Pierwszy miesiąc tegorocznych wakacji upłynął na rynku walutowym stosunkowo leniwie, przynajmniej z punktu widzenia miesięcznych stóp zwrotu. Najmocniejszą walutą lipca był frank szwajcarski, który w poprzednim miesiącu zdołał zyskać ok. 0,9% względem pozostałych głównych światowych walut. Drugą najmocniejszą walutą okazało się euro, które w lipcu zyskało ok. 0,6%. Trzecie miejsce przypadło japońskiemu jenowi, który umocnił się o ok. 0,5%. Tuż za podium znalazł się amerykański dolar, który zyskał blisko 0,4%. Najgorzej natomiast spisał się funt szterling, który jako jedyny spośród głównych walut osłabił się (ok. 0,9%). Rodzimy złoty lipiec może zaliczyć do całkiem udanych. Najmocniej nasza waluta zyskała w relacji z funtem brytyjskim, który potaniał w ubiegłym miesiącu o blisko 2,2%. Drugie miejsce przypadło amerykańskiemu dolarowi, który został przeceniony o nieco ponad 1,4%. Złoty wypadł bardzo przyzwoicie także w starciu z euro, które straciło niemal 1,2%. Sile naszej waluty nie oparł się również frank szwajcarski, który osłabił się o ok. 0,85%. Warto zauważyć, że w przypadku części z wymienionych walut byliśmy świadkami bardzo ważnych batalii o istotne z technicznego i psychologicznego punktu widzenia poziomy. Dolar amerykański przypuścił nieudany atak na psychologiczną wartość 4,00, ale rodzimy złoty dość szybko sprowadził go do parteru, kończąc lipiec na poziomie poniżej 3,90 złotego za jednego dolara. Batalię o istotną barierę mogliśmy oglądać również na parze z euro. W tym przypadku walki toczyły się o poziom 4,45. Tutaj również złoty wyszedł obronną ręką i zamknął miesiąc w rejonach 4,35.