Po wczorajszym pokonaniu kluczowego oporu na poziomie 1820 punktów flagowy indeks polskiej giełdy zdecydowanie zmierza w kierunku 1900 punktów. Niekwestionowanym liderem ostatnich dni jest spółka KGHM, która drugi dzień z rzędu rośnie o ponad 3%. Warto zwrócić tutaj uwagę, że miedź oraz złoto, które w dużej mierze determinują notowania KGHM, w dniu dzisiejszym nie notują wzrostów. Świadczy to o wzroście zainteresowania tą spółką, która wczoraj pokonała opór na poziomie 90 zł i teraz dąży do okrągłych 100 zł za akcję.

Czy to już powrót hossy na naszej giełdzie?
Spoglądając na szeroki rynek o hossie można mówić od dłuższego czasu, jednak z pewnością w segmencie Blue Chipów w końcu widać ożywienie. Być może to tylko tzw. Rajd Świętego Mikołaja, jednak wybijanie kluczowych oporów sprzyja rozwinięciu się silnego impulsu wzrostowego.

Warto spojrzeć na sektor bankowy, gdzie w końcu widać drugą z rzędu bardzo wzrostową sesję, a także na Lotos i PKN Orlen. Nasze spółki paliwowe zyskują dzięki wzrostom cen ropy na rynku bieżącym, ponieważ wcześniej zakontraktowane dostawy z Rosji szacuje się, że kosztują PKN Orlen od 35 do 50 dolarów za baryłkę. Aktualna cena rynkowa ropy Brent to 54,77, a WTI 51,44 dolarów za baryłkę. Oba rodzaje ropy znajdują się na bardzo ważnych oporach, dopiero ich przebicie będzie dawało możliwość wzrostu o kolejne 10-20%. Nie przeszkadza to jednak inwestorom już teraz dyskontować przyszły wzrost marż wynikających z różnicy między bieżącą ropą a zakontraktowanymi cenami dostaw.

Żeby jednak ostudzić nieco optymizm trzeba koniecznie zwrócić uwagę na wolumen. Niestety wczorajsza sesja odbyła się przy słabych obrotach. Jeżeli sytuacja się będzie powtarzać w kolejnych dniach, to niestety trzeba być przygotowanym na twarde lądowanie.

Brak zainteresowania polskim rynkiem widać na rynku walutowym. Polski złoty wciąż trzyma się nisko, wprawdzie wczorajsze lekkie umocnienie, zwłaszcza względem dolara amerykańskiego, jest utrzymane, jednak nie ma jego kontynuacji. Polskiej giełdzie potrzebny jest kapitał zagraniczny, dopiero wtedy ujrzymy trwałe wzrosty w długim terminie. W pierwszej kolejności zakupiony musi zostać polski złoty, a dopiero później akcje. W związku z tym pierwsze ruchy odbędą się na rynku walutowym.

Wszystkich inwestorów z pewnością cieszą aktualnie panujące wzrosty na GPW, jednak bezwzględnie konieczny jest wzrost wolumenu dla jego utrzymania. Gdy polski złoty zacznie zyskiwać na wartości, można liczyć, że kapitał zagraniczny powrócił nad Wisłę i spotęguje wzrosty. Na ten moment warto być jednak ostrożnym.