Srebro w górę, złoto... trochę w górę

Na ogół na większe zawirowania gospodarczo-polityczne na świecie bardzo nerwowo reagują metale szlachetne. Nie inaczej było też w przypadku publikacji wyników referendum w Wielkiej Brytanii odnośnie pozostania Zjednoczonego Królestwa w Unii Europejskiej. Sama reakcja była zgodnie z oczekiwaniami bardzo nerwowa i dynamiczna. W przeciągu zaledwie sześciu godzin cena złota wyskoczyła o ok. 100 dolarów w górę, z okolic 1250 dolarów do rejonów 1350 dolarów za uncję. Srebro nie pozostawało w tyle. Równolegle jego cena wzrosła z okolic 17 dolarów za uncję do 18 dolarów za uncję. Co ciekawe, w przypadku złota od osiągnięcia w zeszły piątek rynkowego maksimum cena metalu zaczęła sukcesywnie spadać. Natomiast srebro taniało tylko na początku bieżącego tygodnia. Zwrot nastąpił we wtorek po południu, od kiedy to kruszec zaczął znowu drożeć i już w środę osiągnął nowe ekstremum. Z punktu widzenia analizy technicznej wielce prawdopodobne jest, że złoto pójdzie w ślady srebra i zacznie śrubować wielomiesięczne ekstrema. Z tego też powodu bardzo istotna jest wartość 1350 dolarów za uncję. Wybicie się ponad ten poziom otworzyłoby rynkowi drogę w kierunku zeszłotygodniowych maksimów, czyli okolic 1362 dolarów, a dalej do okrągłej wartości 1400 dolarów za uncję kruszcu. Z drugiej strony, spadek poniżej poziomu 1300 dolarów zdecydowanie oddaliłby w czasie wizję ataku na poziom 1400 dolarów za uncję. Bylibyśmy wówczas w najbliższym czasie świadkami raczej pogłębienia spadku do okolic 1275 dolarów za uncję.