Każdemu inwestorowi znana jest sytuacja, kiedy próba łapania szczytu jest bardzo kusząca, jednak z tych prób niewiele wychodzi, ponieważ rynek idzie nieprzerwanie w górę. Taki właśnie okres nastał na indeksie Dow Jones, który dziewiąty dzień z rzędu zamknął się wyżej, tworząc nowy historyczny szczyt. Jednocześnie Nasdaq oraz S&P500 podchodzą pod szczyty po pozytywnym wydźwięku piątkowych danych na temat sytuacji na rynku pracy. Warto też zaznaczyć, że zmienność na indeksie S&P500 jest na najniższym poziomie w ostatnich dekadach ze względu na wakacyjny marazm.

Wczorajszy dzień był natomiast dużo bardziej mieszany dla indeksów europejskich. Niemiecki DAX zamknął dzień na lekkim minusie, natomiast FTSE100 zdołał wznieść się na sześciotygodniowe maksima dzięki dobrej sesji sektora podstawowych surowców, który napędzany był przez silne wzrosty na rudzie żelaza, miedzi oraz produktach stalowych. Odbicie to wsparte było przez chińskie ceny stali, które rosły przez odbudowywanie zapasów, a to z kolei przeniosło się na cenę żelaza, która kontynuuje wzrosty po silnym spadku w pierwszym kwartale.

Niektóre z ostatnich danych napływających z Chin, wskazywały na znaczący wzrost zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego popytu. Rósł zarówno import jak i eksport w ostatnich trzech miesiącach. Eksport szczególnie wykazał stabilny wzrost w ostatnim kwartale, odzwierciedlając poprawę popytu ze Unii Europejskiej jak i z Japonii. Import natomiast zachowywał się stabilnie, po tym jak spadł pod koniec pierwszego kwartału tego roku ze względu na spadki cen surowców.

Natomiast dzisiejsze dane na temat bilansu handlowego za lipiec z Chin wciąż są dodatnie, jednak dużo gorsze od tych sprzed miesiąca. Import wzrósł o 11% r/r względem 17,2% r/r w czerwcu. Eksport również może lekko martwić, ponieważ wzrósł zaledwie o 7,2% r/r, co jest poniżej oczekiwań na poziomie 11% i czerwcowych 11,3% r/r. To może nasuwać wniosek, że pomimo tego, że globalny popyt wciąż rośnie, to jednak nie jest tak silny jak można było przypuszczać. Może to spowodować rewizję oczekiwań inwestorów, zwłaszcza jak okaże się to nową tendencją.

Będzie to prawdopodobnie ważny tydzień dla dolara amerykańskiego, który po payrollsach wydawał się rozpocząć odbudowę swojej pozycji po wielotygodniowych spadkach. Wczorajsza sesja jednak nie kontynuowała piątkowego odbicia i przez większość dnia cena dolara niewiele się zmieniła.

Inflacja staje się kluczową daną w tym tygodniu dla dolara. Wczorajsze wypowiedzi dwóch członków FED, Jamesa Bullarda z St. Louis oraz Neela Kashkariego z Minneapolis nie dały żadnych podpowiedzi względem dalszego zacieśniania polityki pieniężnej FEDu.

W czwartek zaplanowana jest konferencja Williama Dudleya, Prezesa FEDu z Nowego Jorku, która może przynieść jakieś informacje na temat oczekiwań względem CPI w piątek. Dudley jak dotąd był najbardziej jastrzębim członkiem FOMC, jeżeli więc będzie trzymał się swojego stanowiska, jego wypowiedź może być wsparciem dla dolara.

Funt wciąż znajduje się pod presją docierając do dziewięciomiesięcznych minimów względem euro, po tym jak Bank Anglii przedstawił gołębi raport z posiedzenia.

Wczorajsze dane na temat wydatków dokonywanych za pomocą kart kredytowych dostarczonych przez Visę, pokazały, że pieniądz wciąż jest w obiegu. Warto jednak zauważyć, że wydatki na hotele, restauracje i bary wskazują na wzmożone obroty w tym konkretnym sektorze, który może otrzymać dodatkowy zastrzyk ze względu na spędzanie wakacji przez Brytyjczyków wewnątrz kraju.

Ostatnie dane na temat sprzedaży detalicznej za lipiec, opublikowane przez Brytyjskie Konsorcjum Handlu, także wskazują na wsparcie wewnętrznego popytu. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,9%, po tym jak w czerwcu wzrost wyniósł 1,2%. Wygląda na to, że wzrost jest spowodowany wyższymi cenami żywności, przy jednoczesnym obniżeniu wydatków na dobra inne niż podstawowe. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że konsumenci ograniczyli swoje budżety i nie kupują dóbr luksusowych. Jednak z drugiej strony wyższe wydatki na żywność mogą wskazywać na wzmożone zakupy żywności w związku z sezonem grillowym itp.

EURUSD – aktualnie kurs walczy z poziomem 1,1830, a po zeszłotygodniowej nieudanej próbie zamknięcia powyżej 200 okresowej, tygodniowej SMA na 1,1795, pozostaje pod znakiem zapytania szybkie dojście do poziomu 1,1200. Dopóki cena znajduje się poniżej 1,1830, istnieje szansa na spadki do 1,1610.

GBPUSD – istnieje spore prawdopodobieństwo dalszych spadków ze względu na znaczący odwrót w zeszłym tygodniu. Funt wciąż ma wsparcie powyżej poziomu 1,3000 i dopiero przebicie tego poziomu otwiera drogę do 1,2900.

EURGBP – aktualnie kurs utrzymuje się poniżej poziomu 0,9050/0,9060, dopóki cena jest powyżej 0,8980, istnieje duża szansa na wzrosty do zeszłorocznych szczytów na 0,9300. W przypadku spadków poniżej 0,8980, kolejnym poziomem wsparcia jest 0,8870.

USDJPY – odnalazło wsparcie na 109,80, jednak potrzeba wzrostów w rejon 111,30, by móc zmienić nastawienie ze spadkowego w kierunku 108,20, na wzrostowy w stronę 112,30.

FTSE100 spodziewane otwarcie o 15 punktów niżej, na 7 517
DAX spodziewane otwarcie o 25 punktów niżej, na 12 232
CAC40 spodziewane otwarcie o 10 punktów niżej, na 5 198