Boom AI przenosi się na rynek obligacji. Czy zadłużenie gigantów technologicznych staje się nowym ryzykiem?

Boom na sztuczną inteligencję napędza nie tylko wzrosty na giełdzie, ale również rekordowe emisje obligacji korporacyjnych. Giganci technologiczni pozyskują setki miliardów dolarów na budowę infrastruktury AI, co rodzi pytania o koszty finansowania, płynność rynku i przyszłą rentowność tych inwestycji.

Najważniejsze informacje

  • Emisje obligacji związanych z finansowaniem infrastruktury AI wzrosły w ciągu roku o ponad 99%, osiągając wartość około 270 mld USD.

  • Amazon, Alphabet, Meta i Oracle pozyskują rekordowe kwoty na rozwój centrów danych, infrastruktury chmurowej i rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

  • Coraz większa koncentracja obligacji spółek technologicznych w portfelach funduszy może zwiększać ryzyko płynności oraz wpływać na wyceny rynku długu.

  • Kluczowym pytaniem dla inwestorów pozostaje, kiedy inwestycje w AI zaczną generować przepływy pieniężne wystarczające do uzasadnienia rosnącego zadłużenia.

Gwałtowny wzrost zadłużenia związanego z finansowaniem infrastruktury pod sztuczną inteligencję wywołuje coraz większy niepokój na rynkach dłużnych. Jak wynika z najnowszych danych, podaż obligacji korporacyjnych powiązanych z technologią AI wzrosła w ciągu ostatniego roku o ponad 99%, osiągając astronomiczny poziom 270 miliardów dolarów. Inwestorzy, którzy dotychczas chętnie finansowali wielkie projekty technologiczne, zaczynają odczuwać przesyt tą falą emisji. Gwałtowne zapotrzebowanie na kapitał ze strony gigantów technologicznych, ruszyło na dobre pod koniec ubiegłego roku, jednak skala tegorocznych pożyczek zaczyna przekraczać zdolności absorpcyjne rynku dłużnego, co eksperci z Columbia Threadneedle Investments wprost nazywają szokiem dla systemu.

Liderem tego wyścigu po dług stał się koncern Amazon, który w tym roku wyemitował obligacje o wartości aż 92 miliardów dolarów, wyprzedzając pod tym względem Alphabet, Meta Platforms oraz Oracle. Tak gigantyczna podaż stwarza realne ryzyko, że fundusze inwestycyjne zaczną napotykać na wewnętrzne limity koncentracji kapitału w obligacjach pojedynczych emitentów lub całego sektora technologicznego. Gdy limity te zostaną przekroczone, zarządzający portfelami będą zmuszeni do sprzedaży innych aktywów, by zrobić miejsce na nowe długi gigantów, co z kolei przełoży się na wzrost kosztów finansowania dla samych spółek. Najlepszym przykładem rosnącego napięcia była niedawna, niespodziewana emisja obligacji przez Amazon na kwotę 25 miliardów dolarów, która zaskoczyła rynek, ponieważ została przeprowadzona jeszcze przed publikacją wyników za drugi kwartał. Choć giganci technologiczni wciąż posiadają wysokie ratingi kredytowe, dalsze osłabienie popytu na ich obligacje może zmusić cały rynek dłużny do ponownej wyceny ryzyka i wzrostu spreadów kredytowych.

Sytuacja ta pokazuje niezwykle ciekawą dynamikę: rewolucja AI, kojarzona dotychczas głównie z zawrotnymi wzrostami na rynku akcji, zaczyna kłaść się cieniem na rynku dłużnym. Przez lata giganci technologiczni byli postrzegani jako maszynki do generowania gotówki, które rzadko potrzebowały zewnętrznego finansowania na tak dużą skalę. Dzisiejsza rzeczywistość zmusza ich do potężnych wydatków kapitałowych na centra danych, światłowody i procesory graficzne.

Największym ryzykiem dla inwestorów nie jest to, że Amazon czy Google zbankrutują – ich bilanse wciąż są niezwykle silne. Prawdziwym problemem jest tzw. ryzyko koncentracji i płynności. Jeśli portfele funduszy emerytalnych i inwestycyjnych zostaną zapchane obligacjami zaledwie kilku tych samych podmiotów technologicznych, każda negatywna informacja dotycząca rentowności AI może wywołać efekt domina na rynku obligacji korporacyjnych o ratingu inwestycyjnym. Rynek zaczyna więc głośno pytać: kiedy te gigantyczne inwestycje finansowane długiem zaczną przynosić realny zwrot?. Jeśli monetyzacja AI się opóźni, koszty obsługi tego długu mogą zacząć ciążyć nawet największym graczom na Wall Street.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 15.07.2026.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Giełdy na Starym Kontynencie rozpoczęły tydzień w mieszanych nastrojach. Inwestorzy oczekują raportów spółek właśnie rozpoczętego sezonu. Podczas wczorajszej sesji indeksy odnotowały lekkie wzrosty w reakcji na dane CPI. Wszystkie wiodące indeksy zyskały od 0,03% (CAC40) do 0,3% (FTSE100).

Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się z przewagą popytu odrabiając część strat z poniedziałku. Banki podały świetne raporty kwartalne, a inflacja CPI spadła. Dow Jones zyskał 0,02%, S&P500 wzrósł o 0,38%. Nasdaq 100 zakończył sesję na plusie zyskując 0,9%.

Giełdy w Azji poszukują kierunku

Przez poprzednie dwa tygodnie na giełdach w Azji panowały mieszane nastroje. Bieżący tydzień również rozpoczyna się w dużo gorszych nastrojach w ślad za spadkami na Wall Street. Ale dzisiejsza sesja przebiega w przewadze zieleni. Nikkei zyskuje 1,1%. Australijski S&P/ASX 200 drożeje o 0,25%. Południowokoreański KOSPI rośnie o 6,5%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (1,3%), Szanghaj (-0,3%), Sensex (0,7%), Singapur (0,75%).

Podsumowanie sesji na GPW

WIG i WIG20 na nowych szczytach, które można zawdzięczać reakcji inwestorów na dane o inflacji w USA. Na naszym parkiecie dominuje optymizm i pewnie byczo nastawieni gracze z reszty Europy zazdroszczą bykom z Książęcej. Na WIG20 wcześniejsze spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt., skąd widać było solidną reakcję popytową. Wczorajsza sesja zakończyła się solidnym wzrostem wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, co stało się okazją do zakupów po promocyjnej cenie. Na razie strachu nie widać. Natomiast niepewność widać w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa, a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę pogłębienie korekty.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 3,02 mld zł. WIG zyskał 0,91%. Indeks blue chipów zyskał 1,23%. WIG20fut wzrósł o 1,36%. Zdecydowanie słabiej spisały się średnie i małe spółki. mWIG40 rzutem na taśmę zyskał 0,11%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,94%.

Złoty traci czwarty tydzień z rzędu

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,06.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,32.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,78.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,67.

PLNJPY – para handlowana jest po 42,90.


:
JPMorgan

Citigroup w centrum uwagi przed nietypowym wtorkiem na Wall Street

Przed otwarciem wtorkowej sesji giełdowej, swoje raporty przedstawi aż pięć banków z Wielkiej Szóstki: JPMorgan Chase, Bank of America, Citigroup, Wells Fargo oraz Goldman Sachs.