Za nami niestety dość słaby tydzień w wykonaniu światowych inwestorów giełdowych. Większa część największych światowych indeksów niestety traciła na wartości, a i wzrosty, jeżeli były odnotowywane to z reguły niewielkie. Wyjątkiem tutaj jest w zasadzie tylko jeden indeks, któremu udało się przekroczyć nawet magiczną barierę pięcioprocentowej zwyżki wartości. Był nim łotewski OMX Riga, który w przeciągu pięciu ostatnich sesji zdołał podskoczyć o zawrotne 7,96%. Pozostałym indeksom szło już zdecydowanie gorzej. Dość napisać, że zaledwie trzem kolejnym udało się przekroczyć barierę dwuprocentowego wzrostu. Szczęśliwcami tymi były hongkoński Hang Seng, który podskoczył o 3,58%, słowacki SAX z 2,51% zwyżką oraz singapurski Straits Times, który wzbił się o 2,48% na północ.

Zdecydowanie więcej było jednak spadkowiczów. Choć tylko jeden parkiet przebił w zeszłym tygodniu barierę pięcioprocentowego spadku, to jednak peleton, który ustawił się za nim był już dość solidny. Największym nieszczęśnikiem ostatnich dni okazał się tajlandzki SET, który stracił 5,01%. Kolejne miejsca zajęły indeksy, które przekroczyły barierę dwuprocentowego spadku, a najwięcej ich było wśród amerykańskich indeksów. W tej grupie znalazły się takie znakomitości, jak chilijski IPC, brazylijska Bovespa oraz amerykańskie Dow Jones Utilities Average, NASDAQ 100, S&P 500, NASDAQ Composite, Dow Jones Industrial Average oraz Dow Jones Composite. Poleciały one na południe o odpowiednio 2,78%, 2,71%, 2,46%, 2,44%, 2,39%, 2,36%, 2,2% oraz 2,08%. Lider peletonu schował się jednak na Filipinach, PSE Index stracił bowiem 2,89%. Spośród europejskich indeksów, najgorzej spisały się grecki Athex Composite oraz holenderski AEX, tracąc kolejno 2,63% i 2,31%.