
Co dalej z kursem akcji SpaceX? Wall Street nie potrafi wycenić przyszłości
Goldman Sachs i Morgan Stanley różnią się o ponad bilion dolarów w wycenie SpaceX. Sprawdź, dlaczego analitycy tak odmiennie oceniają potencjał spółki i co oznacza to dla inwestorów.
Najważniejsze informacje
Goldman Sachs i Morgan Stanley wydały rekomendację „kupuj” dla akcji SpaceX, ale ich wyceny różnią się o ponad 1 bln USD.
Różnice wynikają nie z prognoz przychodów, lecz z odmiennego podejścia do wyceny przyszłego rynku kosmicznego.
Dla inwestorów kluczowe będzie, czy SpaceX pozostanie przede wszystkim producentem rakiet, czy stanie się fundamentem globalnej gospodarki kosmicznej.
Akcje SpaceX pozostają jednym z najgorętszych tematów na Wall Street po debiucie giełdowym spółki. Mimo że zarówno Goldman Sachs, jak i Morgan Stanley rekomendują zakup akcji, ich wyceny różnią się o ponad bilion dolarów. To pokazuje, jak trudno wycenić firmę, która dla jednych pozostaje producentem rakiet i satelitów, a dla innych fundamentem przyszłej gospodarki kosmicznej.
Wygaśnięcie tak zwanego okresu ciszy po głośnym debiucie giełdowym SpaceX przyniosło zaskakujący rozdźwięk pomiędzy dwoma głównymi bankami inwestycyjnymi, które wprowadzały spółkę na giełdę. Goldman Sachs oraz Morgan Stanley, pełniący funkcję głównych gwarantów emisji, opublikowali swoje pierwsze oficjalne rekomendacje i choć oba banki wydały zalecenie „kupuj”, to dzieli je bezprecedensowa, wynosząca ponad bilion dolarów przepaść w wycenie godziwej wartości przedsiębiorstwa. Analitycy Goldman Sachs wyznaczyli cenę docelową dla akcji SpaceX na poziomie 205 dolarów, podczas gdy zespół Morgan Stanley wycenił walory znacznie odważniej, bo aż na 300 dolarów. Co ciekawe, ta drastyczna różnica nie wynika z odmiennych prognoz dotyczących samych przychodów. Paradoksalnie to Goldman Sachs zakłada bardziej agresywny i optymistyczny rozwój finansowy spółki w najbliższych latach, przewidując osiągnięcie dodatnich wolnych przepływów pieniężnych już w 2031 roku oraz wartość skorygowanego zysku EBITDA na poziomie 352 miliardów dolarów do końca dekady. Morgan Stanley podchodzi do krótkoterminowych prognoz ostrożniej – szacuje EBITDA na poziomie 162 miliardów dolarów do 2029 roku i nie spodziewa się dodatnich przepływów pieniężnych przed 2035 rokiem. Głównym powodem bilionowej rozbieżności jest więc zupełnie odmienny model matematyczny służący do przełożenia tych szacunków na docelową wartość giełdową oraz odmienna wycena premii za ryzyko w długim horyzoncie czasowym. Kurs akcji SpaceX po chwilowej korekcie od szczytów oscyluje obecnie wokół 160 dolarów, wciąż pozostając wyraźnie powyżej ceny z debiutu. Rynkowy konsensus pokazuje jednak, że wycena tak pionierskiego biznesu pozostaje dla Wall Street gigantycznym wyzwaniem analitycznym.
Ta sytuacja to genialny podręcznikowy przykład na to, że wycena spółek o charakterze wzrostowym, a zwłaszcza tak unikalnych jak SpaceX, to w równym stopniu matematyka, co czysta sztuka i psychologia rynkowa. Rozbieżność rzędu biliona dolarów u podmiotów, które miały identyczny wgląd w księgi spółki przed IPO, udowadnia, że tradycyjne wskaźniki fundamentalne na Wall Street przestają działać, gdy w grę wchodzi monopolizacja nowej gałęzi gospodarki.
