
Nowy trend na Wall Street: Strategia „NACHO” i koniec złudzeń co do cen ropy
Na korytarzach Wall Street zagościł nowy akronim, który definiuje obecne nastroje inwestorów: NACHO, czyli „Not A Chance Hormuz Opens” (Brak szans na otwarcie cieśniny Ormuz).
Na korytarzach Wall Street zagościł nowy akronim, który definiuje obecne nastroje inwestorów: NACHO, czyli „Not A Chance Hormuz Opens” (Brak szans na otwarcie cieśniny Ormuz). Ta chwytliwa nazwa to coś więcej niż giełdowy slang – to wyraz głębokiego sceptycyzmu wobec zapewnień politycznych o szybkim zakończeniu kryzysu na Bliskim Wschodzie. Inwestorzy przestali wierzyć, że blokada kluczowego szlaku wodnego to jedynie przejściowy wstrząs. Zamiast tego zaczynają pozycjonować się pod scenariusz, w którym wysokie ceny ropy i uporczywa inflacja staną się stałym elementem krajobrazu gospodarczego.
Strategia NACHO stanowi bezpośrednie przeciwieństwo wcześniejszego podejścia określanego jako TACO („Trump Always Chickens Out”), które zakładało, że prezydent USA ostatecznie wycofa się z eskalacji, by uniknąć gospodarczych zawirowań przed listopadowymi wyborami. Obecnie rynek surowców zdaje się ignorować dyplomatyczne nagłówki o zawieszeniu broni, które wielokrotnie okazywały się bez pokrycia. Choć cena ropy Brent spadła z rekordowych 126 dolarów za baryłkę odnotowanych w kwietniu, wciąż utrzymuje się powyżej bariery 100 dolarów – to o niemal 40% więcej niż przed wybuchem konfliktu. Analitycy podkreślają, że rynek przestał mieć nadzieję na dyplomatyczne rozwiązanie, a premie za ryzyko wojenne w transporcie morskim, ośmiokrotnie wyższe niż rok temu, stały się „nową normalnością”.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 11.05.2026.
To przesunięcie w mentalności inwestorów ma potężne skutki dla całego rynku finansowego. O ile wcześniej liczono na szybkie obniżki stóp procentowych przez Fed, o tyle teraz rynki kontraktów terminowych wyceniają niemal zerowe prawdopodobieństwo luzowania polityki pieniężnej w 2026 roku. Co ciekawe, mimo drogiej energii, indeks S&P 500 wciąż bije rekordy, co sugeruje, że kapitał uczy się funkcjonować w warunkach drogiej ropy, przerzucając uwagę na spółki energetyczne i instrumenty chroniące przed inflacją. Wall Street przygotowuje się na świat, w którym tanie paliwo i niska inflacja odeszły do lamusa.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Inwestorzy na Starym Kontynencie realizowali zyski po środowych ponadprzeciętnych wzrostach. Niemniej gołym okiem widać, że Europa pozostaje daleko w tyle za rekordami na w USA, Japonii i Korei. Wszystkie wiodące indeksy straciły od 0,43% (FTSE100) do 1,32% (Dax).
Na Wall Street wciąż sporo optymistów, a dobre nastroje napędzają rajd na nowe historyczne szczyty. Dow Jones zyskał 0,02%, S&P 500 wzrósł o 0,84%, a Nasdaq 100 finiszował z zyskiem 1,71%.
W Azji przewaga spadków
W ślad za tracącymi kontraktami w USA, po tym jak Donald Trump powiedział, że propozycja Iranu jest nie do przyjęcia, w Azji panują mieszane nastroje z przewagą czerwieni. Nikkei 225 spadł poniżej bariery 63000 pkt. tracąc 0,4%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,61%. Południowokoreański KOSPI wzrósł o 5%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,35%), Szanghaj (0,7%), Sensex (-1,32%), Singapur (0,4%). Indeks Asia Dow w dół o 1,05%.
Podsumowanie sesji na GPW
Po dwóch daniach solidnych wzrostów, w czwartek i piątek przyszedł czas na realizację zysków. Sytuacja techniczna jest bardzo dynamiczna. Najpierw dwutygodniowe cofnięcie spod rocznych maksimów zostało zatrzymane na wsparciu w okolicach 3400 pkt., a ruch wzrostowy otworzył drogę do kolejnego poziomu 3600 pkt. To ważne techniczne miejsce, bowiem było to pierwsze lokalne wsparcie od którego rozpoczęła się przecena. Pomimo dynamicznego wzrostu we wtorek i środę, należy być ostrożnym, bowiem sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Na razie rynki nie wyceniają kłopotów, jakim są perspektywa wzrostu inflacji i ryzyko globalnego spadku PKB. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Parkiet przy Książęcej nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę, która dla uspokojenia rynku byłaby wręcz pożądana, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. WIG20 po czerwonym otwarciu od razu skierował się na niższe poziomy i ostatecznie finiszował w okolicach dziennego minimum.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,12 mld zł. WIG stracił 1,57%. Indeks blue chipów stracił 1,59%. WIG20fut spadł o 1,56%, osiągając na zamknięciu wartość 3476 pkt. W obraz rynku wypadły wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 spadł o 1,91%. sWIG80 zakończył dzień przeceną o 0,37%.
Złoty wciąż mocny i stabilny
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,90.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,24.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,60.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,62.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,54.
