Budowa centrów danych w USA staje się za droga. Firmy AI przenoszą się za granicę.

Giganci technologiczni napotykają w Stanach Zjednoczonych na rosnącą ilość barier, które drastycznie podnoszą koszty inwestycji. Głównymi z nich są: opór lokalnych społeczności, obawiających się wzrostu rachunków za energię i wodę, cofanie zachęt podatkowych oraz opóźnienia regulacyjne.

Giganci technologiczni, rozwijający infrastrukturę sztucznej inteligencji, napotykają w Stanach Zjednoczonych na rosnącą przestrzeń barier, które drastycznie podnoszą koszty inwestycji. Wśród głównych przeszkód analitycy wymieniają opór lokalnych społeczności obawiających się wzrostu rachunków za energię i wodę, cofanie zachęt podatkowych przez poszczególne stany oraz opóźnienia regulacyjne. Co więcej, sam proces uzyskiwania przyłączy elektrycznych w USA trwa coraz dłużej. W reakcji na to hyperscalery, takie jak Google, Microsoft czy Amazon, coraz chętniej lokują nowe, wielomiliardowe projekty cyfrowe za granicą, dążąc do dywersyfikacji ryzyka oraz szybszego uruchomienia wymaganej mocy obliczeniowej. Przykładem tego trendu jest niedawna deklaracja Google o zainwestowaniu 13 miliardów euro w Finlandii na rozwój infrastruktury cyfrowej i centrów danych. Kraje nordyckie przyciągają inwestorów nie tylko stabilną polityką i niższymi kosztami, ale również chłodniejszym klimatem, co naturalnie obniża koszty chłodzenia serwerów, oraz obfitością taniej energii ze źródeł odnawialnych i jądrowych.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 14.09.2026.

Podobne ruchy wykonują inni liderzy rynku. Amazon rozbudowuje centra w Hiszpanii za ponad 33 miliardy euro, a Microsoft inwestuje dziesiątki miliardów w Wielkiej Brytanii oraz na Bliskim Wschodzie. Globalny wyścig AI przestał sprowadzać się wyłącznie do walki o same chipy – kluczowym kryterium stał się szybki dostęp do energii elektrycznej, przyjazne regulacje i bliskość do międzynarodowych odbiorców.

To zjawisko doskonale pokazuje, że wąskim gardłem rewolucji AI przestał być brak krzemu czy zaawansowanych procesorów, a stała się nim fizyczna sieć elektroenergetyczna i koncepcja tzw. „płynnego chłodzenia” i Wojna o megawatogodziny. Pojedyncze nowoczesne centrum danych dla AI potrafi zużywać tyle energii, co średniej wielkości miasto. W USA czas oczekiwania na podłączenie nowej farmy serwerów do sieci wysokiego napięcia wynieść może obecnie od 3 do nawet 7 lat. Dla branży AI, gdzie liczy się każdy miesiąc przewagi technologicznej, taka zwłoka jest niedopuszczalna. W krajach takich jak Finlandia czy Norwegia nie chodzi tylko o zieloną energię z elektrowni wodnych. W tradycyjnym centrum danych nawet 30–40% energii zużywane jest wyłącznie na klimatyzację i chłodzenie układów. Wykorzystanie zimnego powierza oraz chłodzenia woda morską w klimacie północnym dramatycznie obniża wskaźnik Power Usage Effectiveness, co przekłada się na gigantyczne oszczędności operacyjne sięgające setek milionów dolarów rocznie.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Rynek byka może być zagrożony przez interwencje Scotta Bessenta. Inwestorzy uważnie obserwują rosnące rentowności obligacji. Piątkowa sesja zakończyła się odrabianiem strat z poprzednich dni. Wszystkie wiodące indeksy Starego Kontynentu zyskały od 0,39% (FTSE100) do 1,36% (FTSE MIB).

Na Wall Street po czterech z rzędu sesjach spadkowych przyszło odreagowanie. Dow Jones zyskał 0,96%, S&P500 wzrósł o 0,86%. Technologiczny Nasdaq zyskał 0,96%.

Giełdy w Azji w mieszanych nastrojach

Przez poprzednie dziewięć tygodni na giełdach w Azji trwa poszukiwanie kierunku. Bieżący tydzień rozpoczął się w mieszanych nastrojach z lekką przewagę podaży. Inwestorzy zwracają uwagę na rosnącą niestabilność na Bliskim Wschodzie, która ogranicza dostawy ropy. Nikkei traci 2,8%. Australijski S&P/ASX 200 oscyluje wokół zera. Południowokoreański KOSPI w dół o 2,2%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,35%), Szanghaj (0,15%), Sensex (-0,15%), Singapur (0,1%).

Podsumowanie sesji na GPW

Pogorszenie sentymentu na globalnych parkietach jeszcze nie ma przełożenia na nastroje nad Wisłą. Chociaż można dostrzec oznaki zmęczenia hossą, to i tak WIG20 zakończył tydzień na plusie. Jednak po serii bicia rekordów może nadejść czas na realizację zysków. Od około początku sierpnia walka byków z niedźwiedziami na WIG20 toczyłą się wokół poziomu 4000 pkt. Trend wzrostowy rozpoczęty w lipcu wydaje się na ten moment niezagrożony. Na WIG20 czerwcowe spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt, skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast pojawia się niepewność w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 3,56 mld zł. WIG zyskał 0,51%. Indeks blue chipów zyskał 0,74%. WIG20 fut wzrósł o 0,58%. W obraz rynku wpisały się małe spółki. sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 0,25%. mWIG40 spadł o 0,22%.

Złoty będący ostatnio pod presją próbuje odrabiać straty

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,04.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,32.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,73.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,57.

PLNJPY – para handlowana jest po 41,18.


:
A close-up view of five silver coins arranged on a smooth black surface, reflecting light and showcasing their intricate designs.

Ucieczka od kruszców nabiera tempa

Złoto, srebro i bitcoin znalazły się pod presją po wzroście rentowności obligacji USA i umocnieniu dolara. Inwestorzy obawiają się bardziej jastrzębiej polityki Rezerwy Federalnej oraz zmian w kierownictwie Fed.