Warto zauważyć, dlaczego Morgan Stanley płaci tak ogromną premię, mimo gorszych prognoz wolnych przepływów pieniężnych na najbliższe lata. Kluczem jest tutaj dyskontowanie przyszłości w nieskończoność. Analitycy tego banku prawdopodobnie wyceniają SpaceX nie jako firmę rakietową czy operatora satelitarnego Starlink, ale jako twórcę fundamentalnej infrastruktury dla przyszłej gospodarki kosmicznej. Jeśli założymy, że każda inna firma na świecie, która zechce zarabiać poza Ziemią (od górnictwa kosmicznego po turystykę i obronność), będzie musiała zapłacić „podatek transportowy” na rzecz SpaceX, to dzisiejsze modele finansowe oparte na zyskach z kilku kolejnych lat stają się bezużyteczne. Przypomina to sytuację z początków Amazona czy Apple – inwestorzy, którzy patrzyli wtedy wyłącznie na bieżące przepływy pieniężne, uznali te firmy za absurdalnie drogie i przegapili historyczne wzrosty. Dla odmiany, Goldman Sachs podchodzi do tego podręcznikowo konserwatywnie, pamiętając, że tak skomplikowana inżynieria rzadko rozwija się liniowo, a kapitałochłonność programów pokroju Starship może bezlitośnie drenować gotówkę przez kolejną dekadę.

SpaceX, Źródło: CMC Markets 08.07.2026
Podsumowanie sesji w Europie i USA
Giełdy na Starym Kontynencie rozpoczęły tydzień w mieszanych nastrojach z lekką przewagą czerwieni, gdy inwestorzy oczekują na rozpoczęcie sezonu raportów spółek. Za to wczoraj przeważała podaż. Poza niewielkim FTSE100, wszystkie wiodące indeksy straciły od 0,22% (IBEX 35) do 1,37% (Dax).
Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się przeceną indeksów. Inwestorzy oczekują teraz na rozpoczynający się pod koniec tygodnia sezon wyników kwartalnych spółek. Dow Jones stracił 0,25%, S&P500 spadł o 0,45%%. Nasdaq 100 zakończył sesję na minusie tracąc 1,16%.
Giełdy w Azji wciąż w poszukiwaniu kierunku.
Od ubiegłego poniedziałku na giełdach w Azji panowały mieszane nastroje. Bieżący tydzień również rozpoczął się w mieszanych nastrojach i dzisiejsza sesja podąża tym tropem. Nikkei traci 0,93%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,46%. Południowokoreański KOSPI spadł o 5,5%. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (2,8%), Szanghaj (0,1%), Sensex (-0,44%), Singapur (1%).
Podsumowanie sesji na GPW
Czy to tylko przerwa we wzrostach czy powrót do wsparcia? Po poniedziałkowej sesji, która kontynuowała ubiegłotygodniowe odrabianie strat z drugiej połowy czerwca. Technicznie spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt., ale to co może niepokoić, to rysująca się formacja RGR-a. Wczorajsza sesja zakończyła się niewielką przeceną indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, a jaki będzie lipiec? Niepewność widać też w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa. Fed drastycznie ograniczył swój program zarządzania rezerwami (z 40 miliardów do zaledwie 10 miliardów dolarów miesięcznie), a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę pogłębienie korekty.
Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,13 mld zł. WIG stracił 0,38%. Indeks blue chipów stracił 0,42%. WIG20fut spadł o 0,19%, osiągając na zamknięciu wartość 3658 pkt. W obraz obraz rynku wpisały się średnie spółki. mWIG40 stracił 0,38%. Jedynie sWIG80 zakończył dzień wzrostem o 0,19%.
Złoty tracił trzy tygodnie z rzędu, ale technicznie wciąż jest w szerokim trendzie bocznym
GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,03.
EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,29.
USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,76.
CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,66.
PLNJPY – para handlowana jest po 43,09.
