Cena ropy naftowej bardzo znacząco wpływa na zmiany indeksów akcji. Duże spadki czarnego złota niemal automatycznie pociągają za sobą indeksy, natomiast odbicia ceny ropy jedynie stabilizują indeksy akcji. Tak duża zmienność ceny baryłki niepokoi inwestorów, którzy obawiają się spadającej inflacji i zmniejszenia tempa rozwoju gospodarczego. Kurs surowca od marca sukcesywnie spada, a realizacje zysków przyjmują teraz coraz dotkliwszy charakter.

W tym tygodniu odnotowano spadek zapasów ropy naftowej w USA o 2,5 miliona baryłek, jest to większy spadek niż się spodziewano (prognoza mówiła o 2,1 miliona baryłek). Takie zmniejszenie zapasów spowodowało początkowo duży skok na rynku, ale trend po chwili się odwrócił. Akcje spadają, ale wciąż są wiele powyżej swoich pięcioletnich średnich. Dodatkowo nadmierne zapasy ropy naftowej nie są zmniejszane w wystarczająco szybkim tempie. Ostatni raport Baker Hughes o stanie zapasów pokazał już 22 tydzień z rzędu wzrost tych wartości, co jest nowym rekordem. Niektórym producentom z USA udało się zmniejszyć koszty produkcji ropy do poniżej 40 dolarów za baryłkę, co dodatkowo zwiększa obawy o nadmierne zapasy ropy naftowej na rynku.

Limity produkcji ustalone przez kraje OPEC w żaden sposób nie wpłynęły na wielkość światowych zapasów. A Libia, Nigeria oraz Iran, które nie uczestniczą w zmniejszeniach produkcji systematycznie podnoszą wielkość produkcji ropy. Cała ta sytuacja stawia pod znakiem zapytania zdolność OPEC do jakiegokolwiek wpływu na cenę ropy naftowej.

Kończący się tydzień był bardzo interesujący z punktu widzenia Banku Anglii. Jeden z członków - Andy Haldane - przyznał otwarcie, że potrzebna jest podwyżka stóp procentowych. Stwierdził, że obniżka w sierpniu zeszłego roku była dobrą decyzją, jednakże podkreślił, że w obecnej sytuacji tak niskie stopy procentowe mogą stać się problemem. Zbyt słaby funt może dodatkowo napędzić inflację, która zadziała hamująco na wielkość wydatków konsumenckich. Natomiast silniejszy i stabilniejszy funt byłby w stanie utrzymać tempo wzrostu inflacji w ryzach.

Odchodząca członkini BOE Kristin Forbes w swoim wczorajszym przemówieniu podkreśliła, że Wielka Brytania potrzebuje podwyżki stóp procentowych, a BOE nie powinna tego dłużej odkładać.

Natomiast po drugiej stronie oceanu atlantyckiego członek FEDu Jerome Powell w swojej wypowiedzi nawoływał do poluzowania regulacji Dodda-Franka w stosunku do mniejszych banków. Powell uważa, że w czasie uchwalenia tych regulacji były one potrzebne, natomiast w obecnym czasie stabilizacji powinny one ulec rewizji i poluzowaniu

EUR/USD - kurs waha się pomiędzy 1,1100 i 1,1300 od około miesiąca i obecnie trend kierują się w dół. Wzrosty są zatrzymywane przez poziom 1,12000, natomiast spadek poniżej 1,1000 zwiększałby znacząco prawdopodobieństwo dalszego ruchu w dół w stronę 1,1000.

GBP/USD - funt wspierany jest przez 100-okresową dzienną średnią kroczącą. Poziom oporu znajduje się na 1,2800, a powyżej w okolicy 50-okresowej dziennej średniej kroczącej. Jeżeli spadnie poniżej 100-okresowej dziennej średniej kroczącej, możliwe są dalsze spadki w stronę 200-okresowej dziennej średniej kroczącej. Kolejnym wsparciem byłby poziom 1,2370.

EUR/GBP - w ostatnich dwóch miesiącach kurs systematycznie wzrastał. Poziom oporu znajduje się na 0,8845, jeżeli kurs przebije się przez niego, prawdopodobny jest wzrost w okolice 0,8920. Poziom wsparcia znajduje się na 0,8770 oraz na 0,8720.

JPY/USD - kurs jest uwięziony pomiędzy 200-okresową i 100-okresową dzienną średnią kroczącą. Ruch powyżej 100-okresowej dziennej średniej kroczącej oznaczałby dalsze wzrosty w stronę 1,1210, natomiast spadek poniżej 200-okresowej dziennej średniej kroczącej sugerowałby dalsze spadki w stronę 1,1030 i 1,0880.

FTSE100 – spodziewany spadek na otwarcie o 12 punktów do 7 427

DAX - spodziewany spadek na otwarcie o 9 punktów do 12 785

CAC40 - spodziewany spadek na otwarcie o 5 punktów do 5 276