Piątkowa sesja upływa pod znakiem wyników dużych spółek takich jak PZU, KGHM czy PKN oraz rolowania marcowej serii kontraktów terminowych (tzw. dzień trzech wiedźm).

 

Wyniki ze spółek są raczej pozytywne. Pozytywnie zaskoczyło przede wszystkim PZU osiągając wynik netto lepszy o 14% wobec konsensusu rynkowego publikowanego przez PAP. W ujęciu technicznym daje to szansę na atak na 45 zł i w dalszej perspektywie okolicę 47-48 zł. Obecnie spółka jest notowana po około 44 zł. Poziom ten jest bardzo ważny, ewentualny ruch we wskazywane wyżej okolice będzie dobrym prognostykiem dla utrzymania trendu wzrostowego i przygotowania pod wybicie górą trwającej od połowy 2017 roku konsolidacji.

 

Same wyniki KGHMu nie są tak istotne jak zamieszanie związane ze zmianą prezesa spółki. Aspekt ten jest dodatkowym czynnikiem ryzyka w inwestowaniu w spółki Skarbu Państwa, gdzie interesy polityczne ścierają się z interesami gospodarczymi powodując niepokój na rynku. Podobna, niepewna sytuacja ma teraz miejsce w przypadku PKN i Lotosu oraz PEKAO i Alior Banku - w każdym z tych przypadków do końca nie wiadomo jaka ostatecznie będzie strategia tych spółek w dłuższym terminie, a rynek i inwestorzy lubią jasne sytuacje. Pozytywnie na KGHM wpływa presja inflacyjna objawiająca się we wzroście cen metali, w tym oczywiście miedzi. Z drugiej strony mamy odpisy wartości inwestycji zagranicznych. Można snuć przypuszczenia czy te inwestycje wyglądałby w ten sam sposób, gdyby Zarząd nad spółką był bardziej stabilny.

 

Dla każdej z tych spółek początek notowań jest raczej spokojny. Podobnie sytuacja wygląda na szerokim rynku. Notowania otworzyły się na lekkich minusach i w godzinach rannych powoli zmierzają w okolicę 0. Na świecie główną rolę odgrywają emocje w związku z pojawiającym się hasłem "wojna handlowa", która zapoczątkowały cła na stal wprowadzone przez USA. Kraj ten wprawdzie nie importuje dużo stali z Europy jednak wymiar symboliczny jest tutaj bardzo czytelny. Jeżeli Europa (Unia Europejska) zdecyduje się na jakiś odwet, spodziewalibyśmy się głębszej korekty. Widmo tego odwetu jest z kolei oddalone w związku z głośną historią otrucia byłego rosyjskiego szpiega i jego córki na terenie Wielkiej Brytanii. Zarówno UE jak i USA wyrażają tutaj solidarność z rządem brytyjskim, co raczej wskazuje na to, że za cenę wspólnego stanowiska UE nie wprowadzi sankcji "odwetowych" dla USA lub wprowadzi takie, które będą również niezauważalne. Zresztą wojna handlowa z samą Rosją też jest raczej fasadowa. Zarówno Rosja jak i UE nie mogą sobie pozwolić na np. wstrzymanie dostaw gazu.

 

Na rynku walutowym złotówka utrzymuje poziomy z zeszłego tygodnia i interwencji słownej Prezesa NBP, który zapowiedział możliwy brak podwyżek stóp procentowych w horyzoncie 8-12 kwartałów. To raczej niespotykane w świecie bankowości centralnej oświadczenie powinno osłabić złotego i tak też się dzieje. Z głównych par walutowych najbliżej odwrócenia aprecjacyjnego trendu polskiej waluty jesteśmy na parze GBPPLN. Prezes NBP balansuje tutaj na cienkiej linii - z jednej strony próba osłabienia złotówki ma na celu pobudzenie eksportu, z drugiej strony całemu rynkowi, a zwłaszcza inwestorom posiadającym akcje banków zależy na tym aby kurs CHFPLN dalej się osuwał w dół. Im mocniejszy złoty do franka tym bardziej oddala się widmo ustawy frankowej (lub zmniejszy się jej wpływ na system bankowy), co zresztą widać po tym, że przy obecnym kursie tzw. "frankowicze" nie kwapią się do protestów na masową skalę, ponieważ ich kredyt we frankach, w znakomitej większości przypadków, pozostaje tańszy od analogicznego kredytu w złotówkach.