Cofnięcie na spółkach technologicznych. Czy Wall Street wybiera zwycięzców i przegranych AI?

Nasdaq i S&P 500 zakończyły jeden z najsłabszych tygodni w tym roku. Sprawdź, dlaczego inwestorzy ograniczają ekspozycję na spółki AI i czy korekta na Wall Street może być początkiem rotacji kapitału.

Daniel Kostecki - Headshot (600x600)
Autor
Daniel Kostecki

CMC Markets Polska

08 lip 2026, 22:00

Najważniejsze informacje

  • Nasdaq Composite i S&P 500 zakończyły jeden z najsłabszych tygodni od początku roku.

  • Inwestorzy zaczęli kwestionować skalę wydatków największych spółek technologicznych na rozwój sztucznej inteligencji.

  • Korekta obejmuje zarówno producentów półprzewodników, jak i spółki software'owe, co może oznaczać początek selekcji liderów rynku AI.

Ostatni tydzień na Wall Street przyniósł rynkowe tąpnięcie, w trakcie którego indeksy Nasdaq Composite oraz S&P 500 systematycznie traciły na wartości, odnotowując jeden z najgorszych tygodniowych wyników w ciągu całego roku. Główną przyczyną wyprzedaży był gwałtowny wzrost sceptycyzmu inwestorów wobec gigantycznych nakładów finansowych, jakie globalne koncerny technologiczne przeznaczają na rozwój sztucznej inteligencji. W samym tylko czerwcu grupa siedmiu największych technologicznych megacorps, znana jako Wspaniała Siódemka, straciła łącznie niemal 2,8 biliona dolarów kapitalizacji rynkowej. Co istotne, fala spadków nie ominęła producentów procesorów i pamięci, takich jak Micron Technology czy SanDisk, którzy do tej pory uchodzili za głównych beneficjentów technologicznej hossy. Wynika to z faktu, że tzw. hiperskalery zmuszone były rewidować swoje prognozy wydatków kapitałowych z powodu drastycznie rosnących kosztów komponentów. Wąskie gardła w dostawach chipów pamięci przełożyły się na globalny wzrost cen elektroniki, czego bezpośrednim dowodem były podwyżki ogłoszone m.in. przez Apple. Równolegle z sektorem sprzętowym pod silną presją podaży znalazły się spółki dostarczające oprogramowanie, w tym Salesforce czy Palantir. W ich przypadku inwestorzy zaczęli poważnie obawiać się, czy obecne modele biznesowe tych przedsiębiorstw nie zostaną w niedalekiej przyszłości całkowicie zmiecione z rynku lub zastąpione przez nową generację autonomicznych narzędzi AI. Obecna korekta pokazuje, że rynkowy entuzjazm oparty na samych tylko obietnicach zrewolucjonizowania przyszłości chwilowo wygasł, ustępując miejsca twardej i ostrożnej kalkulacji dotyczącej realnej stopy zwrotu z gigantycznych inwestycji infrastrukturalnych.

Źródło: opracowanie własne, stan na dzień 09.07.2026.

Czy to wynik kiedy marzenia zderzają się z fakturami za prąd i krzem? Może to wyglądać na klasyczny rynkowy mechanizm: przejście z fazy kupowania marzeń do fazy sprawdzania faktur. Ostatnie dwa lata na Wall Street opierały się na narracji, że sztuczna inteligencja zautomatyzuje świat, a zyski spółek technologicznych eksplodują do nieba. Inwestorzy bez mrugnięcia okiem akceptowali coraz wyższe wskaźniki Cena/Zysk, traktując wydatki na AI jako inwestycję w przyszły monopol. Teraz jednak na rynku zaczyna pękać pewien psychologiczny mur. Inwestorzy dostrzegli brutalną rzeczywistość: budowanie infrastruktury AI (centra danych, zaawansowane chipy pamięci od Microna, procesory graficzne i gigantyczne ilości energii elektrycznej) kosztuje potworne pieniądze. Z perspektywy finansowej doszło do paradoksu – koszty rosną tu i teraz, zmuszając gigantów pokroju Apple do podnoszenia cen swoich urządzeń, podczas gdy realne, masowe przychody z monetyzacji samej sztucznej inteligencji wciąż są melodią przyszłości.

Spółki oprogramowania takie jak Salesforce. To może być przykład rynkowej paranoi. Początkowo wierzono, że AI pomoże tym firmom pisać lepszy kod i sprzedawać droższe subskrypcje. Dzisiaj Wall Street zaczyna drżeć, że zaawansowane modele językowe sprawią, iż tradycyjne platformy biznesowe staną się zbędne. Po co płacić ogromny abonament za system CRM, skoro autorska sztuczna inteligencja danej firmy będzie w stanie zarządzać bazą klientów samodzielnie i bez pomocy zewnętrznego kodu? Ta zmiana narracji pokazuje, że obecna korekta to nie tylko zwykła realizacja zysków, ale głęboka, rynkowa próba oddzielenia realnych zwycięzców nowej cyfrowej rewolucji od firm, które zostaną przez nią pożarte.

