Złoty się nie poddaje

Nasz złoty powoli zaczyna dochodzić do siebie po brexitowej zawierusze. W zasadzie w konfrontacji z jedną z głównych światowych walut udało mu się powrócić niemalże do punktu wyjścia. Parą tą jest euro - złoty, który powoli, ale konsekwentnie, porusza się w kierunku południowym. Obecnie kurs EURPLN znajduje się w rejonach istotnego poziomu wsparcia, jaki wyznacza okrągła wartość 4,35 złotego za jedno euro. Przebicie się poniżej tej bariery powinno pogłębić przecenę wspólnej europejskiej waluty i przesunąć linię frontu do okolic 4,30, czyli nieco poniżej czerwcowych minimów. Z kolei zejście poniżej tego wsparcia może otworzyć rynkowi drogę w kierunku nawet 4,20 złotego za jedno euro. Z drugiej strony przed kursem stoi bariera w postaci 4,40. Wybicie się ponad tę wartość powinno pogłębić wyprzedaż naszego złotego i przesunąć linię frontu nawet do okolic 4,50. Nie mniej ciekawie sytuacja rozwija się także na parze dolar amerykański - polski złoty. W tym przypadku jednak naszej walucie zostało całkiem sporo do odrobienia. Co ważniejsze, z technicznego punktu widzenia rynek musiałby się najpierw uporać z dwoma bardzo ważnymi poziomami wsparcia i dopiero po tym mógłby się skupić na solidniejszym odrabianiu strat. Wsparciami tymi są kolejno poziomy 3,93 oraz 3,90. Przebicie się przez obie bariery otworzyłoby naszemu złotemu drogę do umocnienia w rejony 3,80. Natomiast, gdyby się okazało, że nasza waluta zamiast na południe postanowi maszerować na północ, wówczas kluczową zaporą będzie psychologiczna wartość 4 złote za jednego dolara. Dynamiczne przebicie się ponad tę wartość powinno przyspieszyć wyprzedaż rodzimej waluty do okolic przynajmniej 4,15.