W momencie, w którym wszystkie pary walutowe z polskim złotym są na kluczowych wsparciach, nadchodzą dane które mogą spowodować znaczące ruchy. Już we wtorek poznamy aktualny stan rynku pracy w Polsce. Prognozuje się, że tempo wzrostu wynagrodzeń nieco się zmniejszy, z 6,6% w sierpniu do 6,2% we wrześniu względem roku wcześniej. Zatrudnienie ma natomiast wzrosnąć tyle samo co miesiąc temu, czyli 4,6% w skali r/r.

 

Jednak jeszcze ważniejsze dane opublikowane zostaną w środę. Wstępne odczyty inflacji za sierpień sygnalizowały dynamiczniejszy wzrost cen, niż zakładali analitycy. Podano, że względem poprzedniego roku ceny konsumenckie wzrosły o 2,2%. W środę poznamy informacje na temat sprzedaży detalicznej, która jest wyprzedzającym wskaźnikiem względem inflacji. Wskaże zatem co dalej będzie się dziać z cenami. 

 

Szacuje się, że sprzedaż detaliczna zmniejszy się w ujęciu m/m o 1%. Natomiast w ujęciu r/r wzrost ma wynieść 7,9%, co jest potwierdzeniem panującego trendu. W sierpniu sprzedaż detaliczna r/r wyniosła 7,6%, zatem dynamika jeszcze przyspiesza. Nieco gorsze mają natomiast być dane na temat produkcji przemysłowej. Spodziewa się, że wzrost r/r wyniesie 5,2%, podczas gdy w sierpniu było to 8,8%. Warto jednak tutaj odnosić się do bazy, która w zeszłym roku była po prostu niska, co pokazuje oczekiwany wzrost miesiąc do miesiąca, który ma wynieść aż 6,7%. 

 

Z pewnością można powiedzieć, że polska gospodarka nie zwalnia tempa i osiągnięcie PKB powyżej 4% w tym roku jest niemalże pewne. Pytanie jak dalej się będzie kształtować ten rozwój przy wzroście wynagrodzeń i cen, mogących zmusić NBP do szybszych niż zamierzają działań.

 

Na GPW inwestorzy nie mogą zdecydować się, w którą stronę podążać. Zeszły tydzień doprowadził do wybicia poprzednich szczytów na WIG20, jednak cały czas rejon 2540 - 2600 to silna strefa oporu, której pokonanie powinno przynieść kolejny silny impuls wzrostowy. Wydaje się, że potrzeba nieco więcej siły od strony kupujących, by mogło się to wydarzyć. Co ważne, wzrosty w zeszłym tygodniu były tworzone przy wysokim wolumenie, natomiast zatrzymanie i korekta w czwartek i piątek utworzona została przy mniejszym. Wskazuje to na szansę ponownego uaktywnienia się popytu w rejonie 2500 - 2480 punktów.

 

W przypadku dalszych spadków na USDPLN oraz wzrostów na DAX30 wybicie poziomu 2600 punktów jest tylko kwestią czasu. Jednak gdyby nastała korekta na którymś z wyżej wymienionych instrumentów, to także WIG20 będzie pod presją podaży.

 

USDPLN - wzrost powyżej 3,6600 wskazuje na załamanie trendu spadkowego i pojawienie się szansy na odwrócenie tendencji na wzrostową.  Kurs znajduje się na wsparciu wynikającym z poprzednich szczytów w rejonie 3,5800 - 3,6000. Jest to potencjalne miejsce powrotu wzrostów. Kolejne opory znajdują się natomiast na 3,7000 oraz 3,7500. Impuls wzrostowy zostanie zanegowany po przebiciu strefy 3,5500 - 3,5300 w dół.

 

GBPPLN - kurs zareagował na wsparcie na 4,7700, testując cieniem kolejny poziom wsparcia na 4,7360. W przypadku ponownego przebicia poziomu 4,7700 w dół, będzie można liczyć na jeszcze głębsze zejście do 4,7000. Powrót powyżej 4,8600 pozwoli na wzrosty w kierunku 4,9400. 

 

EURPLN - dopiero wybicie wsparcia na 4,2300 pozwoli na zanegowanie trendu i powrót spadków w długim terminie, zatem aktualnie kurs znajduje się w potencjalnym miejscu, od którego może rozpocząć się ruch wzrostowy. Najbliższy opór znajduje się na 4,2900. Kolejny natomiast zlokalizowany jest na 4,3500.

 

CHFPLN  - wybicie den na poziomie 3,6800 otworzy drogę do poziomu 3,4900. Opór aktualnie znajduje się na 3,7400.