
Fed - kontra rynki finansowe.
Niektórzy członkowie Fed zastanawiają się, czy obecny poziom stóp procentowych jest rzeczywiście tak ograniczający dla gospodarki, jak wcześniej zakładano, biorąc pod uwagę wciąż silny rynek pracy i odporność konsumentów.
Na rynkach mamy teraz klasyczne szukanie kierunku przy akompaniamencie dość głośnych bębnów wojennych ze strony Fed-u i krypto-wielorybów. Z jednej strony marzenia o hossie, z drugiej zimny prysznic z banku centralnego. To ten moment cyklu, w którym nagłówki krzyczą najgłośniej, a tabelki w Excelu świecą się na czerwono częściej, niż byśmy chcieli. Jak to mówią na Wall Street: "Rynek schodami wchodzi na górę, ale windą zjeżdża na dół".
Opublikowany niedawno protokół z ostatniego posiedzenia Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynk rzucił nowe światło na strategię amerykańskiego banku centralnego. Choć rynki finansowe przez długi czas oczekiwały rychłych obniżek stóp procentowych, dokument ujawnia, że decydenci Fed nie tylko biorą pod uwagę utrzymanie wysokich stóp przez dłuższy czas, ale wręcz dyskutowali o scenariuszu ich ponownego podniesienia. Taka opcja zostanie rozważona, jeśli proces dezinflacji ulegnie zahamowaniu, a presja cenowa nie zacznie słabnąć w pożądanym tempie.
Głównym powodem zachowania tak jastrzębiej postawy jest brak postępu w walce z inflacją w pierwszych miesiącach roku. Członkowie Fed wyrazili zaniepokojenie, że dotychczasowe restrykcyjne działania mogą nie być wystarczające, by trwale sprowadzić inflację do celu na poziomie 2%. W protokole zaznaczono, że wielu urzędników wspomniało o gotowości do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej, gdyby ryzyka dla perspektyw inflacji zmaterializowały się w sposób wymagający takiego działania.
Z dokumentu wyłania się obraz instytucji, która zamierza zachować maksymalną ostrożność. Kluczowe wnioski płynące z protokołu to niepewność co do restrykcyjności polityki. Niektórzy członkowie komitetu zastanawiali się, czy obecny poziom stóp procentowych jest rzeczywiście tak ograniczający dla gospodarki, jak wcześniej zakładano, biorąc pod uwagę wciąż silny rynek pracy i odporność konsumentów. kolejny to podejście zależne od danych. Fed kategorycznie odmawia deklaracji co do terminu pierwszej obniżki. Decydenci potrzebują większej pewności, że inflacja trwale zmierza ku celowi zanim zdecydują się na jakikolwiek ruch luzujący. I oczywiście ocena wpływu na rynki. Reakcja inwestorów na te doniesienia była natychmiastowa rentowności obligacji skarbowych wzrosły, a indeksy giełdowe zareagowały spadkami, co odzwierciedla porzucenie nadziei na szybki tani kredyt.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 11.03.2026.
Podsumowując, zwrot w polityce Fed, na który liczyło wielu inwestorów, stoi pod znakiem zapytania. Zamiast dyskusji o tym, kiedy obniżyć stopy, wewnątrz banku centralnego wciąż żywa jest debata o tym, czy obecne poziomy są wystarczające, by wygrać walkę ze wzrostem cen. Inwestorzy muszą przygotować się na scenariusz „higher for longer”, w którym koszt pieniądza pozostanie wysoki przez większą część roku.
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Miniony tydzień na giełdach Starego Kontynentu upłynął w obawach o bezpieczeństwo energetyczne, a co za tym idzie uderzenie inflacji oraz spadek wzrostu gospodarczego. Jednak wczoraj do głosu doszedł obóz byków. Pytanie samo się nasuwa: Czy to tylko odbicie, czy koniec korekty. Wszystkie wiodące indeksy zyskały od 1,59% (FTSE100) do 3,05% (IBEX 35).
Również na Wall Street jest nerwowo. Fed jest na ten moment między młotem, a kowadłem, co do decyzji o stopach procentowych, ponieważ konflikt z Iranem podsyca obawy przed stagflacją. Mimo że przez prawie cały dzień handel odbywał się na plusie, to już końcówka sesji należała do sprzedających. Dow Jones stracił 0,07%, S&P 500 spadł o 0,21%, a Nasdaq 100 finiszował z zyskiem 0,01%.
W Azji naśladowanie ruchów z Wall Street
Najbardziej dynamiczne ruchy i nerwowość widać na giełdzie w Korei. Koreańczycy próbują lizać rany po silnych spadkach. KOSPI oscyluje wokół 5900 pkt. Widać, że brakuje im wyraźnego impulsu z Wall Street, bo tamtejsi inwestorzy wciąż są zaczarowani narracją polityczną, a nie fundamentami. Nikkei 225 rośnie 1,36%. Australijski S&P/ASX 200 drożeje o 0,59%. Południowokoreański KOSPI zyskuje 1,53%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,04%), Szanghaj (0,22%), Sensex (-1,24%), Singapur (-0,21%). Indeks Asia Dow w górę 0,99%.
Podsumowanie sesji na GPW
Po nerwowym i mocno spadkowy tygodniu przyszedł czas na odreagowanie. O poniedziałku jesteśmy tego świadkami. Inwestorzy po weekendzie wrócili pełni obaw, gdzie można spodziewać się tąpnięcia na ryzykownych aktywach, w tym na akcjach, a piątek przyniósł potwierdzenia “strachu”, który rozlał się nie tylko w Warszawie, ale i na całym globie. Kiedy na rynkach leje się krew, to Emerging Markets znajdują się pod presją sprzedających. Przez cały poprzedni tydzień w Europie, a co za tym idzie i w Warszawie dominowały spadki. Rosnące rentowności obligacji USA potęgowały niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Nastroje w ciągu kilku tygodni odwróciły się o 180 stopni. Na parkiecie przy Książęcej sytuacja jest mocno dynamiczna i pojawiły się oznaki korekty. Popyt, który dyktował warunki gry, ustąpił naporowi podaży. Niestety pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy i na Wall Street zrobiło swoje. Obóz niedźwiedzi, który twierdził, że optymizm na GPW po cichu wyparowuje, wydaje się mieć rację, a realizacja zysków z długich pozycji dodatkowo może sprzyjać cofnięciu. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalnych parkietach utrzyma się sceptycyzm, należy liczyć się z korektą, tym bardziej po tak dynamicznym wzroście. Jednak dopiero trwały spadek poniżej minimum z 4 grudnia 2025 stanowi poważne zagrożenie i może spowodować większe cofnięcia w stronę poziomu 2378 pkt. WIG20 po bardzo wysokim otwarciu zamarł i do końca sesji nic się nie działo. Niewielka zmienność, nuda i zastanawianie się co dalej.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,29 mld zł. WIG zyskał 1,89%. Indeks blue chipów zyskał 2,16%. WIG20fut wzrósł o 2,11%, osiągając na zamknięciu wartość 3332 pkt. W obraz rynku pisały się średnie i małe spółki. mWIG40 zyskał 1,23%. sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 0,99%.
Złoty po pierwszej reakcji osłabienia stabilizuje się
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 4,92.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,26.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,66.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,71.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,13.
