Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 72% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Komentarz rynkowy

Rozproszone społeczności zmieniają oblicze rynków kapitałowych

Kickstarter, pożyczki społecznościowe, equity crowdfunding, kryptowaluty i akcja WallStreetBets. Co łączy te wszystkie zjawiska finansowe? Mają internetowy rodowód, nie podlegają restrykcyjnym regulacjom i co najważniejsze – napędza je rozdrobniony kapitał, rozsiany po całym świecie. Jeszcze kilka lat temu to był margines, ale dziś to już poważna konkurencja dla tradycyjnego świata finansów. Czy ten ostatni ma się czego bać?

Masz pomysł na biznes, ale nie masz kapitału na jego rozkręcenie. Przy braku zdolności kredytowej nie masz, co liczyć na banki, a znajomych i rodziny nie wypada prosić. Możesz ubiegać się o unijną dotację, ale konkurencja duża, biurokracji niemało, a sam zastrzyk kapitałowy niewystarczający. Może jakiś anioł biznesu albo fundusz private equity? Chcą zbyt dużych udziałów i zbyt dużo ingerencji w biznes. A może emisja akcji na NewConnect? Tam nie wpuszczają startupów, które jeszcze nie wystartowały. Co zatem możesz zrobić?

Jeden dla wszystkich, wszyscy dla jednego

W obliczu tego typu problemów staje masa kreatywnych osób. Niestety tradycyjny rynek kapitałowy nie ma im wiele do zaproponowania, bo progi wejścia są po prostu za wysokie. W takim systemie nie ma miejsca dla młodych twórców, którzy chcieliby rozkręcić firmę albo nakręcić film czy wydać płytę. Załóżmy, czysto hipotetycznie, że młody Adam Mickiewicz puka dziś do drzwi GPW, zaczyna recytować „Pana Tadeusza”, a następnie zwraca się uprzejmie z prośbą o dofinansowanie jego tomika wierszy, bo uważa, że kiedyś będzie to prawdziwe dzieło sztuki. Można się domyślać, że prędzej niż kapitał dostałby kaftan bezpieczeństwa i transport do szpitala dla obłąkanych.

Dlatego na rynku kapitałowym powstała luka, którą stopniowo zaczęły wypełniać inicjatywy społecznościowe – zbiórki, pożyczki i emisje papierów udziałowych. Sprawne funkcjonowanie tych inicjatyw umożliwiła sieć. Okazało się, że internet może być nie tylko doskonałym kanałem do wymiany informacji, ale również świetnym kanałem dla przepływów finansowych. I to przepływów, które nie mają granic narodowych i mogą pochodzić z najbardziej odległych zakątków świata. Finansowe platformy kojarzą potencjalnych pożyczkodawców z potencjalnymi pożyczkobiorcami bez udziału bankowego pośrednika, przez co cały proces jest prostszy, tańszy i daje obu stronom lepsze warunki finansowe. Dzięki temu młodego Mickiewicza mógłby wesprzeć inny literat, na przykład z Bangladeszu.

Na platformach typu Kickstarter czy PolakPotrafi można znaleźć mnóstwo aktywnych zbiórek. Jedni ludzie mają masę pomysłów, a inni chętnie je wesprą w zamian za możliwość skorzystania z owoców tych pomysłów w przyszłości albo bezinteresownie. Bo często chodzi o relatywnie nieduże kwoty, jak 5000 zł. Na studiach z ekonomii wmawia się ludziom, że nia ma nic za darmo. Okazuje się, że nie do końca. Bo 5000 zł podzielone na 5000 osób z całego świata to tylko 1 zł na głowę, a więc rodzaj napiwku. I tu właśnie tkwi siła społecznych narzędzi finansowania. Wiele osób z całego świata może wesprzeć jednego potrzebującego. Jeden dla wszystkich, wszyscy dla jednego. Brzmi trochę romantycznie, ale liczby mówią same za siebie. Szacuje się, że w 2019 r. rynek pożyczek społecznościowych wart był 68 mld USD, a do końca 2027 r. prognozuje się poziom 567 mld USD.