Podsumowanie sesji w Europie i USA

Giełdy na Starym Kontynencie rozpoczęły tydzień w mieszanych nastrojach z lekką przewagą czerwieni, gdy inwestorzy oczekują na rozpoczęcie sezonu raportów spółek. Za to wczoraj widać było ucieczkę od akcji. Wszystkie wiodące indeksy straciły od 1,61% (Stoxx 600) do 2,23% (Dax).

Wczorajsza sesja na Wall Street przebiegała w dość nerwowej atmosferze. Inwestorzy oczekują teraz na rozpoczynający się sezon wyników kwartalnych spółek. Dow Jones stracił 1,09%, S&P500 spadł o 0,28%%. Nasdaq 100 zakończył sesję na plusie zyskując 0,2%.

Giełdy w Azji wciąż w poszukiwaniu kierunku

Od ubiegłego poniedziałku na giełdach w Azji panowały mieszane nastroje. Bieżący tydzień również rozpoczął się w mieszanych nastrojach i dzisiejsza sesja podąża tym tropem. Nikkei zyskuje 1,64%. Australijski S&P/ASX 200 tanieje o 0,5%. Południowokoreański KOSPI nie zmienił wartości. Na pozostałych giełdach: Hong Kong (-0,66%), Szanghaj (-0,3%), Sensex (0,65%), Singapur (0,7%).

Podsumowanie sesji na GPW

Nasz parkiet na tle wyprzedaży na głównych giełdach Europy wypadł wręcz okazale odnotowując symboliczne cofnięcie. Technicznie wcześniejsze spadki zostały powstrzymane na lokalnym wsparciu w okolicach 3553 pkt., skąd widać było solidną reakcję popytową. Jednak to co może niepokoić, to rysująca się formacja RGR-a. Wczorajsza sesja zakończyła się prawie bez zmiany wartości indeksów. Czerwiec przyniósł przecenę indeksów, a jaki będzie lipiec? Niepewność widać też w notowaniach europejskich indeksów oraz S&P500 i Nasdaq 100. Sytuacja na globalnym rynku ryzykownych aktywów jest mocno dynamiczna i napięta. Największym problemem dla rynków i bezpośrednio dla Wall Street w krótkim terminie nie jest widmo podwyżek stóp procentowych, lecz gwałtownie kurcząca się płynność finansowa. Fed drastycznie ograniczył swój program zarządzania rezerwami (z 40 miliardów do zaledwie 10 miliardów dolarów miesięcznie), a Departament Skarbu zmniejszył skalę skupu obligacji o połowę. Przy jednoczesnym przyspieszeniu akcji kredytowej tworzy to drenaż kapitału z systemu. Wiele będzie zależeć od rynku obligacji USA. Wzrost ich rentowności będzie potęgował niepokój o wzrost inflacji, co w konsekwencji może prowadzić do wzrostu stóp procentowych w dalszej części roku, a to z kolei do wyższych kosztów finansowania działalności. Jednak nastroje niepewności są na razie ignorowane przez inwestorów. Nasz parkiet nie jest oderwany od reszty świata i jeśli na globalne parkiety powróci sceptycyzm, należy wziąć pod uwagę pogłębienie korekty.

Obrót na szerokim rynku wyniósł 2,13 mld zł. WIG stracił 0,06%. Indeks blue chipów stracił 0,05%. WIG20fut spadł o 0,19%, osiągając na zamknięciu wartość 3651 pkt. W obraz obraz rynku wpisały się małe spółki. sWIG80 zakończył dzień spadkiem o 0,47%. Jedynie mWIG40 zyskał 0,23%.

Złoty tracił trzy tygodnie z rzędu, ale technicznie wciąż jest w szerokim trendzie bocznym

GBPPLN – para aktualnie handlowana jest po 5,05.

EURPLN – dziś euro wycenione jest na 4,30.

USDPLN – dolar jest dziś handlowany po 3,77.

CHFPLN – aktualnie za franka trzeba zapłacić 4,67.

PLNJPY – para handlowana jest po 43,08.


:
Gold faces risk of a sharp breakdown as support comes under pressure

Gold faces risk of a sharp breakdown as support comes under pressure

Gold has struggled to behave like a safe haven as the US dollar, bond yields and oil prices rise. A descending triangle pattern suggests a break below support could expose deeper downside.

Portfolio rebalancing tests turn-of-the-month effect as Nasdaq 100 volatility rises - Getty hero

Portfolio rebalancing tests turn-of-the-month effect as Nasdaq 100 volatility rises

Portfolio rebalancing and the turn-of-the-month effect could shape Nasdaq 100 volatility during a compressed US trading week.