Z jednej strony funt, a z drugiej strony jen

Poprzednich kilka tygodni nie należało do specjalnie udanych dla brytyjskiej waluty. Indeks obrazujący siłę funta szterlinga od początku września konsekwentnie traci na wartości. W samym zeszłym tygodniu spadł najmocniej spośród wszystkich indeksów pokazujących kondycję głównych walut i stracił przeszło 0,8%. Najsilniej brytyjska waluta oberwała od japońskiego jena, który w ostatnich dniach zyskał kosztem „Brytyjczyka” blisko 1,6%. Drugą bezlitosną walutą był frank szwajcarski, który podrożał o niemalże 1,5%. Trzecią walutą okazało się być euro, które zyskało niewiele ponad 1%. Magicznej bariery jednoprocentowej zwyżki wartości kosztem funta szterlinga nie przekroczył jedynie dolar amerykański, który podrożał o nieco ponad 0,3%.

Drugą najsłabszą walutą zeszłego tygodnia okazał się być dolar amerykański. Indeks obrazujący jego wartość spadł co prawda w omawianym czasie stosunkowo niewiele, ale jednak stratę odnotował. Odbyło się to poprzez ok. 0,1% spadek. Pierwszą spośród głównych walut, której indeks zanotował wzrost, było euro. Zyskało ono w zeszłym tygodniu blisko 0,7%. Lepsza od euro okazała się być waluta Helwetów, czyli frank szwajcarski. W omawianym okresie jej indeks podskoczył o trochę ponad 1,1%. Liderem zeszłotygodniowego zestawienia, choć nie nokautując pozostałych konkurentów, był jen japoński, który zyskał niemalże 1,3%.

Z ciekawszych par walutowych warto wspomnieć o solidnym umocnieniu korony norweskiej w relacji do euro. W przeciągu ostatnich kilku dni korona odrobiła blisko 1,9% strat. Tym sposobem kurs EURNOK osiągnął swoje roczne minima i otworzył sobie drogę w kierunku okrągłej wartości 9 koron norweskich za euro.