Wszystko, co się wczoraj działo na rynkach walut i  obligacji spowodowane było decyzją FEDu. Indeks dolara wzrósł do poziomu ostatnio widzianego w 2003, nakładając zniżkową presję na wszystkie pozostałe waluty krajów G10, a w szczególności na euro, funta i japońskiego jena, które gwałtownie spadały w wyniku coraz większych różnic w rentownościach obligacji.

Funt początkowo dobrze poradził sobie z ruchami dolara, jednak po ogłoszeniu decyzji BOE zaczął tracić. BOE poinformował o utrzymaniu niezmienionych stóp procentowych i zasugerował, że dobre wyniki notowane ostatnio przez funta mogą negatywnie wpłynąć na przyszłe prognozy inflacyjne. Właśnie to określenie spowodowało spadek wartości funta i może wpłynąć na zwiększenie prognoz inflacyjnych.

Wczorajsze dobre wyniki europejskich indeksów były spowodowane właśnie osłabieniem funta i euro. Indeks DAX osiągnął najwyższy poziom w tym roku, co przyczyniło się do wzrostu FTSE100 z powrotem na poziom powyżej 7 000, po raz pierwszy od października.

Dolar w stosunku do euro ciągle rośnie i osiąga poziomy ostatnio widziane w 2002 roku. Prognoza dalszych wzrostów musi w pewnym momencie stać się zmartwieniem dla amerykańskich przedsiębiorstw, które polegają na eksporcie. Jednak amerykański rynek akcji wczoraj odrobił część strat ze środy, między innymi dzięki dobrym ekonomicznym informacjom z produkcyjnego sektora. Jednak nie umiał przebić się przez maksima widziane przed ogłoszeniem FOMC w środę, co oznacza, że poziom 20 000 na Dow Jones musi jeszcze poczekać.

Rozbieżność w polityce banku centralnego Stanów Zjednoczonych i innych banków centralnych jest najlepiej pokazana w stosunku do Unii Europejskiej. Szef Europejskiego Banku Centralnego dopiero co ogłaszał rozszerzenie programu QE. Dziś poznamy ostatecznie dane dotyczące inflacji za listopad dla Unii Europejskiej. Spodziewa się poziomu 0,6%, z wynikiem dla głównych cen na poziomie 0,8%.

Ta przepaść w uprawianej polityce monetarnej jest bardzo dobrze ilustrowana w różnicy spreadu między 10 letnimi obligacjami Stanów Zjednoczonych a niemieckimi obligacjami. Różnica ta osiągnęła poziom ostatnio widziany w 1989 roku, kiedy upadł mur berliński. Jest to różnica większa niż wtedy, gdy euro osiągnął historyczne minimum na poziomie 0,8230 w grudniu 2000, co sugeruje, że euro może dalej spadać.

O krok od weekendu można podsumować, że był to dobry tydzień dla rynku akcji i kolejny tydzień rozczarowań dla amerykańskich obligacji. Złoto także notowało słabą sesję, osiągając najniższe poziomy od lutego. Pozostając dalej na takim kursie spadnie na tyle, by stracić wszystko, co zyskało od początku roku.

Jednym z efektów ubocznych wyprzedaży obligacji, który jest mile widziany jest to, że wzrastający deficyt emerytalny nieznacznie spadł w wyniku wzrostu rentowności obligacji.

EURUSD - euro spadł poniżej 1,0460, co otwiera możliwość dalszych dużych spadków. By tak się nie stało, potrzebny jest ruch ponad poziom 1,0520 i minima z tego roku.

GBPUSD - funt nie dał rady przebić się przez 100-okresową dzienną średnią kroczącą na poziomie 1,2760 i w konsekwencji spadł poniżej poziomu 1,2460, który jest linią wsparcia z październikowych minimów zwiększając możliwość dalszych ruchów w stronę 1,2300. Tylko spadek poniżej 1,2300 otwiera możliwość ruchu do ostatnich minimów w okolicach 1,2100.

EURGBP - euro odnalazło wsparcie na 200-okresowej dziennej średniej kroczącej na poziomie 0,8310. Potrzebne jest przebicie przez 0,8480 by ustabilizować sytuację.

USDJPY - kontynuuje dalej wzrosty w stronę 120,00 i będzie je kontynuował tak długo jak zostaje powyżej 115,60. Ruch poniżej tego poziomu mógłby być początkiem spadków w stronę 114,00.

FTSE100 – spodziewany wzrost na otwarcie o 7 punktów do 7 006
DAX - spodziewany wzrost na otwarcie o 12 punktów do 11 378
CAC40 - spodziewany wzrost na otwarcie o 2 punkty do 4 821