Początek kwartału nie był łaskawy dla wiodących parkietów Europy. Giełda w Londynie straciła 3,83 proc. Najwięcej ucierpiały banki, które od samego początku nie znalazły uznania inwestorów po tym jak Bank Anglii wezwał baki komercyjne do odłożenia w nieznaną przyszłość wypłatę dywidendy argumentując to koniecznością wspierania słabnącej gospodarki, a nie akcjonariuszy. Frankfurt i Paryż straciły jeszcze więcej.

Za nami pierwszy z odczytów dotyczących kondycji amerykańskiego rynku pracy, raport ADP. Odczyt -27 tys. wypadł znacznie powyżej szacunków, ale inwestorzy praktycznie nie zareagowali na to. Powodem był wczesny termin zbierania danych, nieodzwierciedlający aktualnego stanu. Dzisiaj poznamy ilość nowych zarejestrowanych bezrobotnych. Szacunki mówią o liczbie 3,5 mln, co po skokowym wzroście w ubiegłym tygodniu o 3,283 mln, może wskazywać na załamanie w gospodarce. Oczywiście głównym punktem odniesienia dla kondycji rynku pracy będzie piątkowy raport Departamentu Pracy. Ostatnie dane wskazują, że należy spodziewać się sporego tąpnięcia. Jeszcze słowo na temat wczorajszego ISM dla przemysłu USA. Sam odczyt ISM (Institute for Supply Management) robił wrażenie, że nie jest tak źle. Wynik 49,1 wypadł znacznie powyżej oczekiwań ankietowanych, którzy spodziewali się spadku do 45 pkt. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Dobry wynik zawdzięczamy popytowi na produkty takie jak papier toaletowy, środki dezynfekujące, których brakuje na rynku. Ale co ważniejsze indeks nowych zamówień ISM spadł o 7,6 punktu do 42,2 - najniższego poziomu od końca krachu 2008. Indeks zatrudnienia ISM spadł do najniższego poziomu od 11 lat.

W ponurych nastrojach rozpoczęli nowy kwartał posiadacze jankeskich akcji. Wszystkie indeksy otwarły się w czerwonej strefie, a sprzedający tylko na początku sesji nieznacznie „odpuścili”. Później już było tylko gorzej, a pozbywanie się gorących papierów przybrało na sile i do końca dnia to podaż kontrolowała sytuację. W ostatecznym rozrachunku DJIA, S&P500 i Nasdaq Composite straciły odpowiednio 4,44%, 4,41% i 4,41%. Spadki nie ominęły małych spółek skupionych w indeksie Russell2000. Indeks zanurkował o 7,03 proc. Obrót na Wall Street wyniósł 6,109 mld USD.

Dzisiaj na pakietach w rejonie Azji i Pacyfiku ponownie panują nienajlepsze nastroje, a na większości giełdach kontynuowane są spadki. Nie pomagają nawet  lekko rosnące kontrakty na amerykańskie indeksy. Skala wzrostów jest jednak niewielka w stosunku do wczorajszej przeceny. Słabo radzi sobie australijski S&P/ASX200, który traci 1,98 proc. oraz jego sąsiad zza miedzy, nowozelandzki NZX50 -0,55%. Po czerwonej stronie znalazła się giełda w Tokio tracąc 1,37 proc. oraz Singapur -0,46% i indyjski Sensex -4,08%. Lepiej wygląda południowo koreański KOSPI z zyskiem 1,54%, Szanghaj 1,23%, czy Hong Kong 0,31%. Indeks Asia Dow, skupiający największe firmy regionu, jest pod kreską 0,55 proc.

Wczorajsza sesja przy Książęcej od początku do końca przebiegała pod dyktando sprzedających. Trudno było oczekiwać innego przebiegu notowań, kiedy to w Azji, Europie i USA to strona podażowa dyktowała warunki. Do tego należy dodać słaby odczyt PMI dla polskiego przemysłu (42,4), który to odczyt był siedemnastym z rzędu poniżej 50 i najgorszym w całej serii. Również PMI z Eurolandu nie napawają optymizmem. Kończąca miesiąc i kwartał sesja przy Książęcej przebiegała w lekkiej przewadze kupujących. Handlowi na GPW towarzyszył obrót, który na szerokim rynku wyniósł 800 mld złotych. WIG wzrósł o 1,43 proc. Znacznie słabiej wypadł WIG20, który po słabej sesji w Azji i niskim otwarciu w Europie otworzył się 40-punktową luką spadkową poniżej kreski i poniżej okrągłego poziomu 1500 punktów. Przez 20 minut byki próbowały szarży i udało im się utworzyć maksimum sesyjne na 1500,43. To było wszystko, na co pozwoliły niedźwiedzie. Od tego czasu indeks systematycznie osuwał się na coraz to niższe poziomy, osiągając na otwarciu Wall Street minimum notowań na 1473,64. Zamknięcie nastąpiło w bliskości minimum dziennego zakresu wahań, na poziomie 1482,42, co oznacza spadek o 2,01 proc. poniżej poprzedniego zamknięcia i może oznaczać spadki w kolejnych dniach. Jeszcze gorzej wypadł WIG20fut tracąc 2,90 proc. Za sprawą słabej postawy rodzimej waluty, największą stratę notował WIG20usd, który oddał z dorobku 3,14 proc. Ze schematu wyłamała się druga liga. mWIG40 odnotował wzrost o 0,32 proc. Sztuka ta nie udała się najmniejszym spółkom. sWIG80 stracił 0,97 proc. W gronie blue chipów 3 spółki zakończyły  dzień  wzrostami, a 17 odnotowało spadki. Jedyne spółki, które zyskały to  CCC (2,60%), PGE (1,13%) i Cyfrowy Polsat (0,08%) Powodów do zadowolenia nie mieli posiadacze akcji, JSW, LPP i Santander. Walory te straciły odpowiednio 6,35%, 5 39% i 4,61%. 

WIG20fut otwiera się na nieznacznym plusie pomiędzy piątkowym otwarciem, a wczorajszym zamknięciem. W pierwszej fazie handlu indeks zyskuje 0,47%.

Utrzymuje się presja na waluty EM, a co za tym idzie i na krajową walutę. 

GBPPLN –  lokalne wsparcie znajduje się na 4,97. Najbliższy opór jest na poziomie 5,21, który testowany był wczoraj.

EURPLN – cena przebiła opór ma na poziomie 4,4830, który stał się wsparciem. Kolejny opór jest na 4,6320.

USDPLN –  para jest poniżej oporu na 4,30. Najbliższe wsparcie jest na 4,00.

CHFPLN – wsparcie jest na poziomie 4,2440, a kolejne na 4,1570. Opór to poziom 4,4840.

PLNJPY – krótkoterminowy opór jest na 26,80. Najbliższe wsparcie to poziom 25,05.

Poprzedni artykuł>

Prezentowany materiał służy wyłącznie celom informacyjnym i nie ma na celu udzielania porad handlowych lub inwestycyjnych. Zastrzegamy sobie prawo do zmiany jakichkolwiek informacji zawartych w niniejszym materiale w dowolnym momencie, w przypadku wystąpienia błędu. CMC Markets nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek straty, które można ponieść, bezpośrednio lub pośrednio, wynikające z inwestycji opartych na jakichkolwiek informacjach tutaj zawartych.