Wall Street zmienia prognozy przed decyzją Fed. Czy stopy procentowe znów wzrosną?

Oczekiwania przed posiedzeniem Rezerwy Federalnej wyraźnie się zmieniają. Goldman Sachs i Morgan Stanley skłaniają się ku scenariuszowi kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA, wskazując na utrzymującą się presję inflacyjną. Dla inwestorów kluczowe będzie, jak decyzja Fed wpłynie na dolara, rentowności obligacji oraz indeksy S&P 500 i Nasdaq 100.

W przeddzień kluczowego posiedzenia Rezerwy Federalnej na Wall Street doszło do nagłego i wyraźnego zwrotu w oczekiwaniach rynkowych. Po tym, jak Goldman Sachs zaskoczył inwestorów modyfikacją swojego scenariusza, do grupy instytucji prognozujących podwyżkę stóp procentowych dołączył Morgan Stanley. Banki inwestycyjne w ostatniej chwili rewidują swoje szacunki, skłaniając się ku opinii, że amerykański bank centralny zdecyduje się na dalsze podrożenie kosztu pieniądza. Taki krok ma na celu ostateczne poskromienie uporczywej inflacji i powstrzymanie ryzyka ponownego przyspieszenia wzrostu cen. Decyzja ta stanowi znaczne zaskoczenie dla części rynku, która do niedawna oczekiwała obniżek lub przynajmniej dłuższego utrzymania stóp na dotychczasowym poziomie.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 16.09.2026.

Analitycy podkreślają, że fundamentem dla tak zdecydowanego kroku ze strony Fed pozostaje wyjątkowo stabilny rynek pracy, który stanowi drugi, obok kontroli inflacji, filar podwójnego mandatu banku centralnego. Niskie bezrobocie oraz solidny przyrost nowych miejsc pracy dają Rezerwie Federalnej komfort i przestrzeń do prowadzenia bardziej jastrzębiej polityki bez natychmiastowej obawy o wywołanie gwałtownej recesji. Dobre dane z gospodarki sprawiają, że decydenci mogą priorytetowo potraktować walkę ze wzrostem cen. W rezultacie rynki finansowe stoją w obliczu konieczności szybkiego przearanżowania swoich portfeli, a inwestorzy dyskontują wyższy koszt długu, co wywołuje dodatkową presję na rentowności obligacji oraz wyceny akcji.

To nagłe dostosowanie prognoz przez czołowe banki tuż przed posiedzeniem ilustruje zjawisko nazywane na Wall Street „szokiem w wycenach kontraktów terminowych”. To też test wiarygodności prognoz. Gdy giganci tacy jak Goldman Sachs i Morgan Stanley zmieniają zdanie w ostatniej chwili, często oznacza to, że otrzymali oni sygnały z nieoficjalnych przecieków lub tzw. „balonów próbnych” wypuszczanych przez Fed do mediów, by rynek nie doznał całkowitego paraliżu w momencie ogłoszenia decyzji.

Podwójny mandat pod lupą. Rynek pracy jest nazywany poduszką bezpieczeństwa Fed-u. Jeśli zatrudnienie jest mocne, bank ma wolną rękę, by podnosić stopy tak długo, jak wymaga tego inflacja. Problem pojawia się wtedy, gdy stopy stają się zbyt wysokie. Opóźniony efekt podwyżek potrafi uderzyć w rynek pracy nie płynnie, lecz skokowo, zamieniając twarde lądowanie gospodarki w nagłe załamanie.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Rynek byka może być zagrożony przez interwencje Scotta Bessenta i ewentualne zaostrzenie polityki przez Fed. Inwestorzy uważnie obserwują rosnące rentowności obligacji. Wczorajsza sesja zakończyła się niewielką przeceną indeksów. Wszystkie wiodące indeksy Starego Kontynentu straciły od 0,05% (IBEX 35) do 0,37% (FTSE100).

Na Wall Street po po sesji odreagowującej spadki ponownie powróciła czerwień. Dow Jones stracił 0,63%, S&P500 spadł o 0,45%. Technologiczny Nasdaq stracił 0,78%.

Giełdy w Azji w lekkiej zieleni

Przez poprzednie dziewięć tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Bieżący tydzień rozpoczął się w mieszanych nastrojach z lekką przewagę podaży. Inwestorzy zwracają uwagę na rosnącą niestabilność na Bliskim Wschodzie, która ogranicza dostawy ropy jak i decyzje banków centralnych w dalszej części tygodnia. Nikkei zyskuje 0,2%. Australijski S&P/ASX 200 drożeje o 0,2%. Południowokoreański KOSPI w górę o 0,7%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,1%), Szanghaj (0,45%), Sensex (0,5%), Singapur (0,1%).

Podsumowanie sesji na GPW

Wczorajsza sesja rozpoczęła się spadkami, ale w drugiej części dnia większość strat została odrobiona. Pogorszenie sentymentu na globalnych parkietach jeszcze nie ma przełożenia na nastroje nad Wisłą. Chociaż można dostrzec oznaki zmęczenia hossą, to i tak WIG20 wciąż wygląda okazale. Jednak po serii bicia rekordów może nadejść czas na realizację zysków. Od około początku sierpnia walka byków z niedźwiedziami na WIG20 toczyłą się wokół poziomu 4000 pkt. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment niezagrożony. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt, skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 3,06 mld zł. WIG stracił 0,33%. Indeks blue chipów stracił 0,02%. WIG20 fut spadł o 0,05%. zdecydowanie gorzej spisały się średnie i małe spółki. mWIG40 spadł o 1,23%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 1,55%.

Złoty będący ostatnio pod presją próbuje odrabiać straty

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,07.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,34.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,75.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,59.

PLNJPY – para handlowana jest po 41,30.


:
Trump and Bessent under pressure as weak Treasury demand weighs on the S&P 500

Największym wrogiem hossy mogą być teraz interwencje Bessenta

Interwencje sekretarza skarbu USA pchają rentowności obligacji wyżej, drastycznie podnosząc koszty finansowania spółek.