Siła tłumu i kryptografii

Pożyczki i zbiórki społecznościowe opiewają zazwyczaj na relatywnie niskie kwoty. Dlatego, jeśli młody Mickiewicz chciałby iść za ciosem, pisać kolejne tomiki, zbudować sobie stronę internetową i  rozkręcić sieć dystrybucji, potrzebowałby dodatkowego zastrzyku kapitału. GPW wciąż nie byłaby takim klientem zainteresowana, bo jest za mały, a w raportach kwartalnych i strategii działania, więcej u niego liryki niż cyferek. I tu pojawił się crowdfunding udziałowy, czyli możliwość małych, prywatnych emisji akcji z wykorzystaniem profesjonalnych platform internetowych. Przykładami tych ostatnich są w Polsce Beesfund i Crowdway. Zrobiło się o nich głośno kilka lat temu, gdy w ciągu doby Wisła Kraków zebrała w ramach takiej emisji kapitał niezbędny do uratowania klubu przed bankructwem. To był pokaz finansowej siły zaangażowanej społeczności, w tym przypadku społeczności kibiców. Dlatego equity crowdfunding najlepiej sprawdza się w tych przedsięwzięciach, które mają wierną rzeszę fanów i pasjonatów. Przykładem m. in. producenci browarów kraftowych czy hodowcy przemysłowych konopii. W tej chwili w ramach takich emisji można zebrać maksymalnie 1 mln euro, ale trwają prace legislacyjne, by ten limit zwiększyć. Młody Mickiewicz, zakładając, że zdobył już grono czytelników, mógłby dziś na Beesfundzie zebrać kwotę wystarczającą, by dalej tworzyć i zarabiać na tym, co kocha. Ale na tym nie koniec...

Skoro udało się w internecie stworzyć alternatywę dla usług pożyczkowych i finansowania biznesu, to ktoś pomyślał, by dopełnić obrazu i stworzyć cyfrową walutę. I tak w 2009 r. ten ktoś ukrywający się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto, dał światu bitcoina czyli zdecentralizowany system płatniczy, który do sprawnego funkcjonowania nie potrzebuje, żadnego banku i żadnych władz monetarnych. Bitcoin pokazał, że przy użyciu kryptografii i algorytmu można stworzyć cyfrowy pieniądz. Inni zadali sobie pytanie – co jeszcze można dzięki temu stworzyć? I tak powstały wszelkiej maści tokeny cyfrowe reprezentujące wartość. Mamy m. in. tokeny udziałowe, którą są kryptgraficznym odpowiednikiem akcji, a także tokeny niejednorodne NFT, którę są kryptograficznym odpowiednikiem wartości kolekcjonerskiej. Kontynuując więc hipotetyczną historię polskiego wieszcza można się domyślić, że młody Mickiewicz mógłby wyemitować dziś tokeny np. 44coin, a za zebrane środki uczyć się obcych języków, by tworzyć poematy dla swoich fanów z zagranicy. Co więcej - swoje kolejne dzieła mógłby tokenizować przy pomocy NFT i albo wystawiać na aukcje albo sprezentować swoim inwestorom w podzięce za kapitałowe wsparcie. To wszystko brzmi nieco niewiarygodnie, ale takie rzeczy dzieją się naprawdę. Młodzi artyści i przedsiębiorcy, wykorzystują kryptowaluty do autopromocji i rozwoju. Wystarczy przykład zespołu Kings of Leon, który kilka miesiący temu wydał album “When you see yourself” w formie NFT, zyskując na tym prawie 2 mln USD.

Zaproszenie do mainstreamu

W porównaniu do tradycyjnego rynku kapitałowego jego społecznościowo-internetowy odpowiednik to wciąż kropla w morzu. Wspomniany już rynek pożyczek społecznościowych jest dziś wart mniej więcej 3 proc. tego, co warty jest sam jeden Microsoft. Z kolei w equity crowdfundingu można dziś zebrać maksymalnie 4 mln zł, a – dla porównania - największa w historii polskiej giełdy emisja akcji Allegro opiewała na 9,2 mld zł. Kapitalizacja rynku kryptowalut robi większe wrażenie, bo sięga ponad 2 bln USD, ale pamiętajmy, że składa się na to blisko 5000 różnych tokenów, a wspomniana już firma Billa Gates’a jest dziś warta 2,3 bln USD.

