
Rajd dolara na roczne maksima: czy rynkowy optymizm nie zaszedł za daleko?
Amerykański dolar zanotował najwyższy poziom od ponad roku, napędzany jastrzębim zwrotem Rezerwy Federalnej, która po raz pierwszy obradowała pod przewodnictwem nowego szefa, Kevina Warsha.
Dolar na rocznych maksimach wygląda imponująco na wykresie, ale pod fundamenty tego wzrostu ktoś właśnie podłożył irańską bombę zegarową z tanią ropą. Będzie ciekawie! Amerykański dolar zanotował najwyższy poziom od ponad roku, napędzany jastrzębim zwrotem Rezerwy Federalnej, która po raz pierwszy obradowała pod przewodnictwem nowego szefa, Kevina Warsha. Indeks ICE U.S. Dollar (DXY), mierzący siłę amerykańskiej waluty wobec koszyka głównych walut, wzrósł o 0,7%, zbliżając się do poziomu 100,80 pkt. Inwestorzy masowo kupują dolara, wyceniając nadchodzące podwyżki stóp procentowych w USA, co drastycznie zwiększa dysproporcję w rentownościach dłużnych między Stanami Zjednoczonymi a resztą świata. Dodatkowym paliwem dla waluty jest rewizja obaw dotyczących amerykańskiej sytuacji fiskalnej oraz silne wskaźniki techniczne (momentum), które sugerują trwałość obecnego wybicia. Mimo to analitycy m.in. z Aristotle Pacific Capital, ostrzegają, że ten gwałtowny wzrost może być przesadzony i bliski wyczerpania. Głównym czynnikiem hamującym rajd dolara może okazać się niedawne porozumienie USA z Iranem. Powrót irańskiej ropy na globalne rynki doprowadził już do silnych spadków cen surowców energetycznych, co w perspektywie kolejnych miesięcy powinno znacząco złagodzić presję inflacyjną. Jeżeli inflacja w USA zacznie szybko spadać, zniknie też główny argument Fed za agresywnym zacieśnianiem polityki, co automatycznie pozbawi dolara jego największego paliwa wzrostowego i może wywołać mocną korektę na rynku Forex.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 22.06.2026.
To pokazuje, w jak spektakularnym rozkroku znalazł się w tej chwili rynek. Mamy tu do czynienia z tzw. klasycznym zderzeniem narracji technicznej z makroekonomiczną. Efekt nowego szefa Fed. Rynki finansowe uwielbiają testować nowych decydentów. Kevin Warsh objął stery w Rezerwie Federalnej i od razu wysłał jastrzębi sygnał - koniec z owijaniem w bawełnę, podnosimy stopy. Dolar zareagował jak pies Pawłowa – wystrzelił w górę. Jednak rynki mają tendencję do przereagowywania. Inwestorzy wykupili dolara pod korek, zapominając, że polityka banku centralnego zależy od twardych danych, a te mogą się zaraz zmienić.
I nie zapominajmy o geopolitycznym paradoksie. Trump ucieka kuchennymi drzwiami i zawiera z Iranem porozumienie krytykowane przez konserwatystów. I to właśnie to porozumienie z Iranem może za chwilę zepsuć całą jastrzębią strategię Fed. Tani irański surowiec stłumi inflację. Jeśli inflacja spadnie, Fed nie będzie mógł podnieść stóp tak wysoko, jak rynek myśli. W efekcie ci sami inwestorzy, którzy dziś rzucili się na drogiego dolara, mogą zostać z ręką w nocniku, gdy kurs nagle zawróci.
Korelacja z giełdą. Choć dolar rośnie (co zazwyczaj szkodzi akcjom, bo drogi dolar dusi zyski zagraniczne amerykańskich korporacji), indeksy S&P 500 i Nasdaq i tak mocno urosły. To pokazuje, że na Wall Street panuje obecnie absolutne rozpasanie i gigantyczna płynność (sukces IPO SpaceX). Rynek ignoruje ryzyka, dopóki z rynków surowcowych nie nadejdzie twarde lądowanie.
Podsumowanie sesji w Europie
Inwestorzy na Starym Kontynencie wciąż reagują na zachowanie ich kolegów z Wall Street. Zieleń w ostatnich dniach można przypisać komunikatowi, że USA i Iran doszły do porozumienia. Jednak podwyżka stóp procentowych w strefie euro może ciążyć dalszym wzrostom. Piątkowa sesja zakończyła się w przewadze czerwieni. Jedynie FTSE MIB zyskał 0,31%. Pozostałe wiodące indeksy straciły od 0,16% (Dax) do 0,55% (CAC40).
W Azji spokojny start tygodnia
Dziś na giełdach w Azji trwa panują mieszane nastroje. Na razie chętnych do hurtowej sprzedaży akcji nie ma, by nie stracić okazji do większego zarobku w przypadku nowej fali wzrostowej. Nikkei zyskuje 1,85%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,11%. Południowokoreański KOSPI oscyluje wokół zera. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (0,18%), Szanghaj (0,59%), Sensex (0,6%), Singapur (-0,18%).
Podsumowanie sesji na GPW
Od początku minionego tygodnia w powietrzu czuć było nerwowość. Na zmianę raz sesja wzrostowa to znów spadkową. Trzy Wiedźmy nie zmieniły technicznego oglądu rynku, a tydzień dla WIG20 okazał się spadkowy. Gdybu nie ostanie minuty handly, indeks znalazłby sie na minusie. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Na razie rynki nie wyceniają kłopotów, jakim są perspektywa wzrostu inflacji i ryzyko globalnego spadku PKB. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę korektę, która dla uspokojenia rynku mogłaby być wręcz pożądana. W tym tygodniu walka popytu z podażą skupia się na utrzymaniu indeksu powyżej poziomu 3700 pkt.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 5,65 mld zł. WIG zyskał 0,24%. Indeks blue chipów zyskał 0,21%. WIG20fut spadł o 0,44%, osiągając na zamknięciu wartość 3654 pkt. W obraz nerwowy obraz rynku wpisały się średnie i małe spółki. mWIG40 zyskał 0,37%. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,1%.
Złoty wciąż mocny i stabilny
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,90.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,25.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,71.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,59.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,51.

Walka gigantów AI zmusza bankierów z Wall Street do wyboru stron
Szykuje się giełdowy kanibalizm. Kiedy na rynek wchodzą dwa ogromne podmioty z dokładnie tej samej branży w tym samym czasie, inwestorzy instytucjonalni rzadko kupują oba po równo. Zaczyna się brutalna selekcja i wielkie porównywanie wskaźników.