Turcja dwucyfrowo na południe

Polityczna zawierucha zdecydowanie nie pomaga tureckiej giełdzie. W przeciągu ostatniego tygodnia poziom indeksu XU 100 zjechał aż o 13,39%. Pozostałe światowe giełdy radziły już sobie zdecydowanie lepiej. Najwięcej powodów do radości mieli litewscy inwestorzy, gdyż OMX Vilnus w przeciągu tygodnia zyskał 4,22%. Zbliżył się tym samym niemalże na wyciągnięcie ręki do poziomów widzianych ostatni raz w 2007 roku. W miarę udany tydzień mieli także czescy inwestorzy giełdowi, gdyż PX podskoczył o 3,22% i stanął tym samym u bram bardzo ważnego poziomu oporu, jaki stanowi okrągła wartość 900 pkt. Jeszcze tylko jednemu indeksowi udało się przekroczyć na przestrzeni zeszłego tygodnia barierę trzyprocentowego wzrostu. Był nim niemiecki TecDAX, który wzrósł o 3,03%. Nieco więcej indeksów przekroczyło barierę dwuprocentowej zwyżki. Na uwagę zasługuje tutaj w szczególności węgierski BUX, który po 2,9% wzroście osiągnął poziomy widziane ostatni raz w 2007 roku. Dalsze miejsca za Węgrami zajęły brazylijska Bovespa, grecki Athex Composite oraz nowozelandzki NZX 50. Wymienione indeksy wzrosły o odpowiednio 2,56%, 2,55% i 2,17%. Warto tutaj zaznaczyć, że w przypadku nowozelandzkiego indeksu możemy mówić o konsekwentnym śrubowaniu ekstremów. Niemalże od początku 2009 roku indeks ten z mniejszymi przerwami sukcesywnie wspina się na coraz to wyższe poziomy cenowe. Już w 2013 roku udało mu się odrobić spadki zapoczątkowane w 2007 roku. Obecnie oscyluje on przeszło 60% ponad nimi. Najważniejszą barierą, która może wyhamować jego wzrostowe aspiracje, jest psychologiczna wartość 7500 pkt.