
Defense-Tech: Nowy bastion inwestycyjny w cieniu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Rozszerzający się konflikt z udziałem Iranu trwale zmienia krajobraz inwestycyjny, przesuwając uwagę rynków z tradycyjnych gigantów zbrojeniowych w stronę sektora Defense-Tech.
Rozszerzający się konflikt z udziałem Iranu trwale zmienia krajobraz inwestycyjny, przesuwając uwagę rynków z tradycyjnych gigantów zbrojeniowych w stronę sektora Defense-Tech. Inwestorzy, zaniepokojeni eskalacją działań wojennych i nowymi metodami prowadzenia walki (m.in. masowym użyciem dronów i cyberatakami), zaczęli masowo lokować kapitał w spółki technologiczne, które stanowią cyfrowy kręgosłup nowoczesnej armii. To już nie tylko handel pod newsy z wojny, ale strategiczna rotacja kapitału w stronę aktywów, które łączą innowacyjność Doliny Krzemowej z budżetami rządowymi.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 09.03.2026.
Głównym motorem wzrostów w tym segmencie jest przejście od ciężkiego sprzętu (czołgi, lotniskowce) ku rozwiązaniom software’owym i autonomicznym. Spółki takie jak Palantir, Anduril czy wyspecjalizowani dostawcy systemów antydronowych, stają się beneficjentami nowego wyścigu zbrojeń. W przeciwieństwie do tradycyjnych kontraktów, które realizuje się latami, Defense-Tech oferuje szybką skalowalność i wyższe marże, co przyciąga inwestorów uciekających z sektora konsumenckiego. Rynek zaczyna wyceniać te firmy nie jako przemysł, ale jako kluczową infrastrukturę krytyczną, bez której współczesna obrona państwa jest niemożliwa.
Analitycy podkreślają, że hossa w tym sektorze ma solidne fundamenty finansowe, niezależne od cykli koniunkturalnych. Podczas gdy banki borykają się z pękającym długiem konsumenckim, spółki Defense-Tech operują na wieloletnich kontraktach z Departamentem Obrony USA i sojusznikami z NATO. Ta przewidywalność przychodów jest obecnie na wagę złota. Ponadto, eskalacja konfliktu z Iranem udowodniła, że przewaga technologiczna w zakresie systemów wczesnego ostrzegania i obrony przeciwrakietowej jest priorytetem, co gwarantuje stały dopływ gotówki do tych firm, nawet w przypadku spowolnienia gospodarczego.
Ryzykiem pozostaje wysoka wycena tych akcji, które po ostatnich wzrostach stały się stosunkowo drogie. Niemniej jednak, w obliczu geopolitycznego resetu, sektor ten przestaje być traktowany jako krótkoterminowy trend spekulacyjny. Inwestorzy coraz częściej postrzegają Defense-Tech jako bezpieczną technologię – obszar, który oferuje dynamikę wzrostu typową dla AI, ale przy znacznie niższej wrażliwości na spadek siły nabywczej przeciętnego konsumenta. W dobie narastającej niepewności, to właśnie te cyfrowe tarcze stają się fundamentem portfeli nastawionych na stabilizację.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Tydzień na giełdach Starego Kontynentu upłynął w obawach o bezpieczeństwo energetyczne, a co za tym idzie uderzenie inflacji oraz spadek wzrostu gospodarczego. W piątek obawy te nie ustąpiły. Wszystkie wiodące indeksy straciły od 0,65% (CAC40) do 1,24% (FTSE100).
Na to Wall Street też widać oznaki strachu. Fed jest na ten moment między młotem, a kowadłem, co do decyzji o stopach procentowych, ponieważ konflikt z Iranem podsyca obawy przed stagflacją. Dow Jones stracił 0,95%, S&P 500 spadł o 1,33%, a Nasdaq 100 finiszował ze stratą 1,59%.
W Azji wyprzedaż
Tydzień w Azji i na Pacyfiku rozpoczął się pod hasłem wyprzedaży ryzykownych aktywów w ślad za spadkami kontraktów na amerykańskie indeksy oraz obawą o wzrost inflacji i spadkiem wzrostu gospodarczego. Nikkei 225 spada o 5,45%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 2,85%. Południowokoreański KOSPI poddany jest największej zmienności i traci dziś 6,49%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-1,56%), Szanghaj (-0,65%), Sensex (-2,41%), Singapur (-2,20%). Indeks Asia Dow w dół o 4,23%.
Podsumowanie sesji na GPW
Za nami nerwowy i mocno spadkowy tydzień . Po tym jak środa przyniosła oddech ulgi po wcześniejszych solidnych spadkach, kiedy inwestorzy po weekendzie wrócili pełni obaw, można było spodziewać się tąpnięcia na ryzykownych aktywach, w tym na akcjach, piątek przyniósł potwierdzenia “strachu”, który rozlał się nie tylko w Warszawie, ale i na całym globie. Kiedy na rynkach leje się krew, to Emerging Markets znajdują się pod presją sprzedających. Już w poniedziałek w Europie, a co za tym idzie i w Warszawie dominowały spadki. Jednak wczoraj strach napędzał ucieczkę od akcji. Rosnące rentowności obligacji USA potęgowały niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Nastroje w ciągu kilku tygodnia odwróciły się o 180 stopni. Jeszcze w ubiegły czwartek WIG20 wspiął się na roczne maksimum. Na parkiecie przy Książęcej sytuacja jest mocno dynamiczna i pojawiły się oznaki korekty. Popyt, który dyktował warunki gry, ustąpił naporowi podaży. Niestety pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy i na Wall Street zrobiło swoje. Obóz niedźwiedzi, który twierdził, że optymizm na GPW po cichu wyparowuje, wydaje się mieć rację, a realizacja zysków z długich pozycji dodatkowo może sprzyjać cofnięciu. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalnych parkietach utrzyma się sceptycyzm, należy liczyć się z korektą, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. Jednak dopiero trwały spadek poniżej minimum z 4 grudnia 2025 stanowi poważne zagrożenie i może spowodować większe cofnięcia w stronę poziomu 2378 pkt. WIG20 po wzrostowym otwarciu już po godzinie spadł pod kreską. i do końca sesji obowiązywał kierunek na południe, co zaowocowało sporym minusem.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,48 mld zł. WIG stracił 1,84%. Indeks blue chipów stracił 1,93%. WIG20fut spadł o 1,59%, osiągając na zamknięciu wartość 3274 pkt. W obraz rynku pisały się średnie i małe spółki. mWIG40 stracił 1,93%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,89%.
Złoty po pierwszej reakcji osłabienia stabilizuje się
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,94.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,29.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,71.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,76.
PLNJPY – para handlowana jest po 42,70.

Chiny planują niższy PKB - stary model zawodzi
Chiny ustaliły najniższy cel wzrostu gospodarczego od 1991 r., co jest przyznaniem, że model napędzający wzrost gospodarczy jest poddawany próbie. Cel — przedział od 4,5% do 5% — jest pierwszą formalną obniżką ratingu od 2023 r. To sygnalizuje tolerancję Pekinu na wolniejsze tempo ekspansji, jednocześnie poszukując nowych, zrównoważonych źródeł wzrostu. Przejście na nowe motory wzrostu jest ogromnym wyzwaniem. Nierównowaga między silną podażą a słabym popytem jest ogromna, oczekiwania rynku są słabe, a w kluczowych obszarach istnieje wiele ryzyk i ukrytych zagrożeń.