Donald Trump powiedział we wtorek, że częściowe zawieszenie pracy rządu federalnego Stanów Zjednoczonych (tzw. shutdown) będzie trwało dopóki Kongres nie wyasygnuje pieniędzy na mur na granicy USA i Meksyku. Częściowe zawieszenie pracy nastąpiło w piątek o północy. Spór pomiędzy Trumpem i Kongresem w sprawie finansowania muru uniemożliwił przyjęcie prowizorium budżetowego. Prezydent domaga się, aby w budżecie wyasygnowano 5,7 mld USD na tą sztandarową obietnice wyborczą. Demokraci w obu izbach Kongresu nie zgadzają się na taka sumę, a cały projekt uważają za kosztowny i nieskuteczny. Shutdown może potrwać do 3 stycznia, kiedy zostanie zaprzysiężony Kongres kolejnej kadencji. 

 

W Wigilię Trump po raz kolejny uderzył w Jeromego Powella, powiedział, że jedynym problemem, jaki ma gospodarka, jest FED. Według Prezydenta nie mają wyczucia rynku, nie rozumieją koniecznych wojen handlowych. Na te słowa amerykańskie giełdy spadły o ponad 2%. Doradcy prezydenta uspokoili nieco rynki: Kevin Hassett i Larry Kudlow, publicznie oświadczyli, że prezydent nie zamierza podejmować żadnych działań przeciwko Powellowi. Za poprawę nastrojów w dużej mierze odpowiada Kevin Hasset, przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych USA. Udało mu się bowiem zgasić pożar wywołany przez Stevena Mnuchina, który w weekend pytał przedstawicieli największych banków, czy posiadają wystarczającą płynność, do udzielania dalszych kredytów. Być może te słowa pozwoliły, aby w środę giełdy w USA niespodziewanie wystrzeliły. Trudno powiedzieć czy to była tylko aktywność kapitału spekulacyjnego. Obrót na Wall Street był w przeciętnych granicach i wyniósł 4,242 mld USD, za to skała odbicia była imponująca. NASDAQ zyskał ponad 6%, a DJIA, S&P500 i Russell2000 blisko 5%. Rodzi się pytanie, czy to tylko pojedynczy wystrzał, czy być może głębsza korekta grudniowych rekordowych spadków. 

 

Podczas sesji w rejonie Azji i Pacyfiku nie było już tak optymistycznie. Co prawda Nikkei zyskał 3,88%, ale giełdy w Chinach i Hong Kongu zaliczają spadki: Hang Seng traci 0,79%,a Shanghai 0,69%. Pozostałe giełdy zyskują: Singapur (1,38%), australijski S&P/ASX200 (1,88%). Indeks szerokiego rynku Asia Dow nad kreską 1,20%. 

 

Europejskie parkiety otwierają się na lekkich plusach i podążają w kierunku domknięcia luk otwarcia. Nie inaczej jest przy Książęcej. Po kilku godzinach handlu WIG20 traci 0,13%, a dopóki niedźwiedzie będą skutecznie bronić poziomu 2300 punktów, wokół którego od kilku dni toczy się walka sprzedających z kupującymi, trudno będzie o wzrosty. Zyskują tylko walory Orlen (2,05%), JSW (0,65%) i KGHM (0,65%), kilka spółek oscyluje wokół poprzedniego zamknięcia, a pozostałe na minusie: Alior (-1,64%), Tauron (-0,93%), Energa (-2,64%).

 

Rodzima waluta pozostaje stabilna pomiędzy poziomami wsparć i oporów. Przy pustym kalendarzu makroekonomicznym złoty nie powinien podlegać większym ruchom.

 

GBPPLN – ta para może być narażona na największe wahania. Zbliżamy się do ostatniego etapu Brexitu, przed dyskusją i głosowaniem w parlamencie nad porozumieniem podpisanym przez rząd UK. Po dotarciu do oporu na 4,9500, kurs rozpoczął ruch spadkowy. Wsparcie na 4,7300.  

 

USDPLN – para porusza się pomiędzy szczytem z 15 sierpnia na 3,8400, a dołkiem na 3,7300. 

 

EURPLN – kurs porusza się w konsolidacji pomiędzy 4,3400 a 4,2600.

 

CHFPLN – kurs stabilny pomiędzy 3,7700 a 3,8400.

 

PLNJPY – po odbiciu od strefy dziennego oporu na 30,370 para pozostaje w trendzie bocznym ze wsparciem na poziomie 28,800.

 

Poprzedni artykuł>