
Waluty i obligacje na celowniku w tygodniu banków centralnych.
Nadchodzący tydzień na rynkach finansowych będzie stał pod znakiem kluczowych decyzji banków centralnych, które muszą zmierzyć się z nową, trudną rzeczywistością po gwałtownym skoku cen energii.
Nadchodzący tydzień na rynkach finansowych będzie stał pod znakiem kluczowych decyzji banków centralnych, które muszą zmierzyć się z nową, trudną rzeczywistością po gwałtownym skoku cen energii. Inwestorzy z niepokojem obserwują, jak decydenci zareagują na skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie, który wywindował ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę. Główna uwaga skupia się na amerykańskiej Rezerwie Federalnej, która w środę ogłosi swoją decyzję. Choć powszechnie oczekuje się utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie 3,50%–3,75%, kluczowe będą sygnały dotyczące przyszłości. Jeszcze niedawno rynki wyceniały serię obniżek, jednak szok energetyczny sprawił, że inwestorzy drastycznie zrewidowali te oczekiwania, dopuszczając obecnie możliwość tylko jednej redukcji do końca roku, a niektórzy analitycy zaczynają wręcz spekulować o konieczności powrotu do podwyżek, jeśli inflacja wymknie się spod kontroli.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 16.03.2026.
Podobne dylematy mają decydenci w innych częściach świata. Bank Kanady, Bank Anglii oraz szwedzki Riksbank również podejmują decyzje w tym tygodniu i niemal wszędzie scenariusz szybkiego luzowania polityki pieniężnej stanął pod znakiem zapytania. W Europie sytuacja jest szczególnie napięta, gdyż przed wybuchem walk z Iranem gospodarka brytyjska liczyła na natychmiastowe wsparcie w postaci niższych stóp. Obecnie analitycy Nordea i Citi ostrzegają, że obniżki spadły z agendy, a priorytetem stała się walka z kosztami paliw i energii, które uderzają w portfele konsumentów i podbijają oczekiwania inflacyjne. Rynek obligacji już reaguje na te zmiany – rentowności rosną, a inwestorzy przygotowują się na aukcje amerykańskich papierów skarbowych, które przetestują popyt na bezpieczne aktywa.
W tym kontekście bardzo znamienna jest postawa największego gracza, czyli JP Morgan. Podczas gdy niektóre banki wciąż próbują zachować optymizm, Jamie Dimon i jego zespół przygotowują się na trudniejsze czasy. Reakcja JP Morgan na narastający „szlam” w systemie finansowym, wynikający z połączenia wysokich stóp i drogiej energii, jest jednoznaczna – bank zaczął korygować wyceny ryzykownych aktywów i ostrzega przed nadmierną ekspozycją na kredyty prywatne. JP Morgan wyraźnie dystansuje się od ryzyka, które zaczyna rozlewać się z Ameryki na Europę, wskazując, że brak transparentności w sektorze pozabankowym w połączeniu z szokiem naftowym to mieszanka wybuchowa. Sytuacja ta staje się coraz bardziej globalna; po USA i Europie brakuje już tylko silniejszego uderzenia w azjatyckie rynki długu, byśmy mogli mówić o pełnowymiarowym kryzysie w sektorze bankowym. Weekend był czasem spokoju, ale poniedziałkowe otwarcie rynków pokaże, czy determinacja banków centralnych wystarczy, by uspokoić nastroje w obliczu najpoważniejszego od lat wstrząsu energetycznego.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Miniony tydzień na giełdach Starego Kontynentu upłynął w obawach o bezpieczeństwo energetyczne, a co za tym idzie uderzenie inflacji oraz spadek wzrostu gospodarczego. Po wtorkowym ataku byków, do głosu doszła podaż. Kluczowe pytanie brzmi, czy inwestorzy pogodzili się z myślą o możliwej głębszej korekcie, czy bycze nastroje powrócą na parkiety. Wszystkie wiodące indeksy straciły od 0,31% (FTSE MIB) do 0,91% (CAC40).
Również na Wall Street jest nerwowo. Prawie do zera spadły szanse na cięcia stóp przez Fed. Wojna z Iranem podsyca obawy przed stagflacją. Dow Jones stracił 0,26%, S&P 500 spadł o 0,61%, a Nasdaq 100 finiszował ze stratą 0,93%.
W Azji częściowe odreagowanie tygodniowych spadków
Dziś giełdy w Azji w większości podążają w ślad za wzrostami kontraktów na amerykańskie indeksy. To prawdopodobnie tylko spekulacyjne odbicie wciąż brakuje im wyraźnego impulsu z Wall Street. Nikkei 225 spada o 0,233%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,4%. Południowokoreański KOSPI zyskuje 1,13%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (1,31%), Szanghaj (-0,46%), Sensex (0,09%), Singapur (0,26%). Indeks Asia Dow w górę o 0,89%.
Podsumowanie sesji na GPW
Na GPW bez przełomu. Jestesmy po nerwowym i mocno spadkowym tygodniu Inwestorzy po weekendzie wracają pełni obaw. Piątek przyniósł potwierdzenia “strachu”, który rozlał się nie tylko w Warszawie, ale i na całym globie. Kiedy na rynkach leje się krew, to Emerging Markets znajdują się pod presją sprzedających. Przez cały poprzedni tydzień w Europie, a co za tym idzie i w Warszawie dominowały spadki. Rosnące rentowności obligacji USA potęgowały niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Nastroje w ciągu kilku tygodni odwróciły się o 180 stopni. Na parkiecie przy Książęcej sytuacja jest mocno dynamiczna i pojawiły się oznaki korekty. Popyt, który dyktował warunki gry, ustąpił naporowi podaży. Niestety pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy i na Wall Street zrobiło swoje. Obóz niedźwiedzi, który twierdził, że optymizm na GPW po cichu wyparowuje, wydaje się mieć rację, a realizacja zysków z długich pozycji dodatkowo może sprzyjać cofnięciu. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalnych parkietach utrzyma się sceptycyzm, należy liczyć się z korektą, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. Jednak dopiero trwały spadek poniżej minimum z 4 grudnia 2025 stanowi poważne zagrożenie i może spowodować większe cofnięcia w stronę poziomu 2378 pkt. WIG20 po spadkowym otwarciu próbował odrabiać straty i nawet przed startem notowań na Wall Street wyszedł na plus. jednak wciąż słabe nastroje za oceanem sprowadziły indeks pod kreskę.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,13 mld zł. WIG stracił 0,41%. Indeks blue chipów stracił 0,51%. WIG20fut spadł 0,24%, osiągając na zamknięciu wartość 3279 pkt. najlepiej wypadły średnie spółki. mWIG40 zyskał 0,04%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,38%.
Złoty po pierwszej reakcji osłabienia stabilizuje się
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,95.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,27.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,73.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,72.
PLNJPY – para handlowana jest po 42,65.