Co jednak ciekawe – mainstream finansowy od kilku lat zdaje się tą kroplą w morzu interesować coraz bardziej. Rynek crowdfundingu udziałowego został już skrupulatnie uregulowany, a tradycyjne giełdy papierów wartościowych zaczęły do swojej oferty wprowadzać instrumenty pochodne na kryptowaluty. Pierwsze kontrakty terminowe na bitcoina w grudniu 2017 r. wprowadziła Chicago Board of Trade. Jej śladami poszły platformy foreksowe. Przykładowo – platforma CMC Markets we wrześniu wzbogaciła swoją ofertę CFD na kryptowaluty o cztery kolejne aktywa: Chainlink, Polygon, Dogecoin i Ethereum Classic. Łącznie w ofercie jest ich już 15. Mainstream powoli wchłania nowe inicjatywy i wynika to prawdopodobnie z dwóch powodów. Pierwszy – bo można na tym zarobić. Zmienność na rynku kryptowalut jest tak duża, że fani lewarowanych instrumentów mogą się tu poczuć, jak dziecko na rollercoasterze. Poza tym rozwój giełd kryptowalutowych pokazał, że ludzie chcą inwestować na tym rynku, traktując bitcoina jako długoterminowe zabezpieczenie przed inflacją, swoiste cyfrowe złoto. Drugi – z obawy, że kropla w morzu zmieni się niebawem w tsunami. Największa pod względem wartości zbiórka społecznościowa na grę Star Citizen, zaangażowała ponad 3 mln osób, które wpłaciły ponad 350 mln USD. Z kolei największa emisja tokenów – projektu EOS – opiewała na kwotę 4,1 mld USD. To są kwoty, które mogą już robić wrażenie W tym kontekście nie dziwi fakt, że duże banki inwestycyjne, jak Morgan Stanley, umożliwiły swoim klientom ekspozycję na rynek cyfrowych aktywów, kupując udziały w funduszu Grayscale Bitcoin Trust. Nie dziwi też fakt, że duzi gracze, jak Tesla czy MicroStrategy, zaczęły część swoich rezerw dolarowych wymieniać na bitcoiny, a firmy płatnicze PayPal i Revolut wprowadziły do oferty największe pod względem kapitalizacji kryptowaluty. Co więcej – banki centralne wielu krajów z Chinami na czele – zaczęły eksperymentować z rozwiązaniami kryptograficznymi, by stworzyć własne, cyfrowe waluty (CBDC, od Central Bank Digital Currency). Można domniemywać, że władze monetarne przestraszyły się, gdy Mark Zuckerberg ogłosił pracę na Librą, czyli kryptowalutą Facebooka. Gdyby udało mu się ją wprowadzić, to patrząc przez pryzmat liczby użytkowników tego portalu, byłby to najpoteżniejszy pieniądz na świecie. Można uznać, że swego rodzaju symbolem przenikania się mainstreamu ze światem szeroko pojętych rozproszonych finansów był tegoroczny debiut Coinbase na Nasdaq. Doszło w końcu do tego, że giełda kryptowalutowa weszła na tradycyjną giełdę akcji.

Finansowy bunt w sieci

Koniec tej historii zdaje się być przesądzony – tradycyjny rynek kapitałowy wchłonie i ureguluje sieciowe nowinki finansowe. W takim scenariuszu platformy pożyczek społecznościowych należeć będą do banków, a kryptowaluty wejdą pod finansowy nadzór i zostaną wystandaryzowane przez giełdowe parkiety. Jest jednak co najmniej jedno „ale”. A co jeśli sieć się zbuntuje? Mieliśmy tego pokaz na początku 2021 roku, gdy użytkownicy Reddita umówili się na forum, by grać wbrew funduszom na akcjach spółki GameStop. Cała akcja zyskała nazwę WallStreetBets, a jej siła uderzeniowa była tak duża, że gdy kurz opadł niektórzy „szortujący” stanęli na granicy bankructwa. Sprawa miał taką skalę, że zainteresowały się nią media na całym świecie i SEC, czyli amerykański odpowiednik KNF. Okazało się bowiem, że gdy wielu niewielkich połączy siły, to mogą przecistawić się kilku wielkim.

Jeśli spojrzeć na ten temat z szerokiej perspektywy, to zarówno WallStreetBets, jak i kryptowaluty i pożyczki społecznościowe, są swego rodzaju domaganiem się o finansowe prawa. Osoby, które wcześniej nie miały dostępu do kapitału, bo scentralizowane instytuacje stawiały przed nimi za wysokie progi wejścia, uzyskały taki dostęp dzięki sieciowym alternatywom pomijającym pośrednika. Osoby, które inwestowały na giełdzie i zmagały się z manipulacjami dużego kapitału, mogły w końcu zagrać temu ostatniemu na nosie. Sieć dała detalowi narzędzia i siłę. W tym kontekście finansowy mainstream nie tyle wchłania zdecentralizowane rozwiązania, co zaprasza do siebie „konia trojańskiego”. To chyba dobra wiadomość dla młodego Mieckiewicza. Nie tylko finalnie trafia na rynek akcji ze swoim literackim holdingiem i tokenami udziałowymi, ale w razie manipulacji kursem jego aktywów ze strony funduszy może liczyć na swoich fanów z Reddita i hodlerów z rynku kryptowalutowego. A inwestorzy na całym świecie powinii się cieszyć, bo rynek będzie różnorodny, jak nigdy...


CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 72% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.