Inflacja uderza z nową siłą.

Inflacja w USA wzrosła do poziomów nienotowanych od trzech lat, co definitywnie kładzie kres nadziejom na szybki i bezbolesny powrót do celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej.

Najnowsze dane dotyczące wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych rzuciły nowe światło na trudną sytuację gospodarczą, z jaką mierzy się obecnie amerykańska Rezerwa Federalna. Inflacja wzrosła do poziomów nienotowanych od trzech lat, co definitywnie kładzie kres nadziejom na szybki i bezbolesny powrót do celu inflacyjnego. Głównym motorem napędowym ostatnich wzrostów były ceny paliw, które gwałtownie poszybowały w górę, bezpośrednio obciążając portfele obywateli. Jednak analitycy ostrzegają, że to dopiero początek problemów, a efekt „drugiej fali” jest niemal nieunikniony.

Wzrost kosztów energii nie zatrzymuje się na stacjach benzynowych. Przenika on głęboko w łańcuchy dostaw, co w najbliższym czasie odczujemy w cenach żywności. Koszty produkcji rolnej, silnie uzależnione od cen paliw oraz nawozów, nieuchronnie wzrosną. Fed znajduje się w kleszczach. Z jednej strony silny rynek pracy i wciąż aktywny konsument napędzają popyt, z drugiej czynniki podażowe i surowcowe wymykają się spod kontroli polityki pieniężnej.

Obecna sytuacja sugeruje, że walka z inflacją wchodzi w nową, bardziej uporczywą fazę. Tak zwana „lepka” inflacja w sektorze usług oraz rosnące koszty bazowe sprawiają, że oczekiwania na szybkie obniżki stóp procentowych stają się coraz mniej realne. Dla przeciętnego konsumenta oznacza to nie tylko droższe życie, ale także utrzymujący się wysoki koszt kredytu, co w dłuższej perspektywie może doprowadzić do bolesnego schłodzenia gospodarki.

Problemem dla konsumenta jest to, z jaka siłą inflacja uderzy w rolnictwo. W ekonomii istnieje pojęcie agflacji. To zjawisko jest o tyle niebezpieczne, że o ile możemy zrezygnować z zakupu nowego iPhone'a czy wyjścia do kina, o tyle z jedzenia już nie. To, co jest tu fascynujące (i przerażające zarazem), to fakt, że współczesne rolnictwo to w rzeczywistości przetworzona ropa. Gaz ziemny jest kluczowy do produkcji nawozów azotowych, a ropa zasila traktory, kombajny i cały transport logistyczny z pola do stołu. Gdy rosną ceny paliw, rolnik nie ma wyjścia – musi podnieść ceny, ale robi to z opóźnieniem ze względu na cykl wegetacyjny. To oznacza, że dzisiejsze ceny na stacjach benzynowych to tak naprawdę zapowiedź droższego jedzenia za 3–6 miesięcy.

Fed ma teraz potężny problem psychologiczny. Ludzie nie oceniają inflacji po wskaźniku bazowym, który Fed uwielbia, bo nie zawiera cen energii i żywności. Ludzie oceniają inflację po tym, ile zostaje im w portfelu po wyjściu z supermarketu. Jeśli Fed nie „złame” popytu teraz, ryzykujemy utratę wiarygodności banku centralnego, a wtedy walka z inflacją może potrwać nie lata, a dekadę – tak jak to miało miejsce w latach 70. XX wieku. Powell i jego następca są w kłopotliwej sytuacji, bo każde posunięcie to teraz wybór między mniejszym a większym złem.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 13.05.2026.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Inwestorzy na Starym Kontynencie wciąż są na etapie poszukiwania kierunku. Gołym okiem widać, że brakuje impulsu do wzrostów, więc Europa pozostaje daleko w tyle za rekordami w USA, Japonii i Korei. Wczorajsza sesja zakończyła się w czerwieni. Pod kreską zameldowały wszystkie wiodące indeksy, które straciły od 0,04% (FTSE100) do 1,62% (Dax).

Na Wall Street wciąż sporo optymistów, a dobre nastroje napędzają rajd na nowe historyczne szczyty. Jednak wczorajsza sesja nie była typową. Najpierw solidne spadki po odczytach inflacji, potem odrabianie strat. Dow Jones zyskał 0,11%, S&P 500 spadł o 0,16%, a Nasdaq 100 finiszował ze stratą 0,71%.

W Azji przewaga wzrostów

W Azji poprawiły się nastroje, a większość giełd zyskuje. Inwestorzy przestali wierzyć, że napięcia na linii Waszyngton - Teheran wkrótce ustąpią, ale nadzieja na pozytywny szczytu Trump - Xi pcha indeksy w górę. Nikkei 225 powrócił poniżej bariery 63000 pkt. i zyskuje 0,91%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,54%. Południowokoreański KOSPI wzrósł o 2,46%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,16%), Szanghaj (0,28%), Sensex (0,25%), Singapur (0,91%). Indeks Asia Dow w dół o 1,04%.

Podsumowanie sesji na GPW

Tydzień na parkiecie przy Książęcej rozpoczął się wzrostami, ale wczorajsza sesja pokazał, że są obawy co ich trwałości. Sytuacja techniczna jest bardzo dynamiczna. Najpierw dwutygodniowe cofnięcie spod rocznych maksimów zostało zatrzymane na wsparciu w okolicach 3400 pkt., a ruch wzrostowy otworzył drogę do kolejnego poziomu 3600 pkt. To ważne techniczne miejsce, bowiem było to pierwsze lokalne wsparcie od którego rozpoczęła się przecena, a teraz może stać się oporem. Wciąż należy być ostrożnym, bowiem sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Na razie rynki nie wyceniają kłopotów, jakim są perspektywa wzrostu inflacji i ryzyko globalnego spadku PKB. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Parkiet przy Książęcej nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę, która dla uspokojenia rynku byłaby wręcz pożądana, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. WIG20 po czerwonym otwarciu natychmiast pogłębił spadek. Od tego czasu handel przebiegał w niewielkiej zmienności i ostatecznie finiszował w okolicach dziennego minimum.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,34 mld zł. WIG stracił 1,24%. Indeks blue chipów stracił 1,88%. WIG20fut spadł o 1,39%, osiągając na zamknięciu wartość 3479 pkt. W obraz rynku wypadły wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 spadł o 1,1%. sWIG80 zakończył dzień przeceniony o 0,98%.

Złoty wciąż mocny i stabilny

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,90.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,25.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,62.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,64.

PLNJPY – para handlowana jest po 43,52.


:
Silver bars and coins

Ukryte mechanizmy rynkowe a hossa na giełdzie

Głównym czynnikiem napędzającym giełdową koniunkturę w ostatnim czasie była niespotykana wcześniej aktywność na rynku opcji.

Loading...
Loading...