W lutym bezrobocie wciąż utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, co ciekawie w ustawie budżetowej, rząd założył, że w 2017 roku miernik ten spadnie do 8%. Firmy stale zwiększają liczbę miejsc pracy, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem. Jednak bardzo szybki spadek stopy bezrobocia (z 10,2% do 8,5% w ciągu roku) niesie ze sobą konsekwencję w postaci zwiększonych płac. Z rynku pracy dochodzą słuchy o brakujących zasobach ludzkich, pomimo napływającej fali naszych sąsiadów z Ukrainy.

Dziś poznamy jeszcze komunikat z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, już jednak wcześniej poznaliśmy wypowiedź Kropiwnickiego z RPP, który prognozuje wzrost PKB na poziomie 3,7-3,9% co byłoby wynikiem niezwykle dobrym, aczkolwiek dość optymistycznym. Jednocześnie twierdzi, że nie ma potrzeby podwyższania stóp procentowych.

To ważna informacja, ponieważ Kropiwnicki stwierdził, że nie ma sensu ingerować w stopy procentowe przez przynajmniej rok, chyba, że wzrost cen będzie znacznie powyżej celu inflacyjnego. Zdaje się, że członek RPP nie dostrzega zmieniającego się rynku pracy, gdzie to pracownik staje się pomału dyktującym warunki. Wzrost płac jest jednym z głównych czynników inflacji konsumenckiej, ponieważ koszty pracownika stanowią zwykle ponad połowę kosztów firm. Zwykle więc przerzucane są po prostu na ceny.

Wskazywane w wypowiedzi przez Kropiwnickiego elementy takie jakie jak inwestycje infrastrukturalne, programy rządowe, w szczególności Mieszkanie+ mają według niego pozytywnie wpłynąć na PKB, z czym trudno się nie zgodzić. Problem jest jednak taki, że gdy doprowadzi się gospodarkę do rozgrzania, trudno ją wtedy zatrzymać.

Rada Polityki Pieniężnej jak dotąd zwykle była bardzo ostrożna. Widać ewidentną zmianę nastawienia, z powściągliwej polityki pieniężnej, do ekspansywnej. Jeżeli Kropiwnicki reprezentuje zdanie całej RPP, to faktycznie możemy doświadczyć niskich stóp procentowych jeszcze przez dłuższy okres czasu, co powinno nie tylko podtrzymywać rozwój gospodarki, ale także wzrosty na GPW.

WIG20 pomimo wczorajszych spadków wciąż znajduje się powyżej kluczowego wsparcia na 2 188 punktów i dopóki cena nie przebije tego poziomu i nie zamknie dnia niżej, to zachowany jest trend wzrostowy. Pojawia się wiele spekulacji na temat potrzebnej korekty, jednak zwykle na rynku większość się myli. Dlatego bardziej prawdopodobne jest utrzymanie trendu.

Na rynku walutowym powraca siła polskiego złotego po lekkiej korekcie. USDPLN przetestował poprzednie dna na poziomie 3,9770. Tendencja spadkowa jest wciąż aktualna i najsilniejsze wsparcia znajdują się na poziomie 3,8850.

EURPLN odbił od oporu 4,2900. Wciąż tendencja spadkowa jest głównym scenariuszem, a kolejny poziom wsparcia to cena 4,2380.

Zgodnie z wczorajszymi oczekiwaniami, GBPPLN odbił się od wsparcia na 4,90 i aktualnie notowany jest w okolicach 4,95 po dobrych danych na temat sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii. Trwałe wyjście ponad 4,9500 powinno skierować kurs na 5,11 - 5,13.

CHFPLN mocno odbił od wsparcia na 3,9600 i zaatakował 4 zł od dołu zgodnie z przewidywaniami. Dopóki cena znajduje się poniżej 4 zł, można spodziewać się dalszych spadków z celami na 3,9270 - 3,9300.