawne ataki na kluczowy saudyjski rurociąg Wschód-Zachód, które wyłączyły z użytku przepustowość rzędu 2,5 miliona baryłek dziennie, zacieśniając i tak mocno napiętą podaż na światowych rynkach. Szef Chevronu, Mike Wirth, podkreślił, że dotychczasowe mechanizmy buforowe wyczerpały się, a powrót do niższych cen w najbliższym czasie jest mało prawdopodobny.
Ceny diesla w USA biją rekordy, osiągając poziom 6,23 USD za galon, podczas gdy ceny benzyny ponownie przekroczyły granicę 4,30 USD. Eksperci rynkowi zwracają uwagę, że sytuacja grozi utratą kontroli nad kosztami energii, szczególnie w kontekście nadchodzącego sezonu zbiorów w rolnictwie, co drastycznie zwiększa popyt na paliwa ciężkie. Chociaż przedstawiciele amerykańskiej administracji przekonują, że zakłócenia mają charakter tymczasowy, a rozwiązaniem ma być zwiększenie mocy rafineryjnych oraz wzrost wydobycia m.in. w Wenezueli, branża pozostaje pesymistyczna. Powrót Chin na rynek z dużymi zakupami ropy dodatkowo wzmaga presję cenową, spychając globalną gospodarkę w stronę poważnego szoku podażowego i proinflacyjnego.
Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 17.09.2026.
Dlaczego to diesel jest największym zagrożeniem dla inflacji? Gdy w mediach mówi się o kryzysie paliwowym, większość ludzi skupia się na cenie benzyny na stacjach. W rzeczywistości jednak to olej napędowy jest prawdziwym krwioobiegiem gospodarki i głównym silnikiem fali inflacyjnej. Efekt kaskady w łańcuchach dostaw jest największym zagrożeniem Samochody osobowe jeżdżą na benzynę lub prąd, ale ciężarówki, pociągi towarowe, statki handlowe, ciągniki rolnicze oraz maszyny budowlane są w przytłaczającej większości napędzane dieslem. Każdy wzrost ceny diesla z opóźnieniem przelewa się na wszystkie produkty w sklepie — od chleba i mleka po elektronikę, ponieważ rosną koszty ich transportu i produkcji. Brak łatwych zamienników i strukturalny deficyt: Po wybuchu konfliktów na Bliskim Wschodzie i sankcjach na rosyjskie rafinerie, światowe moce przerobowe dla diesla drastycznie spadły. O ile ropę naftową można wydobyć szybciej, o tyle stworzenie nowych rafinacji zdolnych do wytwarzania odpowiedniej ilości oleju napędowego wymaga lat inwestycji. To sprawia, że drogi diesel działa jak ukryty, stały podatek nałożony na całą globalną gospodarkę.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Fed dał wskazówki co do jego dalszych możliwych kroków. Ale to nie koniec emocji. Zbliża się podwyższona zmienność z okazji święta Trzech Wiedźm. Inwestorzy uważnie obserwują rosnące rentowności obligacji. Wczorajsza sesja zakończyła się w umiarkowanej zieleni. Wszystkie wiodące indeksy Starego Kontynentu zyskały od 0,28% (FTSE100) do 0,8% (FTSE MIB).
Na Wall Street po po sesji odreagowującej spadki druga z rzędu sesja spadkowa. Dow Jones stracił 1,21%, S&P500 spadł o 0,45%. Technologiczny Nasdaq stracił 0,01%.
Giełdy w Azji w lekkiej zieleni
Przez poprzednie dziewięć tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Bieżący tydzień rozpoczął się w mieszanych nastrojach z lekką przewagę podaży. Inwestorzy zwracają uwagę na rosnącą niestabilność na Bliskim Wschodzie, która ogranicza dostawy ropy jak i decyzje banków centralnych w dalszej części tygodnia. Nikkei zyskuje 0,3%. Australijski S&P/ASX 200 drożeje o 0,2%. Południowokoreański KOSPI w górę o 0,65%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,8%), Szanghaj (-0,3%), Sensex (0,1%), Singapur (0,2%).
Podsumowanie sesji na GPW
Środa w Europie jak i przy Książęcej upłynęła w niepewności co do decyzji Fed o wysokości stóp procentowych. Zatem wczorajsza sesja nie wniosła nic nowego co do dalszego kierunku. Pogorszenie sentymentu na globalnych parkietach jeszcze nie ma przełożenia na nastroje nad Wisłą. Chociaż można dostrzec oznaki zmęczenia hossą, to i tak WIG20 wciąż wygląda okazale. Jednak po serii bicia rekordów może nadejść czas na realizację zysków. Od około początku sierpnia walka byków z niedźwiedziami na WIG20 toczyłą się wokół poziomu 4000 pkt. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment niezagrożony. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt, skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,5 mld zł. WIG stracił 0,05%. Indeks blue chipów stracił 0,91%. WIG20 fut spadł o 0,61%. Zdecydowanie lepiej spisały się średnie i małe spółki. mWIG40 wzrósł o 1,12%. sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 0,6%.
Po Fed - Złoty chwilowo? traci
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,09.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,33.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,80.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,60.
PLNJPY – para handlowana jest po 40,97.

Wall Street zmienia prognozy przed decyzją Fed. Czy stopy procentowe znów wzrosną?
Oczekiwania przed posiedzeniem Rezerwy Federalnej wyraźnie się zmieniają. Goldman Sachs i Morgan Stanley skłaniają się ku scenariuszowi kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA, wskazując na utrzymującą się presję inflacyjną. Dla inwestorów kluczowe będzie, jak decyzja Fed wpłynie na dolara, rentowności obligacji oraz indeksy S&P 500 i Nasdaq 100.