Podane wczoraj dane na temat zatrudnienia i wynagrodzeń są jak najbardziej pozytywne, zwłaszcza z punktu widzenia polityki pieniężnej. Wzrost wynagrodzeń r/r w lipcu wyniósł 4,9% względem oczekiwanych 5,3% oraz czerwcowego wzrostu na poziomie 6%. Pokazuje to, że presja na płace nie jest aż tak wysoka jak się spodziewano. Jednocześnie zatrudnienie zwiększyło się r/r o 4,5%, podczas gdy oczekiwano wzrostu 4,3%. 

Dane te powinny mieć przełożenie na dzisiaj publikowane ceny produkcji, które r/r powinny wzrosnąć mniej niż oczekiwane 1,9%. O 14:00 poza PPI poznamy również produkcję przemysłową i budowlano-montażową oraz sprzedaż detaliczną. 

Produkcja przemysłowa m/m ma spaść o 6,7%, jednak już w ujęciu rocznym wzrosnąć o 8,4%. Obiecująco wyglądają oczekiwania względem produkcji budowlano-montażowej, która ma wrosnąć r/r o 13,8%, kiedy w czerwcu było to 11,6%. Wolniejszy wzrost płac może mieć też przełożenie na sprzedaż detaliczną, zwłaszcza, że oczekiwania są bardzo wygórowane. Względem roku wcześniej, konsensus rynkowy zakłada wynik na poziomie 7,5%, podczas gdy w czerwcu było to 6%. 

Na GPW panują ponure nastroje głównie spowodowane sytuacją zagraniczną. Publikacje raportów największych spółek na GPW nie zawiodły, jednak zgodnie z oczekiwaniami nie były też znacząco lepsze od oczekiwań. KGHM ma problem ze wzrostami nawet po tym, jak uzyskano porozumienie ze związkami zawodowymi oraz gdy miedź znajduje się na maksymalnych poziomach od maja 2015 roku. Drożejące złoto oraz srebro także nie pomagają kursowi. Kurs aktualnie trwa w konsolidacji między 125 a 118 zł, wybicie z niej wskaże kierunek na kolejne tygodnie. 

Ponownie w kręgu zainteresowania jest sektor energetyczny, który z jednej strony zyskał na podpisaniu przez Prezydenta nowelizacji ustawy o OZE, z drugiej strony pojawiają się wciąż nowe informacje na temat potencjalnej budowy elektrowni jądrowej w Polsce, które inwestorzy muszą wyceniać na bieżąco. Do tego wszystkiego dochodzą naprawy sieci energetycznej po zeszłotygodniowych nawałnicach. Mówi się o kwocie rzędu 150 - 200 mln zł, która będzie konieczna do wydania, by w pełni naprawić powstałe zniszczenia. 

Na kataklizmie straci też PZU, do którego napływają wnioski o odszkodowania. Szacunki mówią o wartościach  rzędu 200 mln zł. Dziś PZU traci blisko 1%, wciąż jednak znajduje się w trendzie wzrostowym, który przerodził się w konsolidację między poziomami 46,70 - 43,20 zł. W przypadku wybicia dolnego ograniczenia konsolidacji nastąpi załamanie trendu wzrostowego, co zwiększy prawdopodobieństwo większych spadków. 

CHFPLN znalazł krótkoterminowe wsparcie na poziomie 3,7300. Aktualnie opór znajduje się na 3,8000. W przypadku wybicia 3,8000, następną barierą jest poziom 3,8550. Natomiast poniżej 3,7300, można oczekiwać testu strefy 3,7000 - 3,6800. 

USDPLN ponownie próbuje przebić poziom 3,6600, póki co nieskutecznie, a dopiero po jego przebiciu można liczyć na test 3,7000. Wsparcie zlokalizowane jest na 3,5500 - 3,5700. 

EURPLN po dwudniowej korekcie i dotarciu do 4,2550 kurs ponownie kieruje się na północ. Celem da wzrostów jest aktualnie poziom 4 3200. Jest to jedyna para walutowa z omawianych z polskim złotym, która nie trwa już w trendzie spadkowym, ponieważ już w czerwcu nastąpiło wybicie poziomu 4,2400 w górę. Kluczowe wsparcie znajduje się na 4,2300 i jego przebicie spowoduje powrót trendu spadkowego.

GBPPLN przedwczoraj kurs wybił 4,6800 jednak pomimo tego nie spadł silnie do kolejnego wsparcia na 4,6500. Aktualnie kluczowy opór znajduje się na 4,7400, dopiero po jego pokonaniu będzie można oczekiwać dalszych wzrostów.